Naczelna Rada Lekarska zwróciła się do Jacka Paszkiewicza, prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, z apelem o pilną zmianę zarządzenia z 4 listopada 2011 r. (nr 81/2011/DSOZ) dotyczącego warunków i zawierania umów na realizację ambulatoryjnej opieki specjalistycznej.
Jeden z przepisów tego zarządzenia wskazuje, że poradnia specjalistyczna musi być czynna nie krócej niż trzy razy w tygodniu po cztery godziny dziennie albo co najmniej 12 godzin w tygodniu. Lekarze uważają, że to rozwiązanie, które zaakceptowały placówki medyczne, zawierając kontrakty z funduszem jesienią ubiegłego roku, utrudniło im pracę.
„Poradnie muszą zatrudniać lekarzy potrzebnych do spełnienia wymogu godzinowego, podczas gdy w rzeczywistości i tak nie mogą przyjmować pacjentów przez przez cały wymagany przez NFZ czas" – pisze Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, w liście do Jacka Paszkiewicza.
Lekarze podnoszą bowiem, że liczba świadczeń medycznych kontraktowanych przez lecznice jest i tak mniejsza niż liczba pacjentów, których medycy mogliby przyjmować w trakcie wydłużonych godzin pracy.
Tak np. lekarz nie może pomóc dziesięciu pacjentom dziennie, ale przyjmie tylko czterech, aby nie przekraczać miesięcznego limitu zakontraktowanych świadczeń.
Co więcej Naczelna Rada Lekarska zauważa, że przez wymogi funduszu wielu pacjentów straciło dostęp do specjalistów, zwłaszcza w małych miastach czy na wsiach, gdyż tamtejsze ośrodki nie były zdolne wydłużyć czasu pracy poradni ze względu na brak dyspozycyjnych lekarzy.
Co na to NFZ?
– Polepszyliśmy i rozszerzyliśmy pacjentom dostęp do opieki specjalistów. Choremu łatwiej jest pojechać nieco dalej do ośrodka zdrowia, w którym zajmą się nim kompleksowo i w razie potrzeby przeprowadzą niezbędne badania, niż korzystać z pomocy placówki, w której pracuje tylko jeden specjalista – mówi Andrzej Troszyński, rzecznik prasowy centrali funduszu. Zaznacza też, że płatnik dla dobra pacjentów promuje też długo dostępne jednostki.
Lekarze natomiast alarmują, że szczególnie utrudniony dostęp do specjalistów mają pacjenci w Wielkopolsce, ponieważ tam kontraktu nie podpisało wiele małych ośrodków. Urzędnicy z NFZ uzasadniają, że małych poradni w kraju jest zaledwie 10 proc. i są to jednostki nierentowne.