Uwagami o licznych zmianach frontu lidera Kukiz’15 można by zadrukować całą stronę. Wycofał się ze swojej propozycji statusu osoby najbliższej z powodu… wojny w Ukrainie. Uznał, że w związku z agresją Rosji to nie czas na powołanie komisji śledczej ws. inwigilacji. Mówił, że Kaczyński chce „trzymać wszystko za mordę i wrócić do czasów, które byłyby krzyżówką Piłsudskiego z Gomułką”, Marka Suskiego i Ryszarda Terleckiego, czołowych polityków PiS, uznawał za „osoby straszne”. Dzisiaj ma z PiS porozumienie programowe i głosuje jak „osoby straszne” sobie życzą, jak w przypadku wyboru Adama Glapińskiego na kolejną kadencję prezesa NPB.

Kukiz nie tylko głosuje za upartyjnieniem Polski, ale również nie wyklucza kandydowania do Sejmu z list PiS. Były muzyk jest zaprzepaszczoną szansą na odbetonowanie polityki i buntownikiem, który poszedł na współpracę z tymi, których zwalczał. W wyborach prezydenckich chciało na niego głosować 20,8 proc. wyborców, a jego formacja była trzecią siłą polityczną w Sejmie. Dziś koło Kukiz’15 liczy trzech posłów, którzy współpracują z władzą. Tyle zostało z odnawiania polskiej polityki.

Czytaj więcej

Kto głosował za Glapińskim? Druga kadencja dzięki PiS i Kukizowi

Seria politycznych błędów pogrążyła partię Janusza Korwin-Mikkego, a wraz z nim sejmową Konfederację, która ogniskowała wokół siebie elektorat wolnościowy gospodarczo i ideologicznie nacjonalistyczny. Politycy Konfederacji mnożą się przez podział, ale czy dostaną drugą szansę od wyborców, którzy zawiedli się na prorosyjskiej narracji ugrupowania? Antyukraińskie wypowiedzi politykom będą długo pamiętane.

Wojna w Ukrainie przykrywa wiele tematów, tak jak wcześniej pandemia, dlatego problemy z funkcjonowaniem ma AgroUnia Michała Kołodziejczaka, która broniła rolników, oraz Strajk Przedsiębiorców Pawła Tanajno.

Również opozycja w rządzie, czyli eurosceptyczna Solidarna Polska, dała się zwasalizować PiS, tracąc szansę na polityczne zbudowanie się, jako skrajna prawa flanka, wykorzystując kłopoty Konfederacji.

Mimo że czasy drożyzny, inflacji, rosnących rat kredytów wydają się idealne dla polityków antyestablishmentowych, nowego Andrzeja Leppera nie widać.

Czytaj więcej

Partia Pawła Tanajny rozpoczyna marsz na Wiejską

Nie ma partii buntu, która potrafiłaby się przebić do niezadowolonej i wykluczonej części Polaków. Znaczna część społeczeństwa nie ma reprezentacji w parlamencie. AgroUnia zapowiada protesty, podobnie jak Strajk Przedsiębiorców, a politycy Konfederacji starają się wrócić do gry. Tylko czy te nazwiska, szyldy i formacje są w stanie jeszcze coś zrobić, poza krótkotrwałym szumem informacyjnym?

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Obecnemu układowi politycznemu, z trwającym PiS u władzy, nie zagrażają. Antysystemowej luki i zapotrzebowania na partię sprzeciwu nie ma dzisiaj kto wypełnić. A wydawało się, że to jest kraj dla buntowników.