Obóz liberalnej inteligencji przypomina bajkową królewnę, która po uratowaniu jej przez dzielnego rycerza Donalda Tuska ze szponów pisowskiego smoka zaczyna przeżywać rozczarowanie. Dzielny rycerz okazuje się nudny, a na dodatek nieznośnie autorytarny. Królewna podejrzewa, że w dłuższym pożyciu może się stać nawet domowym tyranem.
Ponieważ pamięć o strasznym smoku każe rozczarowanie trzymać na uwięzi, słowa skargi brzmią cicho. Co gorsza, na horyzoncie nie widać żadnych innych dzielnych rycerzy. A wcześniejsze miłostki królewny – rycerze lewicy – stoczyli się na dno i schamieli. Żadna porządna panna nie traktuje ich serio. Czy dumnej królewnie przyjdzie spędzić resztę życia w złotej klatce z coraz pewniejszym siebie zwycięzcą?