Reklama

Szok z Dworca ZOO

Wychudzona, androgeniczna twarz i oczy osoby pozbawionej złudzeń – na zdjęciach w zachodnioniemieckich gazetach przedstawiano ją początkowo jako Christiane F.
Szok z Dworca ZOO

Foto: PAP/DPA

To ona była główną bohaterką wieloodcinkowego reportażu „My, dzieci z dworca ZOO”, który 30 lat temu pojawił się na łamach tygodnika „Stern”, a potem – już jako książka wstrząsnął opinią publiczną RFN. Christiane opowiadała reporterom „Sterna” o tym, czego mieszkańcy Berlina Zachodniego nie zauważali, bo zauważać nie chcieli. Główny dworzec wolnej części Berlina był polem łowieckim dilerów, którzy bez skrupułów wykorzystywali uzależnienie zagubionych nastolatków. Na podstawie książki nakręcono w 1981 roku film w reżyserii Uli Edela epatujący scenami z kolejnych kręgów narkotycznego piekła.

Christiane Vera Felscherinow, bo tak naprawdę nazywała się bohaterka książki, urodziła się w 1962 roku w Hamburgu. Jej ojciec był alkoholikiem. Gdy miała sześć lat, wraz z rodziną trafiła do Berlina Zachodniego, na ponure blokowisko Gropiusstadt. Tam uciekającą od domowych konfliktów dziewczynę ukształtowała ulica.

Drogę na dno zaczęła w wieku 12 lat, kiedy po raz pierwszy paliła haszysz. Rok później wstrzykiwała już sobie heroinę. Narkotyki szybko doprowadziły małoletnią Christiane do prostytucji. Szukała klientów pod cieszącą się złą sławą berlińską dyskoteką Sound i na tytułowym Dworcu ZOO. W końcu trafiła na reporterów „Sterna”.

W książce „My, dzieci z dworca ZOO” każdy znajdował to, czego oczekiwał. Lewicowcy wskazywali na degenerację burżuazyjnego społeczeństwa i patriarchalnej rodziny. Konserwatyści celnie wskazywali z kolei, że losy wykolejonej dziewczynki to czkawka po epoce dzieci kwiatów – kiedy moda na narkotyki i rewolucja seksualna utorowały drogę do uzależnień i prostytucji małolatów.

Także magazyny młodzieżowe, przedstawiając losy Christiane, ostrzegały przed konsekwencjami flirtu z narkotykami.

Reklama
Reklama

Sama Christiane na krótko została przechwycona przez show-biznes. Wystąpiła w dwóch filmach fabularnych, nagrała parę piosenek, m.in. „Der Tod holt mich ein”, czyli „Śmierć mnie dogania”.

Książka, której była bohaterką – jak każdy drastyczny reportaż interwencyjny – zmusiła Senat Berlina Zachodniego do podjęcia walki z narkomanią. Dworzec Zoo oczyszczono z dilerów. Przenieśli się w inne mroczne berlińskie zakamarki.

Dziś Christiane – z okazji 30. rocznicy wydania książki – przeżywa najazd reporterów. Mieszka dość skromnie w berlińskiej dzielnicy Neukölln i wychowuje syna Jana-Niklasa. Niedawno Jugendamt (niemiecki urząd ds. dzieci i młodzieży) podjął działania na rzecz odebrania jej praw wychowawczych. Christiane zapewnia, że porzuciła narkotyki. Jednak opieka społeczna wciąż ma wątpliwości.

Opinie polityczno - społeczne
Jacek Nizinkiewicz: Wielki plan prezydenta Nawrockiego. PiS może wygrać wybory, ale nie zdecyduje o wyborze premiera
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Opinie polityczno - społeczne
Polska chce własnej broni atomowej? Jacek Czaputowicz: USA szybko to zablokują
felietony
Zuzanna Dąbrowska: Dlaczego program SAFE to idealne pole do politycznej bitwy?
felietony
Jerzy Surdykowski: Kilka myśli o wojnie
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama