Reklama
Rozwiń
Reklama

Nawet prezes nie musi do firmy jechać samochodem

W Polsce osoba korzystająca z hulajnogi czy deskorolki jest traktowana jak pieszy. Ma więc prawo do korzystania tylko i wyłącznie z chodnika, bez względu na to, czy ma pojazd z silnikiem czy nie - mówi Michał Beim, ekspert ds. transportu w Instytucie Sobieskiego.
Michał Beim, ekspert ds. transportu w Instytucie Sobieskiego.

Michał Beim, ekspert ds. transportu w Instytucie Sobieskiego.

Foto: materiały prasowe

Rz: Rośnie zainteresowanie tzw. hoverboardami, czyli elektrycznymi hulajnogami, deskorolkami i innymi urządzeniami do przemieszczania się dla pieszych. Jak udaje im się wpisać w miejski ruch drogowy?

Dr Michał Beim: Są odpowiedzią na rosnący problem z korkami, podobnie zresztą jak rowery. Ale akurat elektryczne jeździki mają ogromną zaletę w stosunku do rowerów. Taką niewielką hulajnogę czy deskorolkę można przecież wziąć pod pachę, wsiąść do metra, tramwaju czy pociągu i nikt nie robi z tego problemu. Z rowerami jest różnie. Nie weźmiemy ich ze sobą do zatłoczonego tramwaju, a w pociągu przewożenie roweru wiąże się z dodatkową opłatą.

Pozostało jeszcze 84% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama