Rz: Czy w biznesie sprawdza się powiedzenie, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki? Dziesięć lat temu założyliście państwo firmę Grycan – Lody od Pokoleń, która jest waszym drugim podejściem do lodowego biznesu, po sprzedaży udziałów w Zielonej Budce.
Zbigniew Grycan:
To, że udało się nam przetrwać dziesięć lat ?i osiągnąć pozycję rynkową, jaką teraz mamy, świadczy o tym, iż w biznesie nie ma rzeczy niemożliwych. Punktem wyjścia przy zakładaniu Grycan – Lody od Pokoleń był dobry produkt. Założyliśmy, że lody wysokiej jakości się obronią i znajdą nabywców. Pomocne okazały się także nasze doświadczenie biznesowe i branżowe. Nie jesteśmy wyjątkiem: w ciągu 25 lat przemian gospodarczych polskie firmy udowodniły, że nie muszą mieć kompleksów wobec swoich konkurentów z Zachodu, a część z nich wyrosła nawet na międzynarodowych potentatów.
Czy otwarcie trzech lodziarni w Czechach i pierwsze dostawy lodów do Chin świadczą o tym, że chcecie pójść w ślady tych potentatów?
Z.G.:
W biznesie nie można stać w miejscu, tym bardziej że konkurencja jest coraz większa. W branży spożywczej przykładem na to, że mała rodzinna firma może stać się światowym potentatem, jest włoskie Ferrero.
Mamy zapytania ze świata, także z tak egzotycznych zakątków jak Madagaskar czy Libia. Nawiązujemy kontakty, ale nie chcemy robić niczego w pośpiechu. Tym bardziej że wiele do zrobienia jest jeszcze na rynku krajowym.
Czy zagraniczne plany mają polegać na eksporcie gotowych lodów czy na otwieraniu lodziarni?
Z.G.:
Pod uwagę bierzemy obie opcje, ale kierujemy się rozsądkiem. Aby uniknąć ryzyka, trzeba zapoznać się wpierw z lokalnymi przepisami. Współpracujemy z firmami doradczymi, które pomagają nam przygotować się do ewentualnego wejścia na nowe rynki.
Chcecie pozostać firmą rodzinną?
Z.G.:
Nie wiemy, co wydarzy się w przyszłości, ale teraz nie interesuje nas pozyskanie inwestora branżowego czy finansowego. Nie mamy w planach debiutu giełdowego.
Są oferty od inwestorów?
Z.G.:
Zainteresowanie jest duże, szczególnie ze strony funduszy inwestycyjnych.
Jak rozwija się eksport do Chin?
Elżbieta Grycan:
Do Chin eksportujemy nasze lody familijne, które smakują i wyglądają jak te oferowane w Polsce. Pierwsze ?reakcje są pozytywne, nadal? jednak uczymy się zasad funkcjonowania na tym rynku. Potencjał Chin jest znaczny, ponieważ coraz większa liczba konsumentów chce kupować produkty z Europy, które kojarzą ?się z wysoką jakością i bezpieczeństwem.
Jak oceniacie potencjał rynku czeskiego?
E.G.:
Liczba klientów odwiedzających nasze lodziarnie jest coraz większa. Przybywa nam lojalnych konsumentów. Aby zwiększyć rozpoznawalność marki Grycan, zamierzamy zaistnieć mocniej na rynku detalicznym. Jesteśmy już z naszymi lodami w jednej sieci handlowej, chcemy wejść do kolejnych, prowadzimy rozmowy w tej sprawie.
Na czym zamierzacie oprzeć rozwój w Polsce?
E.G.:
Ważne są dla nas zarówno sprzedaż lodów familijnych w sklepach i sieciach handlowych, jak i otwieranie kolejnych lokali. Jeżeli chodzi o lodziarnie, to do końca tego roku będziemy mieć ich ok. 130. Będziemy zwiększać dostępność marki w największych miastach Polski i otwierać lodziarnie w mniejszych miejscowościach. W tym roku otworzyliśmy lokale, m.in. w Siedlcach i Kaliszu. Do końca roku planujemy kilka kolejnych otwarć, np. w Olsztynie i Kielcach.
Stawiacie głównie na galerie handlowe?
Z.G.:
Otwieramy lokale również przy głównych deptakach i w centrach miast. Trzeba jednak przyznać, że mamy wiele zapytań od galerii handlowych, które chcą mieć ?u siebie naszą markę. Jest ona bowiem już na tyle rozpoznawalna, że jest w stanie przyciągnąć większą liczbę klientów. A w czasach coraz większej konkurencji na rynku handlowym posiadanie takich magnesów jest kluczowe dla wynajmujących powierzchnie.
Widzicie potencjał we franczyzie?
E.G.:
Nie licząc lodziarni prowadzonych przez nasze dwie córki, Magdalenę i Małgorzatę, nie korzystamy z franczyzy. Uznaliśmy, że będąc właścicielem, mamy większy wpływ na jakość oferowanych usług i zapewniamy sobie wpływ na kształtowanie naszego wizerunku. Firma się jednak rozrasta, nie jest więc powiedziane, że nie skorzystamy z franczyzy, np. za granicą. Za wcześnie mówić, czy ?i kiedy do tego dojdzie.
Planujecie inwestycje?
Z.G.:
W tym roku firma zainwestuje kilkanaście milionów złotych ?w nowe lodziarnie oraz ich wyposażenie, w rewitalizację już istniejących, zakup urządzeń do produkcji lodów oraz budowę magazynu wysokiego składowania. Mamy warunki zabudowy dla tej inwestycji.
Jaki będzie 2014 r. dla firmy?
Z.G.:
W pierwszej połowie zanotowaliśmy wysoki, jednocyfrowy wzrost sprzedaży. Zakładamy, że uda się nam utrzymać podobną dynamikę w ciągu całego roku.
Czy polski rynek lodów jest nadal sezonowy?
E.G.
To się powoli zmienia, ale nadal mamy dużą sezonowość. W okresie letnim, między majem a wrześniem, liczba klientów w naszych lodziarniach wzrasta kilkukrotnie. W efekcie przeciętne spożycie lodów w Polsce nie jest nadal duże. Średnio Polak zjada ich około 4 litrów rocznie, kilka razy mniej niż w Stanach Zjednoczonych czy Skandynawii.
Co należałoby zmienić, aby ułatwić życie polskiego przedsiębiorcy?
Z.G.
Biurokracja jest wszędzie, nie tylko w Polsce. Nie da się także uniknąć płacenia podatków. Można jednak doprowadzić do zwiększenia przejrzystości prawa. Dziś urzędnicy w różny sposób interpretują przepisy, co utrudnia prowadzenie działalności i planowanie.
—rozmawiała Beata Drewnowska
CV
Należąca do Elżbiety i Zbigniewa Grycanów firma Grycan – Lody od Pokoleń działa od 2004 r. Wcześniej przez ponad 20 lat prowadzili Zieloną Budkę, którą przekształcili w firmę ogólnopolską. Grycan – Lody od Pokoleń jest czołowym graczem detalicznego rynku lodów familijnych, ma ok. 130 lodziarni w kraju i trzy w Czechach.