Reklama

Adam Roguski: Prognozy tylko dla odważnych

Zwiększenie podaży – to główne hasło planu Komisji Europejskiej na poprawę przystępności cenowej i czynszowej mieszkań. W Polsce podejmowane są inicjatywy regulacyjne, które mogą w nieodległej perspektywie na to wpłynąć.

Publikacja: 19.01.2026 04:01

Adam Roguski: Prognozy tylko dla odważnych

Foto: Adobe Stock

Przed nami kolejny, ciekawy rok na rynku nieruchomości mieszkaniowych. „Ciekawy” raczej w rozumieniu chińskiego przekleństwa („obyś żył w ciekawych czasach!”), uświadamiającego, jakim dobrodziejstwem jest stabilizacja i spokój. Otoczenie makroekonomiczne i geopolityczne jest tak zmienne, że aby snuć twarde prognozy, nie ma odważnych. Eksperci jednego z ośrodków analitycznych, którzy pokazali dziewięć potencjalnych scenariuszy dla rynku mieszkaniowego, dość długi wstęp poświęcili na to, że mogą mówić tylko o mniejszym czy większym prawdopodobieństwie wystąpienia danych czynników.

Na rynku trwają zapasy między podażą i popytem, jednak nieporozumieniem jest oczekiwanie tendencji ogólnopolskich. Każde miasto ma swoją dynamikę, relację oferty do tempa sprzedaży itp. Inne oczekiwania mogą mieć mieszkańcy Łodzi, inne Warszawy.

Czytaj więcej

Ceny mieszkań. Polacy coraz częściej zakładają, że taniej nie będzie

Zwiększenie podaży mieszkań – to główne hasło Komisji Europejskiej, która chce poprawić przystępność cenową i czynszową lokali dla obywateli Wspólnoty. W Polsce podejmowane są inicjatywy regulacyjne, które mogą w nieodległej perspektywie wpłynąć na strukturę podaży. Pierwszy z brzegu to projekt regulacji najmu krótkoterminowego. Czy w wersji rządowej, czy poselskiej, może skłonić właścicieli lokali wynajmowanych na doby do przejścia na rynek najmu długoterminowego bądź nawet do sprzedania nieruchomości.

Kolejna kwestia to aktywizacja budownictwa społecznego i renesans spółdzielni mieszkaniowych. Dosypanie pieniędzy z budżetu i reforma funkcjonowania spółdzielni miałyby przynieść przełom w postaci większej oferty tworzonej w duchu non–profit, komplementarnej wobec komercyjnego sektora deweloperskiego – takie są intencje Ministerstwa Rozwoju. Pytanie, czy TBS-y, SIM-y i spółdzielnie dysponują realnym potencjałem. Dwie dekady temu proporcje podaży mieszkań w Polsce były faktycznie zupełnie inne. Według GUS w 2004 r. deweloperzy ruszyli z budową 23,3 tys. mieszkań. W przypadku budownictwa spółdzielczego było to prawie 7 tys. lokali, społecznego czynszowego 3,7 tys., a komunalnego 1,9 tys. Po jedenastu miesiącach 2025 r. te liczby to odpowiednio 120,98 tys. oraz 2,4 tys., 233 i 900.

Reklama
Reklama

Gdzieś za horyzontem majaczy jeszcze widmo podatku od lokali nadmiarowych, niepracujących, jeśli nie wprost podatku katastralnego. Wydaje się jednak, że nie ma politycznego poparcia dla tego typu projektu.

Opinie Ekonomiczne
Marcin Mazurek: Powell się stawia, a to wywraca stolik
Opinie Ekonomiczne
Od gospodarki nadmiaru do gospodarki umiaru
Opinie Ekonomiczne
Katarzyna Kucharczyk: Limes inferior po polsku. Niepokojące zjawisko na rynku pracy
Opinie Ekonomiczne
Prof. Sławiński: Papierowe zyski i straty banków centralnych
Opinie Ekonomiczne
Paweł Rożyński: Rosjanie znaleźli „miękkie podbrzusze” Polski
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama