Niektórzy politycy, w tym Donald Tusk i Viktor Orban, przestrzegali, że ten pakt oznacza powstanie Europy dwu prędkości. Ale nawet wielu z tych, którzy uznawali racje Paryża i Berlina, oczekiwało, że w szczytach państw strefy euro będą uczestniczyć – jako obserwatorzy – kraje, gdzie wciąż obowiązuje narodowa waluta.
Ponad miesiąc później kolejne spotkanie w sprawie paktu odbyło się jednak wyłącznie w ekskluzywnym gronie państw strefy euro. Decydująca okazała się opinia przewodniczącego Unii Hermana Van Rompuya, który zgodził się na harmonogram nakreślony w Berlinie i Paryżu. Godząc się na szczyty ekonomiczne eurogrupy Van Rompuy przyjął do wiadomości, że zasada consensusu między wszystkimi państwami Unii i tak de facto nieobowiązująca od lat – jawnie odchodzi do lamusa.