Reklama

Odprawy dla prezesów: miliony na pożegnanie

Gigantyczne odprawy dla prezesów budzą więcej emocji niż ich wysokie płace

Publikacja: 30.09.2010 23:00

Alessandro Profumo, były prezes UniCredit, największego banku we Włoszech, który jest głównym inwest

Alessandro Profumo, były prezes UniCredit, największego banku we Włoszech, który jest głównym inwestorem w Banku Pekao

Foto: AFP

[b]Więcej w dzisiejszymm dodatku [link=http://www.rp.pl/temat/449164.html]{eko}+[/link][/b]

Alessandro Profumo, opuszczając w ubiegłym tygodniu po 13 latach stanowisko prezesa włoskiego banku UniCredit, dostał 38 mln euro, czyli ponad 50 mln dolarów. To najwyższa odprawa w historii Włoch. Jak jednak podkreślają analitycy, gdyby Profumo kierował amerykańską firmą i odszedłby przed finansowym krachem, jego złoty spadochron byłby co najmniej dwukrotnie większy.

W tym roku opinię publiczną oburzyło 17 mln dolarów, które na odchodne dostał szef koncernu BP Tony Hayward. Jego firma znalazła się w ogniu krytyki, gdy wyciek ropy z odwiertu zanieczyścił Zatokę Meksykańską. Analitycy przypominali jednak, że Haywarda nagrodzono za kilkanaście lat sukcesów na menedżerskich stanowiskach w koncernie.

W USA korporacje zawsze były hojne, a w czasach prosperity nawet bardzo. To wtedy prezesi największych firm rywalizowali wysokością odpraw. Rekord należy do Williama McGuire'a, który w 2006 roku, odchodząc po 15 latach z fotela szefa medycznej firmy UnitedHealth Group, zainkasował 1,2 mld dolarów.

Nagradzano nie tylko sukcesy. W 2007 roku Robert Nardelii zainkasował 210 mln dolarów, choć jako prezes zostawiał sieć Home Depot w gorszym stanie niż w chwili objęcia stanowiska.

Reklama
Reklama

W czasach kryzysu złote spadochrony, jak nazywane są ogromne odprawy, obok zachęcających do ryzyka bonusów były mocno krytykowane przez polityków. Kilku szefów banków ratowanych za państwowe pieniądze nawet zrzekło się odpraw.

Większy umiar widać też w polskich firmach, gdzie szefowie dostają zwykle na pożegnanie równowartość 6 – 18-miesięcznej płacy. Według danych "Rz" rekord należy do Zbigniewa Wróbla, który odchodząc w 2004 r. z fotela szefa PKN Orlen, dostał prawie 13 mln zł. O połowę mniej wziął Jan Krzysztof Bielecki, który na początku tego roku pożegnał się z fotelem prezesa Pekao SA.

[b][link=http://www.rp.pl/artykul/307546,543707.html]Posłuchaj komentarza Anity Błaszczak:[/link][/b]

Reklama
Reklama
Opinie Ekonomiczne
Aleksandra Ptak-Iglewska: prezydent podstawia nogę polskim rolnikom
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Opinie Ekonomiczne
Andrzej Krakowiak: „Wyprodukowane w (podzielonej) Europie”
Opinie Ekonomiczne
Piotr Arak: Zamiast zwalniać ludzi, AI dokłada im więcej pracy
Opinie Ekonomiczne
Maciej Stańczuk: Europie przydałby się ktoś w rodzaju Elona Muska
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama