Państwowa komisja ds. pedofilii opublikowała właśnie swój drugi raport. Opracowanie jest podsumowaniem kolejnego roku działania tegoż gremium. I w odróżnieniu od raportu, który ukazał się w lipcu 2021 r. i w dużej części był bardziej publicystycznym esejem, traktującym o problemach na linii komisja – Kościół katolicki, skupia się na problemach merytorycznych.

Autorzy raportu podkreślają co prawda, że wciąż mają kłopot z dostępem do dokumentów kościelnych, a Watykan życzy sobie, by za każdym razem występować o nie w drodze międzynarodowej pomocy prawnej, ale nie robią tego w tonie oskarżycielskim. Miast tego formułują pytanie o to, w jaki sposób zbadać sprawy wykorzystywania seksualnego w Kościele i sugerują, że powinien on stworzyć niezależne, wewnętrzne gremium, „które, posiadając stosowne umocowanie prawne (wsparte przez np. zewnętrznych ekspertów), dokona analizy sposobu reagowania w przeszłości przez odpowiednie instytucje kościelne oraz ich przedstawicieli”. I choć w raporcie nie napisano tego wprost, to można wysnuć wniosek, że raport kościelnej komisji (np. stworzonej na wzór francuski) zostanie przez państwowe gremium uznany za wiarygodny i nie będzie podważany. To dość spora zmiana w narracji komisji, która przez długi czas sprawiała wrażenie, że jest z Kościołem w stanie wojny. Oczywiście jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale to dobry prognostyk, by obie strony zaczęły ze sobą współpracować.

Część organizacji harcerskich wcale nie odpowiedziała na zapytania komisji ds. pedofilii. Problemu wykorzystania nie ma?

W tegorocznym raporcie państwowa komisja skupia się na innych środowiskach. Wskazuje np., że problematyka wykorzystywania seksualnego małoletnich nie pojawia się w pracach gremiów dyscyplinarnych, np. środowiska lekarskiego, a tymczasem sprawy takie pojawiają się w mediach, a i sama komisja takowe prowadziła.

Zaskoczeniem powinno być stwierdzenie komisji, że większość z działających w Polsce organizacji harcerskich w ogólne nie odpowiedziała na zadane im przez komisję pytania. Czyżby zatem środowisko harcerskie uważało, że jest wolne od przestępstw seksualnych wobec najmłodszych? Czy też uważa, że komisja nie jest gremium, przed którym należy się tłumaczyć?

Blado wypada w raporcie analiza rekomendacji sformułowanych przed rokiem. Komisja pisze, że współpracuje np. z resortem sprawiedliwości czy edukacji i nauki – z tym ostatnim próbuje opracować szkolenia m.in. dla wizytatorów i kuratorów – ale specjalnych sukcesów na tym polu nie widać.

516 spraw

prowadzi obecnie Państwowa Komisja ds. Pedofilii

Na razie nie ma ich także w dziedzinie edukacji. Komisja zorganizowała co prawda kampanię społeczną w internecie i tuż przed wakacjami opublikowała scenariusze lekcji „Bezpieczne wakacje”, ale inne działania – chociażby szkolenia w dziedzinie profilaktyki na obszarach wiejskich i miejsko-wiejskich, to wciąż pieśń przyszłości.

Analiza dotychczasowych prac komisji pozwala na postawienie jeszcze jednego, ważnego wniosku. Widać bowiem, że wzrasta do niej zaufanie. Na 516 spraw, które obecnie prowadzi, aż 318 to sprawy nowe (zgłoszone lub podjęte z własnej inicjatywy). A trzeba pamiętać, że to stosunkowo młody urząd. Urząd, który dość szybko zrozumiał, że kluczem do sukcesu nie są potyczki słowne, lecz tytaniczna praca merytoryczna. I oby tak pozostało.