Reklama

Krzysztof Adam Kowalczyk: Mam stację paliw w ogródku, inni na dachu

Gdy wojna w Zatoce podbija ceny ropy i paliw, kandydat opozycji na premiera chce zrywać z dachu fotowoltaikę, dającą mu prąd za darmo, a spece od motoryzacji desperują, że „elektryki” tanieją. Dom wariatów.
Naturalne paliwo ze słońca i wiatru, za które w przeciwieństwie do ropy i gazu nie musimy płacić, ba

Naturalne paliwo ze słońca i wiatru, za które w przeciwieństwie do ropy i gazu nie musimy płacić, bardzo martwi Przemysława Czarnka

Foto: AdobeStock

Wieczór, środek tygodnia, stacja benzynowa po prawej stronie Wisły w Warszawie. Pustki przy dystrybutorach. Na „witaczu” 7,74 zł za litr diesla. W weekend 8,04 zł, w poniedziałek już 8,64 zł za litr „zwykłego” ON, ten „premium” drażni ceną 9,04zł. I nic dziwnego, skoro w piątek ceny diesla cargo pobiły rekord w Europie. Polscy kierowcy jakby słabiej cisną pedał gazu. Jeszcze 50 groszy, a stanie się cud i zaczną przestrzegać limitu 50 km/h.

Na ustach świata wąska, ledwo 30-kilometrowa cieśnina Ormuz. Wszyscy przypominają sobie lekcje geografii, z których Donald Trump najwyraźniej zwagarował. Inaczej przecież nie rozpocząłby „wojny bez strategii” jak nazwał ją „The Economist”. To było do przewidzenia, że Iran w odwecie bez trudu zatka tam globalny kanister, jakim jest Zatoka Perska, podbijając ceny paliw – od Tokio, przez Warszawę, po Waszyngton i Los Angeles.

Czytaj więcej

Ropa może wystrzelić do 140 dolarów. Widmo recesji wraca

Kryzys energetyczny zagląda światu w oczy

Ropa szaleje. Na wykresie co chwila jak nie 90, to 120 czy 105 dol. Baryłka za „przedwojenne” sześćdziesiąt parę dolarów to już tylko rzewne wspomnienie. Gaz, którego skroplona wersja nie może się wyrwać z Kataru w świat, też mocno w górę.

Kryzys energetyczny zagląda światu głęboko w oczy. Już drugi raz, zaledwie cztery lata po ataku Putina na Ukrainę. Tymczasem Hiszpania, którą wyśmiewano rok temu po blackoucie, który zaczął się od „niestabilnej” fotowoltaiki, właśnie dzięki niej może gwizdać na kryzys. Tylko w 7 proc. jej energetyka jest zależna od gazu, a nie w 90 proc., jak równie mocno skąpana w słońcu Italia.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Eksperci: Iran, LNG i polska transformacja energetyczna – czego uczy nas nowy kryzys?

Profesor Czarnek walczy o Ig Nobla

Będąc nie tak dawno w Neapolu ze zdumieniem odkryłem, że panele fotowoltaiczne na dachach to tam zjawisko rzadsze od Ferrari czy Lamborghini na ulicy, choć paliwo leje się za darmo prosto z nieba. W porównaniu z Włochami nawet zdecydowanie mniej słoneczne kraje środkowej i północnej Europy wyglądają jak eldorado OZE.

Naturalne paliwo ze słońca i wiatru, za które w przeciwieństwie do ropy i gazu nie musimy płacić, bardzo martwi Przemysława Czarnka. Po namaszczeniu go na kandydata PiS na premiera, wybraniec prezesa Kaczyńskiego oświadczył, że „OZE-sroze”. I zapowiedział demontaż fotowoltaiki z dachu swojego domu. Skoro już za panele zapłacił i dają mu teraz prąd za darmo, to czyni byłego ministra edukacji murowanym kandydatem do Ig Nobla w dziedzinie logiki.

Czytaj więcej

Przemysław Czarnek pozbywa się fotowoltaiki. Powód? „To jest bez sensu”

„Elektryki” tanieją? Pora na zakupy, a nie lamenty

Ze zdumieniem przeczytałem też lamenty branży motoryzacyjnej, że ceny używanych aut elektrycznych spadają mocniej niż spalinowych. Nowe e-pojazdy też tanieją. Czyż to nie doskonała okazja do zakupów i uniezależnienia się od skutków geopolitycznych szaleństw przeróżnych ajatollachów, Trumpów i Putinów?

Ja w każdym razie mam już w ogródku stację benzynową. Fotowoltaiczną. Stoi tam i dostarcza kilowaty do domu, i to z nadwyżką. Może to czas wreszcie rozejrzeć się za „elektrykiem”?

Opinie Ekonomiczne
Adam Sanocki: Rekordy branży lotniczej to nie meta. To dopiero początek
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Centra danych to kwestia całego ekosystemu
Opinie Ekonomiczne
Maciej Miłosz: Donald Tusk polubił zbrojeniówkę. Ale to za mało
Opinie Ekonomiczne
WTO w cieniu globalnych napięć
Opinie Ekonomiczne
Ptak-Iglewska: Kto uniesie 24 proc. inflacji? Kogo stać, by mówić „oze-sroze”
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama