Może niepotrzebnie weszli na grząską drogę obrachunków, kto ile na co dał i kto za co odpowiada. Kiedy gromko ogłaszali z trybuny, że 700 szkół nie ma w Polsce ciepłej wody, Donald Tusk mógł jeszcze bardziej gromko przypomnieć, że w roku 2007 było ich ponoć 3000.
Taka licytacja sens ma niewielki. Ale prawicowa opozycja ma rację w rzeczy podstawowej. Premier Tusk nigdy nie przedstawił edukacyjnej strategii, a kluczowe zmiany w oświacie wprowadzał chyłkiem, nie chwaląc się nimi. W tej sytuacji minister Szumilas jawi się jako figurantka, a polskie państwo naprawdę zrzuca w tej dziedzinie wszystko na samorządy, stowarzyszenia i na przypadek.