Jest biodegradowalna, nie powoduje korozji samochodowych podwozi i karoserii, nie niszczy chodników, asfaltu, nie zagraża roślinom na miejskich trawnikach i w parkach. Substancja ta jest stosowana na jezdniach i chodnikach o łącznej długości 600 kilometrów.
Tradycyjnie, do posypywania asfaltowych ulicznych jezdni używa się chlorku sodowego. Nowa substancja wytwarzana jest na bazie octanu wapnia. Jej cechą i zarazem ogromną zaletą jest to, że nie wchodzi w reakcje chemiczne z metalami, asfaltem i betonem.
- To właśnie wapń sprawia, że nie powoduje ona korozji ani nie następuje wymiana z betonem na poziomie jonów, co często prowadzi do „puchnięcia" betonu. Ta „sól" nie szkodząca środowisku może być także aplikowana przez miejskie polewaczki — co jest jej dodatkową zaletą — wyjaśnia Jean-Louis Brault z Selvert w Grenoble — firmy, która opracowała nowatorską recepturę.
Tradycyjna sól (chlorek sodowy) używana do oczyszczania ulic po opadach śniegu, przedostaje się do wód gruntowych w ciągu 15 lat od momentu jej zastosowania, oddziaływuje niekorzystnie na rośliny i drobną faunę. Nowy środek nie ma tych wad.
Dotychczas testowany był jedynie w warunkach laboratoryjnych. Teraz nadeszła pora na sprawdzenie go w rzeczywistych warunkach. Test będzie trwał do końca zimy.
— Doświadczenie tego sezonu pozwoli ustalić, jaką dawkę należy stosować, aby bardzo dobra substancja w warunkach laboratoryjnych była nie gorsza w terenie — mówi Jean-Louis Brault.
Zimą, przeciętnie, w Grenoble na ulicach wysypywanych jest 120 ton chlorku sodowego, tymczasem — według specjalistów z firmy Selvert — wystarczy 40 ton nowej substancji.
W Polsce coraz więcej miast sięga po rodzimą sól ekologiczną ESD, która jest wprawdzie wytarzana na bazie chlorku sodowego, ale — dzięki nowoczesnej technologii — nie powoduje takich jak dawniej szkód, na przykład usychania drzew, korodowania samochodów i nawierzchni jezdnych.