Czy Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo będzie kontynuowało politykę mocnego cięcia kosztów?

Jerzy Kurella:

Dla mnie priorytetem jest rozwój grupy kapitałowej PGNiG. Oczywiście redukcje kosztów tam, gdzie to możliwe, też będą kontynuowane. Nie mogą być jednak celem samym w sobie. Nie możemy przeprowadzać restrukturyzacji, zapominając o rozwoju naszych podstawowych obszarów biznesowych. Zamierzamy działać bardziej efektywnie niż dotychczas, bo takie działania wymusza na nas wolnokonkurencyjny rynek.

Coraz bardziej czujecie na plecach oddech konkurencji?

Liberalizacja na rynku gazu postępuje niemal każdego dnia. Grupa PGNiG czy tego chce, czy nie, musi zmierzyć się z rzeczywistą konkurencją, a nie udawaną. Ważne, by firma nie zatraciła kierunku, w którym powinna iść. W związku z tym potrzebne jest nam ponowne określenie priorytetów i stabilizacja. Dotychczas prowadzono zbyt wiele projektów na raz, bez wskazania określonego celu. Sam cel w postaci obniżenia kosztów jest dobry, ale nie jedyny.

PGNiG musi sprzedawać część gazu na giełdzie. Za chwilę może być zniesiona taryfa dla dużych odbiorców. Nie boicie się, że dostawy do PKN Orlen czy Grupy Azoty przejmie ktoś inny?

Zastanawiamy się nad zakupem udziałów w koncesjach w Europie Zachodniej i Ameryce Północnej

Nasza konkurencja z takimi firmami jak PKN Orlen czy Grupa Azoty na czele jest szczególnie zainteresowana, bo spółki te odbierają duży wolumen gazu, przy realizacji satysfakcjonujących marż handlowych. Na obecnym etapie nie interesują się dostawą gazu do gospodarstw domowych, skoro jeden duży odbiorca może zastąpić im wszystkich małych klientów, przy zdecydowanie mniejszym zaangażowaniu środków finansowych i służb sprzedażowych. Oczywiste jest więc, że w pierwszej kolejności walka rozegra się o dużych odbiorców. Nie mamy nic przeciwko temu. Domagamy się jednak równego traktowania podmiotów działających na rynku. Nie zapominajmy, że PGNiG realizuje dwa duże kontrakty gazowe: jamalski i katarski. Oba kontrakty były zawierane na podstawie przesłanek biznesowych, ale i politycznych. Oba kontrakty zawierają tzw. zasadę take or pay, co sprowadza się do tego, że nawet jak nie odbierzemy zakontraktowanego gazu, to PGNiG i tak musi za niego zapłacić. Co więcej PGNiG jest zobowiązane do zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego kraju, w zakresie dostaw gazu. Żadne inne firmy działające na naszym rynku nie mają takich zobowiązań.

Zgodnie z krótkoterminową strategią PGNiG liczba spółek w grupie miała zmaleć z 53 do 14. Czy do tego dojdzie?

Nie jest sztuką konsolidowanie firm wewnątrz grupy, ale robienie tego z sensem. Za kilka tygodni przedstawimy aktualizację krótkoterminowej strategii, w której przedstawimy najważniejsze dla nas cele. Nie będzie to rewolucja, ale inne rozłożenie akcentów.

Jaka będzie w niej rola poszukiwań i wydobycia?

Kluczowa. To z tego tytułu Grupa PGNiG osiąga ostatnio największe zyski i w tym obszarze czujemy się najpewniej. Co dla niektórych może wydawać się nieco dziwne, zarabiamy przede wszystkim na wydobyciu i sprzedaży ropy.

Czy przy łupkowych poszukiwaniach będziecie współpracować z innymi firmami?

Takie działania już podejmujemy. Skierowaliśmy do europejskich i amerykańskich firm, mających koncesje w Polsce, propozycję wymiany informacji o wynikach dotychczasowych prac poszukiwawczych na zasadzie wzajemności. Takie wspólne działanie  wszystkim się opłaci. Przecież my tak naprawdę nie konkurujemy ze sobą. Jeśli ktoś wie, że na danym obszarze koncesyjnym nie ma szans na odkrycie gazu, to po co inna firma  ma ponosić zbędne koszty? Z drugiej strony jeśli jest jakiś obszar wyjątkowo perspektywiczny, to wszyscy możemy na nim zintensyfikować poszukiwania w ramach własnych koncesji lub nawet zawrzeć jakąś formę sojuszu w zakresie wspólnych poszukiwań, czy – w konsekwencji – wspólnej eksploatacji.

Czy rozmawiacie o pozyskaniu do swoich koncesji partnerów lub sami chcecie się przyłączyć do poszukiwań innych firm?

Prowadzimy robocze rozmowy zarówno z krajowymi, jak i zagranicznymi podmiotami. W grę wchodzi trojakiego rodzaju współpraca. Po pierwsze poszukujemy partnerów do naszych koncesji, którzy objęliby w nich część udziałów, ale operatorem pozostałby PGNiG. Druga opcja to wspólne operatorstwo. I wreszcie wejście PGNiG jako partnera na koncesje innych firm.

Kogo chcecie pozyskać do swoich łupkowych koncesji?

Na tym etapie rozmów nie można jeszcze mówić o konkretnych firmach. Dużo bardziej niż przy koncesjach łupkowych jest zaawansowany proces pozyskiwania partnerów do koncesji na złoża konwencjonalne. Objętych jest nim 19 naszych koncesji. Dotychczas 30 podmiotów pobrało informacje na ich temat. Ile ostatecznie firm zdecyduje się złożyć konkretne propozycje – zobaczymy niedługo.

Gdzie chcecie pozyskać nowe koncesje zagraniczne?

Nasze dotychczasowe doświadczenia pokazują, że wymierne korzyści uzyskujemy przede wszystkim, gdy inwestujemy w krajach stabilnych politycznie i gospodarczo. Norwegia jest tego najlepszym przykładem. Z mojego punktu widzenia lepiej jest inwestować w takich krajach i nawet uzyskać mniejsze, ale pewne zyski, niż w państwach, gdzie istnieje możliwość potencjalnie większego zysku, ale i ryzyko jest niewspółmiernie wyższe. Obecnie myślimy właśnie o tego typu bezpiecznych kierunkach naszej zagranicznej ekspansji.

Czy to nadal będzie Norwegia?

Tak, ale nie tylko. Zastanawiamy się nad inwestycjami związanymi z zakupem udziałów w koncesjach zlokalizowanych w Europie Zachodniej i Ameryce Północnej. W tym drugim przypadku najbardziej zależałoby nam na pozyskaniu koncesji łupkowych.

CV

Jerzy Kurella pełni obowiązki prezesa PGNiG od 1 lipca. Wcześniej, na początku czerwca, został powołany w spółce do pełnienia funkcji wiceprezesa ds. handlu. Od 2009 r. był wiceprezesem Banku Gospodarstwa Krajowego. W latach 2002–2007 pracował w PGNiG, m.in. jako dyrektor zarządzający ds. obsługi prawnej.