Reklama

Między Madagaskarem a Bangladeszem

Znajomy przedsiębiorca skarżył mi się niedawno, że podłączenie firmy do sieci energetycznej trwało pół roku. Pomyślałam, że i tak ma szczęście, że nie zbudował zakładu w Rosji

Publikacja: 26.04.2013 14:39

Między Madagaskarem a Bangladeszem

Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek

Polska energetyka bardzo kiepsko wypada w corocznym prestiżowym rankingu Doing buissines. Eksperci Światowego Forum Ekonomicznego i Banku Światowego podsumowują w nim warunki stworzone dla biznesu w 185 krajach świata. Polska jest w tegorocznym notowaniu na 55 miejscu, ale mogłaby być dużo wyżej, gdyby nie opieszałość, ślamazarność i biurokracja polskich spółek energetycznych.

Podłączenie do sieci energetycznej nowego użytkownika (firmy, zakładu) zajmuje średnio 186 dni, wymaga od przedsiębiorcy wypełnienia 6 procedur i kosztuje go ponad 208 proc. wartości dochodu narodowego per capita. Daje to w sumie 134 wynik na świecie, gdzieś między Kongo a Gwineą Równikową. Dla porównania lider tej kategorii - Islandia ma 4 procedury, a przyłączenie do sieci zabiera 22 dni. W Niemczech cała procedura trwa 17 dni. i kosztuje 14 proc. dochodu na mieszkańca.

Polscy energetycy widać jednak nie przejmują się tą kompromitującą statystyką. Nie muszą zarabiać na nowych klientach, wystarczy, że ceny prądu będą ciągle szły w górę. Mogą także powiedzieć, że jest wiele krajów, w których jest dużo gorzej.

To prawda. Sytuację z przyłączeniem do sieci u naszego sąsiada Rosji zauważył nawet Władimir Putin we wczorajszej rozmowie z narodem na żywo. Choć zdaniem prezydenta warunki stwarzane dla biznesu się poprawiają, to jest dziedzina, w której postępu nie ma. „Jeżeli chodzi o podłączenia inwestycji i firm do sieci energetycznej, mamy tu jeszcze dużo problemów - przyznał prezydent Rosji.

Problemy są tak duże, że kraj jest w tej kategorii przedostatni na świecie (184 miejsce, między Madagaskarem a ostatnim Bangladeszem). W Rosji przedsiębiorca musi wypełnić 10 procedur związanych z podłączeniem do sieci a zanim je uzyska, upłynie prawie rok (281 dni) i kosztuje, bagatela 1574 proc. dochodu na mieszkańca.

Reklama
Reklama

Ten przykład nie powinien jednak nikogo pocieszyć. Są bowiem kraje, które w ciągu ostatnich lat zrobiły skokowe postępy jak Łotwa, Gruzja czy państwa afrykańskie - upraszczając procedury i skracają oczekiwanie na przyłączenie.

Polskiej energetyce wciąż niestety bliżej do Rosji.

Polska energetyka bardzo kiepsko wypada w corocznym prestiżowym rankingu Doing buissines. Eksperci Światowego Forum Ekonomicznego i Banku Światowego podsumowują w nim warunki stworzone dla biznesu w 185 krajach świata. Polska jest w tegorocznym notowaniu na 55 miejscu, ale mogłaby być dużo wyżej, gdyby nie opieszałość, ślamazarność i biurokracja polskich spółek energetycznych.

Podłączenie do sieci energetycznej nowego użytkownika (firmy, zakładu) zajmuje średnio 186 dni, wymaga od przedsiębiorcy wypełnienia 6 procedur i kosztuje go ponad 208 proc. wartości dochodu narodowego per capita. Daje to w sumie 134 wynik na świecie, gdzieś między Kongo a Gwineą Równikową. Dla porównania lider tej kategorii - Islandia ma 4 procedury, a przyłączenie do sieci zabiera 22 dni. W Niemczech cała procedura trwa 17 dni. i kosztuje 14 proc. dochodu na mieszkańca.

Reklama
Opinie Ekonomiczne
Jak obejść podatkowe liberum veto Karola Nawrockiego?
Materiał Promocyjny
Sieci kampusowe – łączność skrojona dla firm
Opinie Ekonomiczne
Dr Arak: Polityka monetarna staje się coraz bardziej polityczna
Opinie Ekonomiczne
Robert Gwiazdowski: Osładzanie życia bez opłat
Opinie Ekonomiczne
Cezary Kocik, mBank, o podwyżce CIT dla banków: Szkodliwa, dyskryminująca i krótkowzroczna
Materiał Promocyjny
Bieszczady to region, który wciąż zachowuje aurę dzikości i tajemniczości
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Powrót do szkoły?
Materiał Promocyjny
Jak sfinansować rozwój w branży rolno-spożywczej?
Reklama
Reklama