Reklama
Rozwiń
Reklama

Zero tolerancji

Niemiecki piątek Piotra Semki

Publikacja: 16.09.2011 00:00

Piotr Semka

Piotr Semka

Foto: Fotorzepa, Kuba Kamiński kkam Kuba Kamiński Kuba Kamiński

Za niecały tydzień papież Benedykt XVI ma wygłosić przemówienie do deputowanych Bundestagu. Tymczasem swój bojkot wystąpienia gościa z Watykanu zapowiada około stu posłów lewicy - na ogólną liczbę 620 deputowanych.

W sali plenarnej zabraknie połowy parlamentarzystów z frakcji Lewicy, blisko jednej czwartej socjaldemokratów, oraz co trzeciego posła partii Zielonych. Władze tych trzech partii przyjęły bez żadnej dyskusji do wiadomości antypapieską demonstrację swoich posłów. Nikogo nie dziwi, że posłowie lewicy znajdują siłę, aby słuchać opinii prawicowych adwersarzy, a nie maja cierpliwości, aby wysłuchać papieża na takiej samej zasadzie kurtuazji, z jaką wysłuchali w Bundestagu wielu innych gości specjalnych.

Aby zamaskować nieobecność ponad 1/6 deputowanych, wolne miejsca mają zająć „goście Bundestagu". Z jednej strony można zrozumieć chęć uniknięcia skandalu przez przewodniczącego izby  Norberta Lamberta, ale z drugiej - może liczba pustych miejsc powinna kłuć w oczy?  Bo sytuacja, w której setka deputowanych uznaje, że nie ma co okazywać elementarnej tolerancji  i choćby z kurtuazji wysłuchać głosu przywódcy Kościoła Katolickiego wiele nam mówi o rozchwianiu elementarnych norm polityki w RFN.

W kraju w którym tyle mówi się o potrzebie tolerancji, lewicowi posłowie demonstrują  brak tolerancji. A jeszcze dwie dekady temu na  całym świecie Jan Paweł II był przyjmowany na forach wielu parlamentów, czy takich organizacji jak ONZ i UNESCO. Nie tylko chrześcijanie, ale i ateiści i wyznawcy innych religii wysłuchiwali opinii głowy Kościoła Katolickiego. Nie zawsze się z nimi zgadzali, ale je szanowali.

Teraz akurat w wypadku papieża Niemca i niemieckiego parlamentu okazuje się, że nawet taka podstawowa grzeczność już nie obowiązuje.

Reklama
Reklama

Chcąc nie chcąc, wracamy do sprawy Nergala. Na naszych oczach coraz szersza akceptacje zyskuje wrogość wobec katolicyzmu, czy szerzej - chrześcijaństwa.

Symboliczną próbką tej akceptowanej przez lewicę „licencji na wrogość" jest wypowiedz Thomasa Hummitzscha z Niemieckiego Stowarzyszenia Humanistów. Współorganizuje ono antypapieskie demonstracje, które mają zgromadzić ok. 20 tysięcy ludzi.  Hummitzsch ogłosił, że „papież jako przywódca religijny nie ma czego szukać w niemieckim Bundestagu".  Dlaczego akurat przywódcy religijni maja być wykluczeni z wstępu do niemieckiego parlamentu?

Czy niemieccy antyklerykałowie nie zauważają, jak fatalne skojarzenia z historii Niemiec  budzą takie butne deklaracje?

felietony
Jan Zielonka: Dlaczego silna Europa jest tak słaba?
analizy
Jacek Nizinkiewicz: Niewygodne pytania, które trzeba zadać przed posiedzeniem RBN
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Smród w raju bogatych i wpływowych
Opinie polityczno - społeczne
Karol Nawrocki otwiera wiele frontów i traci, stając ślepo po stronie Donalda Trumpa
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama