Między 800 mln a 1 mld euro chce zebrać z oferty akcji towarzyszącej wejściu na giełdę w Amsterdamie magazynowy deweloper CTP. Firma w zeszłym roku i na początku obecnego bez problemu pozyskała 1,5 mld euro z emisji tzw. zielonych obligacji. Pod koniec ub.r. ponad 100 mln euro z zielonych papierów pozyskał GTC, deweloper notowany na warszawskiej giełdzie, choć emisja odbyła się na Węgrzech – macierzystym kraju głównego akcjonariusza.

Zielone obligacje mają pozwalać na pozyskiwanie pieniędzy na minimalizację negatywnego wpływu na otoczenie i środowisko naturalne. Dzięki wpływom CTP i GTC będą mogły inwestować w nieruchomości z certyfikatami środowiskowymi.

W Polsce deweloperzy mają znaczący udział w rynku długu korporacyjnego. Czy zielone obligacje mogą być atrakcyjnym dodatkiem?

– Uważamy, że temat zielonych obligacji w przypadku deweloperów nie jest w tej chwili kluczowy na polskim rynku długu, ale zdecydowanie jest to kierunek, w którym rynek będzie podążał – mówi Mateusz Mucha, menedżer w Domu Maklerskim Navigator, który organizuje emisje obligacji dla deweloperów.

– Należy pamiętać, że emisja zielonych obligacji niesie ze sobą dodatkowe wymogi związane z wydawaniem odpowiednich opinii czy raportowania, które oczywiście stanowią koszty do pokrycia przez emitentów. Faktycznie, na rynkach rozwiniętych obserwowany jest dynamiczny rozwój tego typu emisji i dotyczy podmiotów o dużej skali działania. Z tego też względu, biorąc pod uwagę globalne trendy proekologiczne, należy spodziewać się, że takie emisje będą się pojawiać coraz częściej również w Polsce. Zapewne najpierw w przypadku podmiotów większych, np. dużych deweloperów komercyjnych, którzy mogą być motywowani do takich emisji większym popytem wśród nabywców obligacji – dodaje.

Ekspert zaznacza, że zielone obligacje to element większych przemian na rynku, gdzie o inwestycjach będą decydować nie tylko cyfry, ale też aspekty poszanowania środowiska.

– Spodziewamy się, co jest już widoczne po zapowiedziach niektórych globalnych inwestorów, że trend wzrostu zaangażowania w sektory neutralne i przyjazne klimatowi będzie postępował, przy jednoczesnym wycofywaniu się z finansowania branż nieprzyjaznych środowisku, czego najbardziej jaskrawym przykładem wydaje się zakaz finansowania projektów węglowych wdrażany przez część instytucji finansowych – mówi Mucha.

– W pewnym momencie z perspektywy dużych deweloperów może okazać się, że łatwiej będzie wyemitować zielone obligacje niż tradycyjne, bo coraz więcej instytucji nie będzie chciało inwestować w projekty, które nie będą miały zielonej etykiety. Jednak naszym zdaniem w przypadku podmiotów z rynku nieruchomości w Polsce w dalszym ciągu jest to bardziej perspektywa dłuższa niż rok czy dwa. Co ważne, deweloperzy jak najbardziej mogą być uczestnikiem rynku zielonych obligacji, np. koncentrując się na poprawie efektywności energetycznej budynków – podsumowuje ekspert.