Do Ministerstwa Zdrowia wpłynęło 15 zgłoszeń od osób, które chcą zarządzać niemal 80 mld zł, które co roku NFZ wydaje na nasze leczenie. Prezes ma być wybrany w najbliższym czasie.
Resort nie ujawnia, kto bierze udział w konkursie. Podaje tylko, że pięciu kandydatów nie spełniło wymogów formalnych.
Wczoraj komisja konkursowa przesłuchała kandydatów, przeprowadziła też merytoryczny test. Teraz ma przedstawić ministrowi zdrowia maksymalnie trzech, z których minister wybierze jednego i zarekomenduje go premierowi na prezesa NFZ.
Wiadomo, że wśród kandydujących jest wiceszef Naczelnej Rady Lekarskiej Konstanty Radziwiłł – potwierdził tę informację w rozmowie z PAP. Jak jednak nieoficjalnie dowiedziała się „Rz", możliwe są trzy inne poważne kandydatury: Cezarego Rzemka, wiceministra zdrowia odpowiedzialnego za finanse w resorcie; Zbigniewa Tetera, wiceprezesa NFZ odpowiedzialnego za służby mundurowe – do czasu rozstrzygnięcia konkursu pełni funkcję prezesa NFZ; i Janusza Wesołowskiego, byłego wiceprezesa NFZ ds. finansowych (gdy instytucją kierował Jerzy Miller). Za tym ostatnim ma lobbować krakowska PO.
Rozmówcy „Rz" uważają, że żaden z tych trzech kandydatów nie będzie próbował wpływać na politykę zdrowotną ministra zdrowia, co umocniłoby jego pozycję. Urzędnik chętniej niż osoba o ambicjach politycznych będzie wypełniać żądania resortu dotyczące zarządzania służbą zdrowia.
Najważniejsze zadanie nowego prezesa NFZ to jednak zażegnanie konfliktu z lekarzami. Wczoraj organizacje medyków przypomniały, że od 1 lipca pacjenci mogą stracić dostęp do leków refundowanych, i poprosiły premiera o interwencję. Dlaczego? Lekarze nie chcą podpisywać z NFZ umów, w których za przepisanie leku refundowanego osobie nieuprawnionej grozi im kara. Minister Bartosz Arłukowicz łagodzi sytuację, przekonując, że sprawa zostanie rozwiązana po wyborze nowego prezesa NFZ. O proteście będzie też dziś rozmawiać Naczelna Rada Lekarska.