Gurijew, który znany jest z niezwykle krytycznych wypowiedzi na temat polityki Kremla, od 2013 roku mieszka na emigracji w Paryżu. Będzie on pierwszym Rosjaninem obejmującym tak wysokie stanowisko w międzynarodowych instytucjach finansowych.

- Jestem szczęśliwy, że ekonomista tej klasy dołączy do EBOR - powiedział prezes banku Suma Chakrabarti. - Osiągnięcia Gurijewa i jego doświadczenie w pracy z krajami przechodzącymi transformację gospodarczą będą szczególnie cenne z punktu widzenia misji, do jakiej został powołany Europejski Bank Oodbudowy i Rozwoju - podkreślił.

Siergiej Gurijew od wielu lat współpracuje z EBORem. Jest on współautorem analiz publikowanych w serii "Transition Reports".

44-letni Siergiej Gurijew, z pochodzenia Osetyjczyk, uważa jest za jednego z najwybitniejszych ekonomistów rosyjskich. Od 2013 roku jest wykładowcą w Instytucie Studiów Politycznych w Paryżu (Sciences Po).

Ekonomista jest znany z krytycznych wypowiedzi na temat polityki Kremla i ze swej współpracy z opozycją. Finansował m.in. fundusz do walki z korupcją założony przez jednego z liderów antykremlowskiej opozycji Aleksieja Nawalnego. W 2013 roku został został zmuszony do opuszczenia Rosji w związku z zainteresowaniem ze strony Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej.

W 2011 roku był jednym z pięciu ekspertów, którzy na zlecenie Rady ds. rozwoju społeczeństwa obywatelskiego i praw człowieka przy prezydencie Rosji przygotowali ekspertyzę w sprawie drugiego procesu byłego prezesa koncernu Jukos Michaiła Chodorkowskiego. Eksperci ocenili, że skazanie Chodorkowskiego było niesłuszne. Właśnie ten raport uważany jest za jeden z powodów późniejszych kłopotów Gurijewa.

Przed wyjazdem z Rosji ekonomista ustąpił ze stanowiska rektora Rosyjskiej Szkoły Ekonomicznej (RSzE), jednej z najlepszych uczelni niepaństwowych w Rosji, i zrezygnował z zasiadania w radzie dyrektorów Sbierbanku, największego banku detalicznego w Rosji.

Na początku października prezydent Władimir Putin zapewnił, że Gurijew jako "człowiek mądry i dobry specjalista" może bez obawy wrócić do Rosji, gdzie nic mu nie zagraża.

Jednak Guriew odmówił powrotu do Rosji. - Nie martwię się o siebie, ale o takich ludzi jak Nawalny, jak kobiety z Pussy Riot i demonstranci aresztowani w zeszłym roku - powiedział dziennikarzowi "Financial Times" w 2013 roku. Jednak w rozmowie z "The New York Times" przyznał, że się boi. - Nie wrócę, dopóki jest choć najmniejsze ryzyko, że stracę wolność. Nie zrobiłem niczego złego i nie chcę żyć w strachu" - powiedział .