Reklama

Adam Sanocki: Rekordy branży lotniczej to nie meta. To dopiero początek

Przed polskim lotnictwem kolejne lata dynamicznego rozwoju, które wymagają jednak czegoś więcej niż tylko entuzjazmu. Wymagają odpowiedzialnych decyzji regulacyjnych, mądrej legislacji, doskonałej współpracy cywilno-wojskowej i konsekwentnej realizacji strategii.
Adam Sanocki, członek zarządu Polskich Portów Lotniczych

Adam Sanocki, członek zarządu Polskich Portów Lotniczych

Foto: materiały prasowe

Kiedy patrzę na wyniki polskiego lotnictwa za 2025 r., nasuwa się jedno określenie: złota era. To nie jest marketingowa przesada, ale fakt wynikający z twardych danych. Jednak w biznesie, zwłaszcza w tak dynamicznym sektorze jak nasz, samozadowolenie jest najkrótszą drogą do porażki.

Dzisiejsze rekordy to nie linia mety – to bilet wstępu do gry o znacznie wyższą stawkę. Stawkę, którą jest zbudowanie odpornego, nowoczesnego i zrównoważonego systemu lotniczego na dekady. A także wizytówki Polski w Europie. Branża lotniskowa ma szansę stać się naszym wyróżnikiem, success story i symbolem wzrostu polskiej gospodarki.

Rok 2025 zapisze się w historii jako czas bezprecedensowego rozkwitu. Polska branża lotnicza stała się jednym z niekwestionowanych motorów napędowych krajowej gospodarki. Liczby mówią same za siebie i warto je przytoczyć, by uświadomić sobie skalę zjawiska. W 2024 r. porty lotnicze w Polsce odnotowały wzrosty dwukrotnie wyższe niż średnia europejska. Już w pierwszym półroczu 2025 r. ruch pasażerski w Polsce rósł 3,5 razy szybciej niż na lotniskach Unii Europejskiej. Kulminacją tej dynamiki był wrzesień 2025 r., kiedy ruch lotniczy w Europie wzrósł o 3,6 proc. r/r, podczas gdy w Polsce aż o 13,2 proc. Tak imponujące tempo pokazuje, że Polska znajduje się dziś w absolutnej europejskiej awangardzie lotnictwa pasażerskiego.

Co oznacza ten rozwój w praktyce? To nie tylko tłumy w terminalach. To konkretne korzyści dla gospodarki. Łączny wpływ polskich portów lotniczych osiągnął w 2024 r. poziom 57,9 mld zł wartości dodanej brutto. Sektor lotniczy generuje ponad 500 tys. miejsc pracy – obejmując zatrudnienie bezpośrednie, pośrednie w łańcuchu dostaw oraz to indukowane wydatkami pracowników i turystyką. To realne dochody dla polskich rodzin. Każdy dodatkowy pasażer przekłada się dziś na wzrost PKB szacowany na około 10 500 zł rocznie. To potężny efekt mnożnikowy. Porty lotnicze przestały być jedynie „oknem na świat”, stały się strategicznymi biegunami wzrostu gospodarczego.

W PPL doskonale rozumiemy tę odpowiedzialność. Dlatego 2025 r. zamknęliśmy nie tylko świetnymi wynikami operacyjnymi, ale przede wszystkim przyjęciem pierwszej w historii PPL Strategii Zintegrowanej. To dokument, który porządkuje nasze myślenie o przyszłości, łącząc cele biznesowe z wymogami zrównoważonego rozwoju. Opublikowaliśmy również kluczowe raporty rynkowe – „Wpływ polskich portów lotniczych na regiony” oraz „Polska przyspiesza w wyścigu o lotniska przyszłości” – które stały się fundamentem do merytorycznej dyskusji o roli lotnictwa w Polsce.

Reklama
Reklama

Czas na „sprawdzam” – wyzwania 2026 r.

Dynamika wzrostu to jednak tylko jedna strona medalu. Druga to wyzwania, które ten wzrost generuje. Rok 2026 będzie dla nas czasem, w którym musimy „odrobić pracę domową” w obszarach regulacyjnych, infrastrukturalnych i technologicznych. Zdefiniowaliśmy kilka krytycznych punktów, od których zależy, czy utrzymamy to tempo.

1. Dual Use – synergia cywilno-wojskowa. W obliczu sytuacji geopolitycznej, lotniska stają się elementem bezpieczeństwa państwa. Musimy wejść w ścisły dialog z Ministerstwem Obrony Narodowej, aby uregulować kwestie „dual use”, czyli współkorzystania z infrastruktury lotniskowej przez lotnictwo cywilne i wojskowe. To wymaga jasnych zasad, które zapewnią bezpieczeństwo operacji wojskowych bez paraliżowania ruchu pasażerskiego. To gra o bezpieczeństwo nas wszystkich, ale też o płynność operacyjną portów.

2. Prawo Zamówień Publicznych (PZP) i inwestycyjne „wąskie gardła”. Inwestycje lotniskowe to wyścig z czasem. Obecne regulacje, w tym PZP, często działają jak hamulec ręczny zaciągnięty w rozpędzonym bolidzie. Potrzebujemy ułatwień inwestycyjnych dla branży (specjalnych ścieżek w PZP), które pozwolą nam maksymalnie wykorzystać potencjał wzrostu. Nie chodzi o omijanie prawa, ale o jego dostosowanie do specyfiki infrastruktury krytycznej, gdzie każdy miesiąc opóźnienia generuje milionowe straty dla gospodarki.

3. Lotniska jako przedsiębiorstwa strategiczne. Konsekwencją powyższego jest konieczność wpisania lotnisk na listę przedsiębiorstw o charakterze strategicznym. To nie tylko prestiż, ale przede wszystkim parasol ochronny i narzędzia prawne, które ułatwią zarządzanie w sytuacjach kryzysowych oraz planowanie długoterminowe.

Technologia to nie gadżet, to tarcza

W 2026 r. musimy również zredefiniować nasze podejście do technologii. To już nie tylko kwestia wygody pasażera, ale fundament bezpieczeństwa i efektywności.

Kluczowym obszarem jest cyberbezpieczeństwo. W PPL postawiliśmy sobie ambitne cele – chcemy być liderem ochrony danych w lotnictwie. Zainicjowaliśmy prace nad pierwszym w Europie branżowym Kodeksem Postępowania w zakresie RODO, wdrażamy normy ISO 27001 (bezpieczeństwo informacji) oraz 22301 (ciągłość działania) nie tylko na Lotnisku Chopina, ale też w portach regionalnych, jak Radom czy Zielona Góra.

Reklama
Reklama

Równolegle musimy stawiać na automatyzację operacyjną i mądre wykorzystanie sztucznej inteligencji (AI). Od zarządzania przepływem pasażerów, poprzez optymalizację procesów handlingowych, po predykcję zagrożeń – AI staje się dla branży nowym, niezbędnym pracownikiem.

Ciszej znaczy mądrzej – uregulowanie kwestii hałasu

Rozwój nie może odbywać się kosztem otoczenia. Tu dochodzimy do jednego z najtrudniejszych tematów – hałasu. Jako branża mówimy jasno: chcemy rosnąć, ale odpowiedzialnie. Wyrazem tego jest Deklaracja Ateńska, przyjęta przez europejską branżę lotniczą w 2025 r. To jasny sygnał, że chcemy latać więcej, ale ciszej i czyściej.

Niestety, w Polsce mamy w tym obszarze bolesne zaległości. Już w 2017 r. Związek Regionalnych Portów Lotniczych alarmował, że krajowe normy hałasu są zbyt surowe i archaiczne w sposobie pomiaru. Proponowano m.in. mierzenie hałasu w dłuższych okresach (uśrednianie roczne, a nie dobowe, co niweluje wpływ np. sezonowości czy remontów pasów) oraz podniesienie dopuszczalnego poziomu hałasu dziennego o zaledwie 1 dB. Eksperci wyliczali, że takie zmiany mogłyby zwiększyć przepustowość operacyjną (liczbę startów i lądowań) nawet o 20 proc., bez zauważalnego wpływu na komfort życia mieszkańców.

Niestety, te merytoryczne apele przez lata odbijały się od ściany. W efekcie porty regionalne utknęły ze sztucznymi limitami i straciły blisko osiem lat potencjalnego rozwoju.

Strategia zintegrowana i dekarbonizacja

Kwestia zrównoważonego rozwoju w branży lotniczej jest poruszana podczas każdego wydarzenia skupiającego podmioty lotnicze w Europie. Dlatego w 2026 r. jako PPL kontynuujemy nasze działania w zakresie raportowania ESG, ale przechodzimy też do konkretów. Pod koniec 2025 r. zintegrowana strategia rozwoju PPL wyznacza kierunki rozwoju w perspektywie najbliższej dekady, obejmując kluczowe obszary transformacji i rozwoju spółki. To pierwsza w historii naszej firmy strategia o charakterze zintegrowanym, łącząca cele biznesowe z celami zrównoważonego rozwoju, a także wyznaczająca kierunki rozwoju dla spółek z GK PPL, w których PPL ma 100 proc. udziałów.

W tym roku chcemy uzyskać dla Lotniska Chopina poziom II w prestiżowym programie Airport Carbon Accreditation (ACA), a dla portów w Radomiu i Zielonej Górze certyfikację na poziomie I. Jednak nasza ambicja sięga znacznie dalej niż tylko zdobywanie kolejnych certyfikatów dla siebie. Chcemy być przykładem dla wszystkich portów lotniczych w Polsce i przecierać szlaki w obszarze dekarbonizacji. Jako największy podmiot na rynku bierzemy na siebie ciężar wdrażania i testowania nowych rozwiązań środowiskowych, by następnie wspierać naszą wiedzą i doświadczeniem całą polską branżę. Wierzymy, że transformacja to gra zespołowa, w której PPL powinien pełnić rolę merytorycznego lidera.

Reklama
Reklama

Potrzebujemy silnego sędziego

Na koniec kwestia fundamentalna dla architektury rynku: regulator. Rynek lotniczy w Polsce dojrzał do zmian. Potrzebujemy silnego, niezależnego i profesjonalnego Urzędu Lotnictwa Cywilnego (ULC). Regulator nie może być tylko administratorem papierów; musi być aktywnym kreatorem rynku, partnerem dla biznesu i strażnikiem standardów. W kuluarach mówi się o tym od dawna – czas przekuć te rozmowy w decyzje legislacyjne. Silny rynek wymaga silnego arbitra, który będzie w stanie nadążyć za tempem zmian, jakie narzucają linie lotnicze i pasażerowie.

Rok 2026 nie będzie rokiem odpoczynku po rekordowym 2025 r. Przeciwnie, będzie rokiem wielkiego testu dojrzałości. Musimy wykorzystać ten niesamowity pęd, który mamy. Dzisiejsze rekordy polskich lotnisk to nie meta. To dopiero potwierdzenie, że obrany kierunek jest właściwy.

Przed polskim lotnictwem stoją kolejne lata dynamicznego rozwoju, które wymagają jednak czegoś więcej niż tylko entuzjazmu. Wymagają odpowiedzialnych decyzji regulacyjnych, mądrej legislacji (PZP, prawo lotnicze), doskonałej współpracy na linii cywilno-wojskowej i konsekwentnej realizacji strategii. Mamy plan, mamy potencjał i mamy pasażerów, którzy chcą latać. Teraz musimy tylko – i aż – nie zmarnować tej szansy.

O autorze

Adam Sanocki

Członek zarządu PPL ds. strategii i marketingu


Reklama
Reklama
Opinie Ekonomiczne
Maciej Miłosz: Donald Tusk polubił zbrojeniówkę. Ale to za mało
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Centra danych to kwestia całego ekosystemu
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Mam stację paliw w ogródku, inni na dachu
Opinie Ekonomiczne
WTO w cieniu globalnych napięć
Opinie Ekonomiczne
Ptak-Iglewska: Kto uniesie 24 proc. inflacji? Kogo stać, by mówić „oze-sroze”
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama