Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie czynniki doprowadziły do ożywienia na polskim rynku mieszkaniowym w ostatnim kwartale 2025 roku
- Jakie strategie stosowali deweloperzy mieszkaniowi w odpowiedzi na zmieniającą się sytuację rynkową
- W jaki sposób obniżki stóp procentowych w 2025 r. wpłynęły na zdolność kredytową nabywców mieszkań
- Czy wejście w życie jawności cen mieszkań wywołało długotrwałe zmiany na rynku nieruchomości
Czy na rynku nowych mieszkań jest wojna cenowa? Gdzie deweloperzy przeceniają ofertę?
– Ostatnie trzy miesiące 2025 r. na polskim rynku mieszkań przyniosły ożywienie: wzrosła sprzedaż, ale także dostępna oferta, która jest rekordowa. IV kwartał ubiegłego roku to także okres przyzwyczajania się uczestników rynku do jawności cen – podkreślają analitycy firmy doradczej JLL i portalu RynekPierwotny.pl.
Zdaniem autorów raportu IV kwartał 2025 r. pogłębił podział na dwie grupy miast o odmiennej dynamice. – Choć dane o sprzedaży wskazują na wzrost, wzrosła także liczba mieszkań wprowadzonych na rynek, a co za tym idzie – dostępna oferta – wskazują. – Powiększyła się także pula mieszkań gotowych, czyli takich, których budowa już się zakończyła, ale nadal pozostają w ofercie. Z danych JLL wynika, że ich liczba na siedmiu największych rynkach wzrosła w ciągu kwartału o 46 proc., przekraczając 14 tys., co stanowi ok. 20 proc. całej oferty.
Deweloperzy budowali więcej ze względu na tanie kredyty
– Wzrost liczby gotowych mieszkań w ofercie jest konsekwencją decyzji podejmowanych przez deweloperów na przełomie 2023 i 2024 r. Wprowadzili oni wtedy do sprzedaży znaczącą liczbę nowych inwestycji, reagując na popyt generowany przez program „Bezpieczny kredyt 2 proc.” i przygotowując się na jego następcę, czyli „Mieszkanie na Start” – mówi Aleksandra Gawrońska, dyrektor działu badań rynku mieszkaniowego w JLL. – Teraz budowa tych osiedli dobiegła końca, ale spowolnienie sprzedaży widoczne od I kwartału 2024 r. sprawiło, że pewna część z tych lokali nadal pozostaje w ofercie deweloperów. – Polityka podażowa deweloperów w ciągu ostatnich dwóch lat nie miała jednego, prostego wytłumaczenia, a była wynikiem zróżnicowanych strategii i uwarunkowań. Część firm uruchamiała nowe projekty, licząc na wprowadzenie kolejnego rządowego programu stymulującego popyt. Z kolei duże podmioty, dążąc do utrzymania ogólnego wolumenu sprzedaży, zwiększały liczbę oferowanych mieszkań, aby zrekompensować spadek transakcji w ramach pojedynczych inwestycji. Inni deweloperzy liczyli na szybkie obniżki stóp procentowych pod koniec minionego roku, które miały przyspieszyć sprzedaż gotowych już lokali. Wreszcie, dla pewnej grupy podmiotów rozpoczęcie budowy było po prostu koniecznością finansową, podyktowaną zobowiązaniami kredytowymi zaciągniętymi na zakup gruntu – dodaje.