Reklama

Wirtualna recesja

Dane statystyczne podane 29 lutego w komunikacie GUS w sprawie szacunku PKB w IV kw. 2015 r. wzbudziły kontrowersje wynikające z niezrozumienia zawiłości statystycznych procedur obliczeniowych.

Publikacja: 06.03.2016 20:00

Bohdan Wyżnikiewicz, wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową

Bohdan Wyżnikiewicz, wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową

Foto: Fotorzepa, Radek Pasterski

Kontrowersja dotyczy rewizji danych z przełomu lat 2012/2013, kiedy to rzekomo miało dojść do recesji.

W statystyce europejskiej stosuje się dwa odmienne sposoby szacowania kwartalnego tempa wzrostu PKB. Tradycyjny i najpopularniejszy sposób to odniesienie kwartalnej wartości PKB do wartości z analogicznego kwartału poprzedniego roku w cenach stałych z tegoż roku. Taki sposób eliminuje problem sezonowości.

Mniej popularny sposób, stosowany od wejścia Polski do Unii, polega na porównywaniu PKB w następujących po sobie kwartałach. Wymaga on zarówno eliminacji wahań sezonowych, do czego stosuje się metody ekonometryczne, jak i zachowania spójności między składowymi PKB. Słabą stroną tej metody są częste, choć nieznaczne, zmiany temp wzrostu w okresach historycznych jako skutek przeliczania szeregów czasowych po dodaniu danych z kolejnego kwartału. W omawianym przypadku, po dodaniu danych dla IV kw. 2015 r., GUS podał, że w dwóch kolejnych kwartałach przełomu lat 2012/2013 tempo wzrostu PKB wyniosło -0,1 proc.

Warto dodać, że GUS nie dokonał rewizji danych o wartościach PKB, co oznacza, że nie ma spadku PKB w spornych kwartałach. Sedno problemu tkwi w przyjmowaniu przez niektórych prostej definicji recesji jako sytuacji spadku PKB w co najmniej dwóch kolejnych kwartałach. Definicja ta jest uproszczoną i niepoprawną kopią definicji recesji stosowanej w USA przez komitet składający się z niezależnych ekspertów. Stosowana tam procedura obejmuje poza analizą PKB także badanie zmian dochodów realnych, zatrudnienia, produkcji przemysłowej i sprzedaży w handlu.

Inną ułomnością informacji o recesji wysnuwaną z analizy ekonometrycznej jest interpretacja uzyskanego rezultatu: gdyby przyjąć układ cen z 2010 r. i założyć wzorzec sezonowości z okresu kilkunastu lat, to model ekonometryczny pokazuje minimalny spadek PKB w konwencji kwartał do kwartału. Tymczasem w realiach cenowych 2012 r. i przy wzorcu sezonowości bliższemu temu okresowi nie stwierdza się spadku PKB.

Reklama
Reklama

Omawiana informacja GUS spowodowała formułowanie oskarżeń pod adresem Urzędu o manipulacje danymi, o pozostawanie w służbie propagandy rządu Tuska, a samego Donalda Tuska oskarżono o kłamstwa. Głosy tego rodzaju mają kontekst daleki od merytorycznego, a profesjonalni ekonomiści nie dostrzegają recesji. Nie można wykluczyć, że dodanie danych PKB z kolejnych kwartałów wyeliminuje „recesję" z przełomu lat 2012/2013.

Bohdan Wyżnikiewicz, wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową

Opinie Ekonomiczne
Iwona Trusewicz: Dlaczego były kanclerz Niemiec broni rosyjskich interesów w UE?
Opinie Ekonomiczne
Eksperci: Koniec mitu taniej energii. OZE to bezpieczeństwo energetyczne Polski
Opinie Ekonomiczne
UE może stać się ofiarą amerykańskiej dominacji energetycznej
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Davos, czyli tam i z powrotem
Opinie Ekonomiczne
Grzegorz Kozieja: Jak umowa UE-Mercosur wpłynie na interesy rolników
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama