Wniosek o najszersze z konsultacji społecznych – tzw. wysłuchanie publiczne – złożył SLD. Sojusz chciał poznać opinie o projekcie ustawy o działalności leczniczej nie tylko organizacji pozarządowych (które z reguły biorą udział w konsultacjach), ale też zwykłych ludzi.
Zainteresowanie dyskusją, która odbędzie się jutro w Warszawie, przeszło najśmielsze oczekiwania posłów.
– Musieliśmy znaleźć salę poza Sejmem, zmieści się w niej trochę ponad 800 osób, a na spotkanie zgłosiło się ponad 1000 – mówi Bolesław Piecha (PiS), przewodniczący Sejmowej Komisji Zdrowia organizującej wysłuchanie.
Zapowiada, że najpierw poprosi o wypowiedzi przedstawicieli związków zawodowych, organizacji pracodawców, stowarzyszeń pacjentów. – Osoby prywatne będę namawiał na zgłoszenie uwag do protokołu – uprzedza.
Skąd takie zainteresowanie udziałem w pracach nad zgłoszoną przez rząd ustawą, nad którą od kilku tygodni pracuje Sejm? – To są bardzo ważne przepisy. Wprowadzają systemowe zmiany w ochronie zdrowia – mówi Beata Małecka-Libera z PO, wiceszefowa Komisji Zdrowia. – Ustawa nosi nazwę „O działalności leczniczej”. Zmieniamy podejście: to pacjent staje się podmiotem przepisów, a nie jak do tej pory zakład opieki zdrowotnej.
Przepisy są kontrowersyjne: np. jeśli szpital będzie przynosił straty, samorząd będzie musiał albo je pokryć, albo przekształcić placówkę w spółkę. – Odebrałem z Ministerstwa Zdrowia grube tomy uwag zgłoszonych przez różne organizacje pozarządowe. Dyskusja nad tak kontrowersyjnymi przepisami powinna się toczyć na etapie prac w ministerstwie, a nie dopiero wtedy, gdy projekt trafia do Sejmu – uważa Piecha.
– Debaty dotąd praktycznie nie było – mówi Marek Balicki, poseł SLD z Komisji Zdrowia.
– Konsultacje społeczne były prowadzone zgodnie z przepisami – odpowiada rzecznik resortu zdrowia Piotr Olechno.