W Polsce działa kilkanaście organizacji paramilitarnych. Poza strukturami armii wojskowego rzemiosła uczy się w nich ponad 10 tys. osób. W środę działalność zainaugurowała kolejna. Nie ma zajmować się jednak ochroną polskiego terytorium, ale cyberprzestrzeni. Nazywa się Polska Obywatelska Cyberobrona, a jej inicjatorem jest Mirosław Maj, prezes Fundacji Bezpieczna Cyberprzestrzeń.
– Chcemy wykorzystać ekspertów, którzy nie chcą wiązać się ze stałymi strukturami, jak armia, lecz jako wolontariusze wspierać bezpieczeństwo Polski – mówi Mirosław Maj. – Zgłosiło się kilkadziesiąt osób. To nie tylko specjaliści od spraw technicznych, ale również osoby zajmujące się komunikacją społeczną i prawnicy. Jesteśmy otwarci na hakerów, ale w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Nie chcemy w naszych szeregach cyberprzestępców.
Dodaje, że pomysł powołania Polskiej Obywatelskiej Cyberobrony pojawił się przed kilkoma laty. Jednak wzrost zagrożenia dla polskiego cyberbezpieczeństwa miał upewnić go w przekonaniu, że inicjatywa jest potrzebna.
W kwietniu działający w ABW Rządowy Zespół Reagowania na Incydenty Komputerowe opublikował raport, z którego wynika, że w 2014 r. znacznie zwiększyła się liczba cyberataków na polską administrację.
Najprawdopodobniej było to spowodowane polskim zaangażowaniem na Ukrainie. ABW pisze też o gwałtownym wzroście tzw. trollingu, czyli zalewaniu polskich portali informacyjnych pozytywnymi dla Rosji wpisami dotyczącymi działań na Ukrainie. Zdaniem agencji trolling mógł mieć charakter zorganizowany.
Walka z trollami to jedno z zadań, jakie stawia sobie Cyberobrona. – Nasi specjaliści mogliby stworzyć narzędzia pomagające dostawcom treści eliminować takie wpisy – mówi Mirosław Maj.