Reklama

Marzena Tabor-Olszewska: Parytety dla kobiet to nie powód do wstydu

Raport Pracodawców RP o sytuacji kobiet na rynku pracy pokazuje, jak wiele jest do poprawienia. Czy kobiety utyskujące na dyskryminację powinni się wstydzić, o czym przekonuje Marek Migalski? Chyba tylko tego, że wciąż muszą tłumaczyć to samo.
Marzena Tabor-Olszewska: Parytety dla kobiet to nie powód do wstydu

Foto: Adobe Stock

Grupa robocza Pracodawców RP opracowała raport dotyczący sytuacji kobiet na rynku pracy w Polsce. Dotyczy szczególnie bierności i aktywności zawodowej, uczenia się przez całe życie oraz emerytur i tzw. luki płci. Autorzy raportu przedstawiają sensowne rekomendacje, które mają poprawić sytuację kobiet na rynku i w polskim społeczeństwie w ogóle. Chwała im za to, bo jest co poprawiać.

Dlatego tak bardzo irytują mnie głosy podobne do tego, który na łamach „Rzeczpospolitej” zaprezentował w ubiegłym tygodniu politolog Marek Migalski w tekście „Parytety wszystkie albo żadne”. Jego głos nie jest bowiem, niestety, odosobniony.

Pracodawcy RP cytują raport World Economic Forum „Global Gender Gap Report” z 2022 roku, według którego Polska zajmuje 87. pozycję na 156 krajów pod względem udziału kobiet w parlamencie i rządzie. Tymczasem Migalski pisze, że „kobietom nie jest aż tak źle” oraz że każda „powinna się zawstydzić, twierdząc, że jest dyskryminowana, jeśli przypomni sobie sytuację osób z niepełnosprawnościami”. Serio? Już mnie nie tylko męczy i irytuje ta tania retoryka ze strony mężczyzn przeciwnych parytetom, ale prawdę powiedziawszy, wstydzę się, że ktoś wciąż sięga po tak puste argumenty.

Czytaj więcej

Biznes zmuszony do zwrócenia się w kierunku kobiet

Czego mamy się wstydzić? Liczby jasno pokazują, że polskie kobiety wciąż nie są reprezentowane ani w rządzie, ani w parlamencie tak samo licznie jak mężczyźni. Czy to jest powód do wstydu? Nie przemawia do mnie argument, że osoby z niepełnosprawnościami oraz osoby reprezentujące mniejszości są również słabo reprezentowane. Takie postawienie sprawy powoduje, że istotnie zaczynam się wstydzić, ale nie za to, że chciałabym widzieć więcej kobiet w rządzie, w zarządach i w biznesie, tylko za to, że wciąż musimy tłumaczyć te same oczywistości, odpierać niemądre argumenty i walczyć o prawa do życia w nowoczesnym społeczeństwie. Bo nie poprawia się ani sytuacja kobiet, ani mniejszości, ani osób z niepełnosprawnościami.

Reklama
Reklama

Próba zawstydzania kobiet i argumentowanie, że „inni mają gorzej”, świadczą o słabości dyskursu społecznego. Mamy 2023 rok. Jeśli wciąż jako Polska zajmujemy niskie miejsca w raportach dotyczących udziału kobiet w strukturach decyzyjnych w kraju, to oznacza, że jest jakaś praca do wykonania. A prawdziwy powód do wstydu przynoszą głosy w debacie publicznej, że „kobiety nie mają aż tak źle”.

Opinie Ekonomiczne
Dzisiaj mija 250 lat od pierwszego wydania biblii kapitalizmu
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Opinie Ekonomiczne
Trójkąt Weimarski na czele elektryfikacji i reindustrializacji Europy
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Drogie paliwo na stacjach? Winnych szukajcie poza Polską
Opinie Ekonomiczne
Iwona Trusewicz: Zagadka drogich paliw w Polsce
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama