Internet umożliwia telepracę mnie i mojej żonie. Ponieważ jednak mam sublokatora w płucach, któregoś dnia oddalę się na niebieskie połoniny.

Właśnie przeczytałem tekst w „Polityce" opisujący plany ministra rolnictwa. Wynika z niego, że władza ludowa, po opuszczeniu przeze mnie padołu łez, odbierze żonie całą ziemię powyżej 1 hektara, ponieważ niewątpliwie nie jesteśmy rolnikami, choć mamy dziewięć kur i koguta (w „Polityce" Joanna Solska pisze o konfiskacie ziemi w przypadku córki jako spadkobierczyni, ale nie wydaje się, by była to istotna różnica). Czyli – jeśli dobrze zrozumiałem plany ministra – szykuje się naruszenie praw własności na wielką skalę. Jeżeli konfiskata pojawi się przy każdej próbie sprzedaży gospodarstwa, takich przypadków będą setki. W tym tygodniu Mateusz Morawiecki ma ogłosić, jak reklamuje Jarosław Gowin, „najbardziej wszechstronny plan gospodarczy od czasu planu Hausnera". Mnie interesuje, czy rząd PiS rzeczywiście zamierza iść w ślady poprzedników i również odbierać prywatny majątek, w tym przypadku ziemię zamiast obligacji.

Z innych tematów ciekawi mnie, po pierwsze, co konkretnego wicepremier Morawiecki powie na temat równoważenia budżetu i finansów publicznych. Na razie bowiem mamy kolejny rząd, który w okresie dobrej koniunktury (wzrost prawie 4-procentowy), zamiast ograniczyć nierównowagę budżetu, gwałtownie zwiększa wydatki i zakres redystrybucji oraz utrzymuje wysoki deficyt.

Po drugie, być może się dowiemy, jakimi metodami rząd zamierza podnieść relację inwestycji do PKB do 25 procent. Wydaje się, że do realizacji tego celu potrzebny będzie prywatny kapitał zagraniczny, o którym kolega z rządu wicepremier Gowin mówi, że nie może już liczyć „na traktowanie na uprzywilejowanych zasadach". Cóż, mam wrażenie, że właśnie może liczyć na specjalne traktowanie.

Po trzecie, myślę, że warto wiedzieć, jakie są plany rządu w sprawie nacjonalizacji, polonizacji, udomowienia itd. Na razie rząd nacjonalizuje niewielkie upadłe firmy (ostatnio kupił Autosan oraz kieleckie kamieniołomy i wytwórnie piasku), ale przypuszczam, że ambicje ma większe.

Po czwarte wreszcie, jest jasne jak słońce, że jeśli rząd nie zdecyduje się na ograniczenie wydatków, to potrzebne będą nowe podatki, by zrealizować obietnicę wcześniejszej emerytury czy radykalnie wyższej kwoty wolnej w podatku PIT. Czy zdecyduje się wówczas na nową, najwyższą stawkę podatkową w podatku PIT, czy też wprowadzi, jak Viktor Orbán, niski podatek liniowy i równocześnie podwyższy VAT?

Jak będzie – zobaczymy. Albert Einstein zauważył, że „rzeczą, którą najtrudniej w świecie zrozumieć, jest podatek dochodowy". Ale wymyślił też teorię względności, więc mogę spokojnie dodać: zależy jaki.