Ludovic Subran: Co jest złego w większej regionalizacji

Większe zaangażowanie w regionalne powiązania handlowe jeszcze bardziej wzmacnia „szprychy” globalnej gospodarki.

Publikacja: 07.07.2023 03:00

Ludovic Subran: Co jest złego w większej regionalizacji

Foto: Adobe Stock

Teoretycy handlu od dawna ostrzegają przed konsekwencjami zwiększonej regionalizacji gospodarczej. Od dawna twierdzą, że jakikolwiek rozwój w tym kierunku podważyłby kluczowe elementy strukturalne światowej gospodarki.

Oczywiście regionalne umowy handlowe muszą być uważnie monitorowane, aby nie prowadziły do zmniejszenia otwartości rynku. Jednak zwykle rysowany jaskrawy kontrast pomiędzy globalizacją a regionalizacją wymaga rewizji – z dwóch głównych powodów.

Po pierwsze, globalizacja nie zniknie. Mówiąc najprościej, pomimo wszystkich opowieści o „friendshoringu”, „reshoringu”, „de-couplingu” lub „de-riskingu”, korzyści płynące z handlu między kontynentami nigdy nie przestaną istnieć.

Ruch w kierunku większej dywersyfikacji relacji handlowych i sieci dostawców jest daleki od alarmistycznych obaw, że doświadczamy „deglobalizacji”. Oto przykład: Stany Zjednoczone zmniejszyły zależność importową od Chin, przenosząc swoją ekspozycję ku innym krajom azjatyckim.

Po drugie, najwyższy czas, aby uznać, że globalizacja i regionalizacja – rozumiana jako układ hubu i „szprych” – są uzupełniającymi się siłami gospodarczymi, a nie przeciwstawnymi. Regionalizacja gospodarcza jest ważnym motorem regionalnej konkurencyjności, a tym samym globalnego wzrostu.

70 lat ciągłej budowy

Ogólny trend w kierunku regionalizacji ekonomicznej rozpoczął się na dobre wraz z uruchomieniem Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej pod koniec lat 50. XX wieku. Dotarł do Ameryki Północnej w połowie lat 90.

Regionalne Kompleksowe Partnerstwo Gospodarcze (Regional Comprehensive Economic Partnership, RCEP), obejmujące rynek 2,2 mld ludzi, weszło w życie w Azji 1 stycznia 2022 r. 15 krajów Azji i Pacyfiku, które do niego przystąpiły, tworzy obecnie największy blok handlowy na świecie.

W Afryce 54 z 55 państw Unii Afrykańskiej rozpoczęło handel w ramach Afrykańskiej Kontynentalnej Strefy Wolnego Handlu już rok wcześniej, bo 1 stycznia 2021 r.

Wydarzenia te podkreślają również, że powinniśmy udoskonalić nasze tradycyjne rozumienie łańcuchów dostaw. Podczas gdy globalne łańcuchy są bardzo ważnym elementem światowej gospodarki, wiele innych ma w istocie charakter regionalny.

Czy to w Unii Europejskiej, w Ameryce Północnej, w Azji, a z czasem także w Afryce, to właśnie regionalne łańcuchy dostaw w coraz większym stopniu sprawiają, że globalna gospodarka się rozwija. W wielu branżach pozycja geograficzna jest kluczowa dla reagowania na potrzeby klientów – biorąc pod uwagę znajomość rynku, wymagania dotyczące specyfikacji produktu czy szybkość reakcji. Ponadto sąsiedztwo geograficzne, wspólnota językowa czy bliskość kulturowa są ważnymi wektorami działalności gospodarczej.

Aby zobaczyć, jak ważne są regionalne więzi handlowe, wystarczy spojrzeć na kilka liczb. Według Komisji Europejskiej 61 proc. handlu zewnętrznego wszystkich 27 państw członkowskich Unii Europejskiej odbywa się wewnątrz UE. Przy całej globalnej sprawności eksportowej Niemiec, aż 54 proc. niemieckiego eksportu trafia do UE, podczas gdy 48 proc. niemieckiego importu pochodzi z krajów Wspólnoty.

W Ameryce Północnej Kanada i Meksyk są drugim i trzecim co do wielkości partnerem handlowym Stanów Zjednoczonych. Prawie 50 proc. przepływów handlowych pochodzących z Ameryki Północnej odbywa się między Stanami Zjednoczonymi, Kanadą i Meksykiem. Podobnie, czterech z pięciu największych partnerów handlowych Chin znajduje się w Azji (Hongkong, Japonia, Korea Południowa, Wietnam).

Liczby te jasno pokazują, dlaczego światowa gospodarka z czasem nabierze wyraźnie regionalnego – jeśli nie sąsiedzkiego – charakteru. W pewnym sensie sami spłataliśmy sobie figla, opisując większość transgranicznej działalności gospodarczej w skrócie jako globalizację.

Struktura światowej gospodarki zmieniła się również o tyle, że 50 lat temu to głównie duże amerykańskie firmy kształtowały globalną gospodarkę. Obecnie na całym świecie działają korporacje z wielu różnych krajów. Niezależnie od tego, czy chcą chronić się przed kaprysami ruchów kursów walutowych, czy też być bliżej swoich klientów, założyły one działalność w pobliżu wybranej bazy klientów i nadal ją rozwijają.

Wnioski

Z tych wszystkich powodów regionalizacja – w sensie silniejszego równoważenia regionalnego światowej gospodarki – jest czymś, co należy przyjąć z zadowoleniem, a nie narzekać. „Szprychy” regionalne szerzej równoważą wzrost gospodarczy i czynią go bardziej stabilnym. Względy związane ze zmianami klimatycznymi mogą również napędzać większą integrację regionalną.

Postępująca integracja regionalna daje wielu krajom możliwość wykorzystania słabo rozwiniętego potencjału gospodarczego i instytucjonalnego. Budowanie tych regionalnych połączeń i subcentrów jest tym, co z czasem zapewnia silniejsze podstawy dla bardziej wielobiegunowej formy globalnej integracji gospodarczej.

Autor jest głównym ekonomistą Allianza

Teoretycy handlu od dawna ostrzegają przed konsekwencjami zwiększonej regionalizacji gospodarczej. Od dawna twierdzą, że jakikolwiek rozwój w tym kierunku podważyłby kluczowe elementy strukturalne światowej gospodarki.

Oczywiście regionalne umowy handlowe muszą być uważnie monitorowane, aby nie prowadziły do zmniejszenia otwartości rynku. Jednak zwykle rysowany jaskrawy kontrast pomiędzy globalizacją a regionalizacją wymaga rewizji – z dwóch głównych powodów.

Pozostało 91% artykułu
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Gospodarka wciąż w strefie cienia
Opinie Ekonomiczne
Piotr Skwirowski: Nie czarne, ale już ciemne chmury nad kredytobiorcami
Ekonomia
Marek Ratajczak: Czy trzeba umoralnić człowieka ekonomicznego
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Klęska władz monetarnych
Opinie Ekonomiczne
Andrzej Sławiński: Przepis na stagnację