Reklama

Janusz Jankowiak: Skacząc z radości, uważać na sufit

Polska gospodarka należy do reżimów silnie inflacjogennych. Spadek inflacji wciąż nie jest generowany przez spadek popytu, lecz przez czynniki egzogeniczne czy ingerencje fiskalne w przepisy cenotwórcze.

Publikacja: 02.12.2022 03:00

Janusz Jankowiak: Skacząc z radości, uważać na sufit

Foto: jerzy dudek

Wzrost PKB w trzecim kwartale 2022 roku GUS oszacował nieco wyżej niż w tzw. szybkim odczycie, bo na 3,6 proc. r./r. (3,5 proc. r./r. w szacunku flash), po wzroście o 5,8 proc. r./r. w drugim kwartale.

Popyt krajowy wzrósł o 3,1 proc. r./r., po 6,9 proc. r./r. w drugim kwartale. Dość zaskakująco zachowała się rezydualna wielkość w popycie krajowym, jaką są zmiany zapasów. Otóż, niezgodnie z mocnym cyklem spadkowym, datującym się od pierwszego kwartału, kontrybucja zapasów do dynamiki PKB wzrosła w trzecim kwartale z 1,8 p.p. do 2.2 p.p. Zapasy, będące w popytowej dekompozycji PKB wielkością rezydualną, są tradycyjnie w kolejnych przybliżeniach „rozsmarowywane” przez GUS na poszczególne kwartały. Nie ma podstaw, by przypuszczać, że podobnie będzie i tym razem. Oznacza to, że w rzeczywistości spadek dynamiki popytu krajowego może być mniejszy, niż wynikałoby to ze wstępnych danych.

Konsumpcja prywatna znalazła się w obszarze stagnacji i po wzroście o 6,4 proc. r./r. w drugim kwartale wzrosła zaledwie o 0,9 proc. r./r. Nie jest to zaskoczeniem, bo podobny wynik można było estymować już z danych miesięcznych. Ograniczenie konsumpcji, po wyczerpaniu się efektów jej „wygładzania” przez spadek prywatnych oszczędności, jest pierwszym następstwem spadku dochodów rozporządzalnych w wyniku dynamicznych wzrostów inflacji.

Czytaj więcej

Inflacja spadła pierwszy raz od lutego. Dane GUS poniżej najniższych szacunków

O oczekiwanym spowolnieniu gospodarki w największej mierze przesądził z pewnością ostry spadek sprzedaży krajowej, czyli popytu krajowego bez zmiany zapasów. Wkład sprzedaży krajowej do wzrostu PKB spadł z 4,7 p.p. w drugim kwartale do 0,8 p.p. w trzecim kwartale 2022 r. Dane o sprzedaży krajowej są lustrzanym odbiciem stanu konsumpcji.

Reklama
Reklama

Kolejna składowa popytu krajowego, czyli inwestycje, prezentowała się wciąż mizernie: po wzroście o 6,6 proc. r./r. w drugim kwartale ich wzrost spadł w trzecim kwartale do 2,0 proc. r./r. Inwestycje słabną głównie za sprawą niskiej dynamiki nakładów w sektorze publicznym (brak nowych funduszy unijnych; programy oszczędnościowe w podsektorze lokalnym) oraz załamania w budownictwie mieszkaniowym (silna reakcja na wzrost stóp procentowych).

Przyspieszenie dynamiki eksportu z 5,2 proc. r./r. w drugim kwartale do 6,9 proc. r./r. w trzecim kwartale nastąpiło przy spadku dynamiki importu z 6,9 proc. r./r. do 6,0 proc. r./r. Dzięki temu eksport netto nie uszczuplił dynamiki wzrostu PKB, jak w drugim kwartale (-0,7 p.p.), ale ją powiększył o 0,6 p.p. I była to pierwsza dodatnia kontrybucja eksportu netto do PKB od drugiego kwartału 2021 r. Bez szczegółowych danych trudno rozstrzygnąć, co przesądziło o wzroście dynamiki eksportu w trudnym otoczeniu zewnętrznym (reorientacja geograficzna; transakcje jednorazowe; terms-of-trade?).

Co dziś spada, jutro urośnie

Poza lutym 2022 r., kiedy to dynamikę CPI obniżyła tzw. tarcza antyinflacyjna, w listopadzie GUS odnotował pierwszy od ponad roku spadek dynamiki inflacji w ujęciu rocznym z 17,9 proc. do 17,4 proc.

Przełamanie trendu nie oznacza jednak jeszcze jego trwałego odwrócenia. Inflacja będzie nadal rosła, co najmniej w pierwszym kwartale 2023 r.

Czytaj więcej

Tyrowicz: W Polsce teza o „putinflacji” nie pasuje do danych

Głównym źródłem spadku dynamiki CPI nie był jednak słabnący popyt krajowy. Inflacja bazowa wzrosła – według moich szacunków – z 11 proc. r./r. do 11,2 proc. r./r. Momentum inflacji bazowej m./m. (3-miesięczna średnia) spada. Ale wskaźnik oddający popytową część koszyka wciąż rośnie, pomimo spadku dynamiki wskaźnika CPI, a producenci przerzucają wzrost kosztów na konsumentów.

Reklama
Reklama

O spadku dynamiki inflacji konsumenckiej w ujęciu rocznym przesądziły egzogeniczne ceny nośników energii i paliw. Spadkowi rocznej dynamiki cen energii (do 36,8 proc. r./r.) sprzyja wysoka ubiegłoroczna baza statystyczna.

Przy czym spadek cen energii w ujęciu miesięcznym (o symboliczne 0,1 proc.; pierwszy malejący odczyt od lutego) zapisać należy głównie na rachunek niższych cen węgla. Dlaczego węgiel taniał w listopadzie? O to trzeba by zapytać GUS. Czy GUS uwzględnił już w szacunku CPI za listopad „promocyjne” ceny węgla sprzedawanego przez samorządy właśnie od listopada?

Problem dotyczy zresztą także szacunków „promocyjnych” cen energii i gazu w całym 2023 r. I jest to problem poważny, bo w zależności od przyjętej przez GUS metodologii różnica pomiaru CPI może dochodzić nawet do 2,5 p.p. („Górka inflacyjna” 22 proc. r./r. albo blisko 25 proc. r./r.).

Egzogeniczne dla CPI ceny paliw spadły w listopadzie m./m. o 1,2 proc., co przełożyło się na wzrost o 15,5 proc. r./r. W styczniu 2023 r. przywrócony jednak zostanie VAT na paliwa, co zachwieje trendem spadkowym.

Ceny żywności i napojów bezalkoholowych wzrosły w listopadzie z 22 proc. do 22,3 proc. r./r. oraz z 2,7 proc. do 1,6 proc. m./m. Odnotowując hamujące momentum, warto jednak pamiętać, że obok pogody o cenach żywności decydują koszty energii. Ceny paliw z kolei zależą od kartelu OPEC i limitów cen importowych na rosyjską ropę.

W sumie więc ceny energii, przesądzające także o cenach żywności, zależą od geopolityki. Jak duże są szanse na spadek ryzyka geopolitycznego w 2023 r.?

Reklama
Reklama

Kwas skumulowanej inflacji

Czy wzrost gospodarczy (wciąż solidny) staje się mniej inflacjogenny za sprawą mocnego hamowania konsumpcji?

Byłaby to ryzykowna teza. Dekompozycja PKB nie sprzyja w dalszym ciągu poprawie dynamiki potencjału. Do wzrostu wciąż więcej kontrybuuje konsumpcja niż inwestycje, a „pożyczanie wzrostu” przez rosnące zapasy z nadchodzących kwartałów trwa. Gospodarka polska – według klasyfikacji BIS – należy do reżimów silnie inflacjogennych.

Spadek inflacji wciąż nie jest generowany przez endogeniczny spadek popytu, ale przez czynniki egzogeniczne (jak w projekcji inflacyjnej NBP) oraz ingerencje fiskalne w procesy cenotwórcze. Oba te czynniki nie noszą cech trwałości i nie pozostają związane ze stanem koniunktury. I co najważniejsze: skumulowana inflacja w latach 2022–2025 (liczona zgodnie z centralną ścieżką z projekcji NBP) wynieść ma 41,9 proc. A to właśnie skumulowana inflacja determinuje w średnim okresie koszty życia. I to determinuje mocniej w grupie ludzi uboższych niż zamożnych. To mocno jednak kwasi wybuch entuzjazmu. Podaje też w wątpliwość forsowaną przez większość RPP ścieżkę tolerowania przez wiele lat wysokiej inflacji pod fałszywym pretekstem, że koszty kwartalnej zmienności PKB są większe niż koszty skumulowanej inflacji.

Opinie Ekonomiczne
Krzysztof A. Kowalczyk: Są zamaskowani, z bronią. A my ich wpuszczamy
Opinie Ekonomiczne
Aleksandra Ptak-Iglewska: prezydent podstawia nogę polskim rolnikom
Opinie Ekonomiczne
Andrzej Krakowiak: „Wyprodukowane w (podzielonej) Europie”
Opinie Ekonomiczne
Piotr Arak: Zamiast zwalniać ludzi, AI dokłada im więcej pracy
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama