Reklama

Cieszmy się, że nie mamy jeszcze euro

W czasach kryzysu tania waluta bardzo się przydaje. Przede wszystkim nie ma kłopotów z eksportem, mimo że międzynarodowa wymiana handlowa słabnie

Publikacja: 21.09.2011 20:48

Cieszmy się, że nie mamy jeszcze euro

Foto: Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski

Firmy produkujące tylko na potrzeby lokalne też mają łatwiej, bo konkurencyjny import drożeje. Dodatkowo taki kraj staje się relatywnie tani, więc i turyści chętniej przyjeżdżają. Opłaca się też przenosić do takiego kraju produkcję z zagranicy, bo robocizna tanieje. Jeśli jeszcze dodatkowo otrzymuje się jakieś waluty z zagranicy (np. jako fundusze unijne  i dopłaty rolnicze), to ich  wartość po przeliczeniu na miejscową walutę znacząco wzrasta.

 

W sumie więc w czasach, gdy na świecie wszyscy czekają na załamanie gospodarcze, dobrze mieć słabą walutę, bo rosną szanse na szybsze wyjście z kryzysu.

Pamiętajmy też, że tani  złoty to drogi import, co jest szczególnie istotne np. przy paliwach, które praktycznie  w całości importujemy.

Jednak ważne jest, że słabe waluty często charakteryzują się dużą zmiennością kursów. I to jest najgorsze, bo trudno  przez dłuższy czas budować silną gospodarkę z walutą, której wszyscy się boją.

Reklama
Reklama

Inwestorzy nie chcą kupować akcji i obligacji, nie chcą lokować depozytów w takim pieniądzu. Zamiast solidnych długoterminowych graczy przychodzą spekulanci pogłębiający jeszcze wahania. Kupiec z zagranicy kupujący w Warszawie za np. 250 tys. euro akcje warte milion złotych nie powinien drżeć, że następnego dnia jego portfel schudnie o 6 tys. euro tylko dlatego,  że złoty w nocy osłabił się o 10 groszy.

W sumie warto się cieszyć, że nie przyjęliśmy jeszcze euro. Dzięki temu spokojnie gonimy najbogatsze kraje Unii. Ale nie wolno liczyć, że tania, chwiejna waluta będzie naszym stałym znakiem rozpoznawczym i przepustką do klubu najbogatszych. W dłuższej perspektywie to jest nie do utrzymania.

Jeżeli chcemy utrzymać gospodarcze zdobycze pierwszych lat naszej obecności w Unii, musimy stopniowo szykować się do przystąpienia do eurolandu. Trzeba dbać o nasz wizerunek jako solidnego państwa, silnie związanego z potęgami gospodarczymi Unii.

Tania, chwiejna waluta  to strategia tylko na krótką metę.

Opinie Ekonomiczne
Adam Roguski: Prognozy tylko dla odważnych
Opinie Ekonomiczne
Marcin Mazurek: Powell się stawia, a to wywraca stolik
Opinie Ekonomiczne
Od gospodarki nadmiaru do gospodarki umiaru
Opinie Ekonomiczne
Katarzyna Kucharczyk: Limes inferior po polsku. Niepokojące zjawisko na rynku pracy
Opinie Ekonomiczne
Prof. Sławiński: Papierowe zyski i straty banków centralnych
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama