W kamienicy przy Emilii Plater 13 są 24 mieszkania i dwa lokale użytkowe. Jak podaje Urszula Majewska ze śródmiejskiego urzędu, w rejestrze budynków jako datę zakończenia budowy podano rok 1903. Inne dokumenty mówią o latach 1896 – 1900. Po wywłaszczeniu byłych właścicieli kamienicą przez lata zarządzało państwo. W latach 90. ubiegłego wieku budynek przeszedł w ręce samorządu.

[srodtytul]Łazienka z korytarza[/srodtytul]

Jeden z lokatorów (nazwisko do wiadomości redakcji) trafił tu na początku lat 80. Państwo przydzieliło mu 18-metrowy lokal bez łazienki i kuchni. – Mieszkanie było w opłakanym stanie. Wyremontowałem je za własne pieniądze. Kosztem korytarza udało się mi je powiększyć. Dzięki temu miałem miejsce i na kuchnię, i na łazienkę – tłumaczy czytelnik.

W mieszkaniu przy ul. Emilii Plater jest też zameldowany jego syn, którego samotnie wychowywał. – Kiedy pięć lat temu urodził mi się wnuk, także starałem się go tu zameldować – wyjaśnia.

Sprawa się jednak skomplikowała, bo pojawili się spadkobiercy byłych właścicieli. Dzielnica oddała kamienicę w ich administrowanie w maju 2007 r. Niespełna rok później odzyskali oni do niej pełne prawo. – Po zwróceniu nieruchomości dawnym właścicielom, którzy przejęli prawa i obowiązki miasta, zmienił się jedynie podmiot wynajmujący lokale – zastrzega Urszula Majewska. Podkreśla, że umowy najmu z lokatorami były nadal ważne.

Nasz czytelnik opowiada, że nowy właściciel szybko podniósł czynsz. – Wzrósł on o kilkaset złotych, ale było to do zniesienia. Poza tym nic złego się nie działo – przyznaje. Problemy zaczęły się latem 2008 r., kiedy to nasz czytelnik postanowił odnowić mieszkanie. – W łazience pękała terakota. Chciałem też wyrównać i pomalować ściany. Najemca ma bowiem obowiązek dbania o zajmowany lokal – podkreśla. – Kiedy jednak zerwaliśmy płytki, okazało się, że pod spodem są spróchniałe belki. Zaalarmowany właściciel stwierdził, że nie mogę tu mieszkać. Uzgodniliśmy ustnie, że przeniosę się do jednego z wolnych lokali w kamienicy – opowiada czytelnik. – Właściciel zmienił jednak zdanie i zamiast nowego mieszkania dał mi... wypowiedzenie najmu. Zrobił to pod pretekstem, że lokal remontowałem bezprawnie. Stwierdził też, że porzuciłem mieszkanie, by je podnająć rodzinie syna. To absurd. Owszem, wyprowadziłem się stąd, by właściciel mógł wymienić zniszczony strop – tłumaczy. Zapewnia, że partnerka syna mieszkała tu sporadycznie.

Tymczasem jeden ze współwłaścicieli kamienicy twierdzi, że był zmuszony umowę najmu wypowiedzieć, bo najemca złamał kilka jej warunków, m.in. wprowadził do mieszkania nowych lokatorów. – Sprawa o eksmisję jest w sądzie. Najemca powinien ten lokal opuścić – mówi Marek Kisielewski, współwłaściciel nieruchomości.

Nasz czytelnik starał się o ugodę. – Nie mam prawa do innego lokalu. Nie stać mnie też na jego zakup – żali się. Dodaje, że starał się o lokal zastępczy w mieście, ale mu odmówiono, bo stracił tytuł prawny do lokalu w prywatnym budynku.

[srodtytul]Zagrożony katastrofą[/srodtytul]

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Stan techniczny mieszkania przy ul. Emilii Plater badał powiatowy inspektorat nadzoru budowlanego. Inspektorat potwierdził, że przebywanie w nim zagraża bezpieczeństwu, i zobowiązał też właścicieli do wykonania ekspertyzy budowlanej. – Dokument przekazaliśmy już do PINB – zapewnia Marek Kisielewski. Nie ukrywa, że badanie wykazało, że kamienica jest w fatalnym stanie technicznym. Nie powinni tu mieszkać ludzie.

Andrzej Kłosowski, szef PINB w Warszawie, zapowiada kolejną wizję lokalną przy Emilii Plater.

Co będzie z lokatorami, którym właściciel wypowiada umowy najmu? – Powinni mieszkania opuścić. Nie wiem, gdzie mają się przenieść. To miasto powinno ten problem rozwiązać – twierdzi Marek Kisielewski. Utrzymuje, że jako współwłaściciel nie jest w stanie dostarczyć lokali zastępczych. – Czy mam zabrać ludzi do siebie? – pada pytanie. – Chociaż sam jestem współwłaścicielem budynku, nie mogę nawet swoim dzieciom zapewnić mieszkań – podkreśla.

Właściciele prawdopodobnie zdecydują się na generalny remont budynku. Najpierw jednak muszą go opuścić lokatorzy.

Urszula Majewska podkreśla tymczasem, że zwrot nieruchomości dawnym właścicielom lub ich spadkobiercom nie powoduje, że miasto niejako z automatu ma obowiązek wynajmowania lokatorom z prywatnych kamienic innych mieszkań komunalnych. – Poza tym miasto odzyskuje niewiele lokali, by móc je przydzielać wszystkim zainteresowanym – tłumaczy przedstawicielka urzędu. – Jednakże wszyscy mieszkańcy budynku przy ul. Emilli Plater 13 mogą się starać o wynajęcie lokalu komunalnego z powodu trudnych warunków mieszkaniowych i materialnych – podkreśla Urszula Majewska. Dodaje, że na razie na liście osób zakwalifikowanych do wynajęcia lokalu komunalnego są cztery rodziny z kamienicy przy ul. Emilii Plater. – Dwie z nich otrzymały już pierwsze propozycje mieszkań – informuje Majewska.

[ramka][b]Prawnik dla „Rz”[/b]

[srodtytul]Łukasz Jędruszczuk[/srodtytul]

Malowanie lokalu należy do obowiązków najemcy, ale położenie gładzi i płytek wpływa na wzrost jego wartości, więc jest jego ulepszeniem. Na te prace najemca musi więc mieć zgodę właściciela, chyba że z tego obowiązku został zwolniony w umowie. Dokonywanie ulepszeń bez zgody może być uznane za korzystanie z lokalu w sposób sprzeczny z umową i prowadzić do jej wypowiedzenia.Jeśli z najemcą mieszka jego syn i wnuk, to nie wymaga to zgody właściciela. Inaczej jest, gdy do lokalu sprowadzi się konkubina syna najemcy. W takim przypadku wymagana jest zgoda właściciela. [/ramka]