„Rz": Jak ocenia pan wyniki po pierwszym kwartale? Są lepsze niż zakładaliście. Jakie są prognozy spółki na ten rok jeśli chodzi o wydobycie, przychody i zyski?

Roman Łój:

Wyniki lepsze o 160 mln zł od prognoz były możliwe w związku z poprawą wydobycia, także lepszego węgla, wyższych cen i lepszej koniunktury. A prognozowana strata wynikała z ponoszenia kosztów realizacji robót przygotowawczych pozwalających w tym roku na zwiększenie wydobycia. Zakładamy, że jeśli nie będzie żadnych katastrof naturalnych, to przychody przekroczą 4 mld zł, a zysk netto wyniesie 200 mln zł. Wydobycie na poziomie 13,5 mln ton to minimum, bo być może uda się je zwiększyć o 250-300 tys. ton. Np. kopalnia Wieczorek ma plan wybierania tzw. resztek, co w dwa lata da ok. 450 tys. ton węgla.

Ile przeterminowanych zobowiązań zostało jeszcze do spłacenia? Czy zgodnie z zapowiedziami uda się je spłacić do końca roku?

W tej chwili to 157 mln zł, a te o przedłużonym terminie płatności to 171 mln zł. Od stycznia udało się je w sumie obniżyć o ok. 60 mln zł. Musimy je spłacić do końca roku. Albo dzięki planowanemu powiązaniu z Węglokoksem, albo dzięki pozyskaniu finansowania zewnętrznego.

Jesienią 2010 r. podpisaliście umowę z Icentisem na organizowanie finansowania, mówiło się o 1,5 mld zł. Na jakim etapie jest ten projekt?

Zakończyło się due dilligance, z którego wynika, że są podmioty zainteresowane finansowaniem KHW. By zaczął się drugi etap, niezbędna jest zgoda Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy, czyli ministra gospodarki.

Pojawił się plan konsolidacji KHW z Węglokoksem. „Rz" ujawniła, że eksporter miałby objąć akcje KHW za 100 mln zł, potem obligacje zamienne na akcje za 200 mln zł i zorganizować finansowanie za 700 mln zł, a połączona grupa miałaby pójść na giełdę w 2012 r. Tymczasem związkowcy z KHW pojechali do premiera Pawlaka, powiedzieli, że konsolidacja jest zbędna.

Nie chcę się wypowiadać za stronę społeczną. Zarządy obu firm przedstawiły resortowi gospodarki analizę. Wybrano dwa warianty, oba są dyskutowane ze związkowcami. Jeden to wniesienie aportem akcji KHW do Węglokoksu i dalej plan, o którym pani mówi. Albo samodzielna działalność holdingu, która jednak możliwa jest wyłącznie pod warunkiem pozyskania finansowania zewnętrznego i wykonania planu ekonomicznego.

Czy holding rozważa samodzielny debiut giełdowy?

Tak, według mnie byłoby to możliwe w drugiej połowie 2012 r. Z Węglokoksem zaś na koniec tego roku.

Jak idzie sprzedaż i spłacanie obligacji węglowych?

Łączna wartość nominalna sprzedanych papierów to 620 mln zł, spłaciliśmy już 415 mln zł. Szykowane są kolejne emisje, w zależności od zainteresowania.

Pomówmy o inwestycjach. Czy plan tworzenia mega kopalni jest realizowany? Na jakim jest etapie?

Megakopalnia to rozwiązanie techniczne, nie organizacyjne, polegające na połączeniu trzech ruchów naszych kopalń by zwiększyć efektywność i zlikwidować niebezpieczne podpoziomy wentylacyjne. O zakończeniu inwestycji można mówić po pogłębieniu szybu Bronisław z 460 do 1230 m, co będzie kosztować ok. 0,5 mld zł i potrwa do 2016 r.

Na wszystkie inwestycje w tym roku wydamy 560 mln zł (w 2010 r. było to 470 mln zł), zrealizowaliśmy już 23 proc. planu.

Ogłosiliście program dobrowolnych odejść dla pracowników powierzchni. Czy są zainteresowani?

Tak. Szacujemy, że w tej edycji skorzysta z niego ok. 180 osób.

Czy liczy się pan z możliwością strajku płacowego w KHW? Strony czekają na mediatora. Związkowcy chcą 500 zł podwyżek, zarząd mówi nie. Jakie są szanse na porozumienie?

Duże, dlatego nie wydaje mi się, by doszło do strajku. Musimy rozmawiać. Zarząd zgodzi się nawet na 500 zł podwyżki pod warunkiem powiązania tego z efektywnością wydobycia.