Reklama

Czas na rodzinę

Karina Wściubiak, prezes zarządu Alchemii i jedna z najbardziej zaufanych osób Romana Karkosika zrezygnowała z kierowania NFI Midas. Powód osobisty – wkrótce urodzi dziecko
Karina Wściubiak. Dwudziestoletnia prezeska, trzydziestoletnia matka

Karina Wściubiak. Dwudziestoletnia prezeska, trzydziestoletnia matka

Foto: Rzeczpospolita

Gdy w 2001 r. została prezesem Garbarni Brzeg (dzisiejszej Alchemii), miała 24 lata. Nie dość, że była jedną z nielicznych kobiet we władzach dużych spółek, to jeszcze najmłodszym szefem firmy notowanej na giełdzie.

Karierę zrobiła w iście zawrotnym tempie. Po ukończeniu Wyższej Szkoły Języków Obcych i Ekonomii w Częstochowie przymierzała się do nauczania angielskiego i włoskiego. W gazecie znalazła ogłoszenie: Boryszew szuka asystentki ze znajomością angielskiego. Zgłosiła się, wybrano ją i wpadła w wir pracy. Jej ówcześni współpracownicy wspominają, że spędzała w pracy po kilkanaście godzin. Była perfekcjonistką. Już po trzech miesiącach szefowa zaczęła powierzać Karinie Wściubiak samodzielne projekty. Coraz trudniejsze, a ona sobie radziła. To zwróciło uwagę właściciela Boryszewa Romana Karkosika.

Po latach wspominała, że początkowo bała się Karkosika. Słynie on z nieufności do nowo poznawanych ludzi i z zarzucania ich coraz bardziej skomplikowanymi zadaniami. Jest wizjonerem, za którym trudno nadążyć. Wściubiak się udawało. Szybko została kierownikiem, później dyrektorem. W 2000 r. Roman Karkosik kupił Garbarnię, która okazała się niewypałem. Biznesmen postanowił, że na nogi postawić firmę może tylko ktoś młody, energiczny, gotowy na wyzwania.

Padło na Wściubiak. Wspomina, że nie spała po nocach. Nie znała branży, miała kierować skostniałym zespołem dużo starszych od siebie ludzi. A jednak udało się. Spółka zaczęła wychodzić na prostą. Z garbowania skór przeszła na handel paliwami i odzyskiwanie tworzyw sztucznych. Jej kurs zaczął rosnąć.

Na forach internetowych inwestorów pełno było wpisów o tym, jak sztucznie pompowano notowania spółek Karkosika. Analitycy przyznają jednak, że te zarzuty nigdy nie dotyczyły Wściubiak. Zajmowała się operacyjnym zarządzaniem i szło jej nieźle. Przez część mediów zaczęła być nawet stawiana za wzór do naśladowania dla młodych ludzi marzących o karierze w biznesie.

Reklama
Reklama

Kiedy w 2005 r. Karkosik kupił upadającą Hutę Batory, ponownie do ratowania firmy została skierowana Wściubiak. Zaczęła restrukturyzować zakład, który wszedł w skład Alchemii. I znowu odniosła sukces. Huta stała się jednym z najważniejszych europejskich producentów stalowych rur bez szwów.

Wściubiak ukończyła podyplomowe Studium Rachunkowości i Controllingu w Częstochowie oraz studia MBA na wrocławskiej Akademii Ekonomicznej. W dzieciństwie chodziła do szkoły muzycznej – nadal gra na pianinie. W wielu wywiadach powtarzała, że kariera jest dla niej najważniejsza. Do tego stopnia, że ponoć dla pracy zerwała nawet pierwsze zaręczyny. Czas na życie prywatne miał przyjść później. W końcu przyszedł.

Opinie Ekonomiczne
WTO w cieniu globalnych napięć
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Bank Pekao przyjął Plan Dekarbonizacji
Opinie Ekonomiczne
Ptak-Iglewska: Kto uniesie 24 proc. inflacji? Kogo stać, by mówić „oze-sroze”
Opinie Ekonomiczne
Prof. Paweł Wojciechowski: Król jest nagi, a prezydencki SAFE pusty
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Epicka panika
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama