Reklama

Zapaść sektora nieruchomości w Niemczech. Tak źle nie było od kryzysu finansowego

Niemcy znalazły się już w połowie kryzysu sektora nieruchomości, który potrwa 4 lata i doprowadzi do dalszych strat i wymuszonej sprzedaży niechcianych budynków — powiedział w Cannes szef filii nieruchomości należącej do Commerzbanku, Henning Koch.
Zapaść sektora nieruchomości w Niemczech. Tak źle nie było od kryzysu finansowego

Foto: Filip Frydrykiewicz

Najważniejszy gospodarczo kraj strefy euro jest pod wpływem najpoważniejszego spadku rynku nieruchomości przynajmniej od czasu światowego kryzysu finansowego w 2007-9 r., po znacznym wzroście kosztów kredytów i większej proporcji bardziej ryzykownych operacji pożyczkowych, które wpędziły cały sektor na jedną z największych równi pochyłych w Europie.

- Naszym zdaniem, jesteśmy teraz w połowie tego okresu, po dwóch latach kryzysu, a dwa następne lata są jeszcze przed nami — powiedział Reuterowi Henning Koch, szef Commerz Retail na marginesie salonu nieruchomości MIPIM w Cannes. Commerz Retail jest filią Commerzbanku, liczącym się właścicielem nieruchomości w Niemczech, ma na świecie aktywa w tym sektorze o wartości ok. 34 mld euro. Koch spodziewa się, że więcej inwestorów wycofa pieniądze z tego sektora, a więcej właścicieli nieruchomości zostanie zmuszonych do ich sprzedaży.

Czytaj więcej

Maleją inwestycje zagraniczne w Niemczech. Najgorzej od 10 lat

- Nadal przed nami trudna i długa droga — dodał. Fala obaw i niepokojów, jaka przeszła przez niemiecki sektor nieruchomości, pozwoliła tej filii skorzystać z okazji kupna — powiedział Koch i dodał, że śledzi, co się dzieje z planowaną sprzedażą różnych projektów przez austriacką firmę Signa, która zbankrutowała. — Przyglądamy się takim sytuacjom. Chcesz wykupić taką niewypłacalną firmę, bo masz bezpieczną przystań prawną i ramy prawne — dodał, ale cena musi być odbiciem realiów rynkowych.

Europejski Bank Centralny ostrzegł w tych dniach, że nieruchomości komercyjne są szczególnie narażone na skutki niedawnych podwyżek stóp. Analitycy uważają, że zaangażowanie dużych banków w USA i w Europie jest do opanowania, a większość z nich dokonało odpisów na większe pogorszenie się ich pakietów pożyczek na nieruchomości.

Reklama
Reklama

Inwestorzy wzięli jednak pod lupę niektóre instytucje finansowe. Akcje i obligacje Deutsche Pfandbriefbanku (PBB) straciły dużo na wartości z powodu niepokojów o zaangażowanie go w rynek nieruchomości, także w USA, gdzie wskaźnik pustej powierzchni biurowej skoczył od czasu pandemii. PBB dokonał parę dni temu dużych odpisów na pokrycie pożyczek dla sektora nieruchomości.

Gerhard Meitinger, szef działu PBB finansowania nieruchomości w Niemczech, powiedział także w Cannes, że jego zdaniem, ceny mniej atrakcyjnych drugorzędnych lokalizacji w Niemczech mogą zmaleć o kolejne 10 proc., ale ten rynek jest już bliski dna. Poinformował, że bank przyznaje dalsze pożyczki, aby pomóc właścicielom nieruchomości, część przedłużanych pożyczek zwiększyła się do 50 proc. z 30 proc. sprzed pandemii. Ten bank jest mniej narażony na ryzyko od alternatywnych pożyczkodawców, zarządzających aktywami i towarzystw ubezpieczeniowych, które udzielili bardziej ryzykownych kredytów — uznał Meitinger.

Nieruchomości
Magazyny nie podzielą losu biur, skąd najemcy przenoszą się do tańszych krajów
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Centra danych to kwestia całego ekosystemu
Nieruchomości
Rynek mieszkaniowy pod presją wojny na Bliskim Wschodzie. Obniżki stóp niepewne
Nieruchomości
Zima zaskoczyła deweloperów? Produkcja mieszkań wyraźnie wytraciła tempo
Nieruchomości
Luka czynszowa, czyli gigantyczny segment mieszkalnictwa do zagospodarowania
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama