Gdy byłem studentem, wraz z kolegą Maciejem Podbielkowskim, moim mentorem w sprawach konstytucyjnych, pisałem konstytucję dla przyszłej wolnej Polski. Świetnie się bawiąc.
Ziewałem, bo nie wierzę w zasadnicze znaczenie takiej czy innej konstytucji dla polskich przemian. Państwo psuje nam się na ogół nie od złego kształtu władz, ale od złych ustaw i obyczajów. Od reliktów przeszłości i błędnych nowych rozwiązań (ostatnio wyodrębnienia prokuratury jako korporacji). PiS kiedyś zapowiadał zainaugurowanie IV RP nową ustawą zasadniczą, ale był to raczej symbol. Z kolei Donald Tusk mówił: "zajmijmy się konstytucją", gdy nie wiedział, czym się zająć.