Odpowiada pan za realizację programu „Fabryka", który został uruchomiony przez Agencję Rozwoju Przemysłu. Jakie są założenia tego projektu?

Program „Fabryka" skupia się na inwestycjach w miastach o średniej wielkości. Ma się wpisywać w strategię zrównoważonego rozwoju.

Statystyki mówią, że do 2050 roku w większości średnich miast ubędzie od 20 do 50 proc. mieszkańców. Dlaczego? Przyczyną jest migracja do dużych ośrodków. Program „Fabryka" ma na celu zatrzymanie procesów depopulacji oraz degradacji ekonomicznej i społecznej. Ma dać impuls rozwojowy małym ośrodkom i pozwolić tym, którzy chcą tam pozostać, aby mogli tam zostać i żyć, a do tego potrzebna jest praca, która pozwala się realizować, oraz mieszkanie.

Program „Fabryka" posiada jednak również wymiar biznesowy. Ma pokazać, że w tego typu miastach warto inwestować. W ramach programu powstaną nie tylko biura. Przeformatowaliśmy go, decydując się na tworzenie inwestycji mixed-use o charakterze miastotwórczym.

O jakich lokalizacjach mowa, gdzie aktywność inwestycyjna jest już prowadzona?

W tej chwili prace na różnych etapach zaawansowania prowadzone są w pięciu lokalizacjach.

W Stalowej Woli rozpoczęliśmy już budowę. Termin oddania inwestycji to II kwartał 2023 roku. Jest to obiekt z ok. 6 tys. mkw. powierzchni użytkowej, gdzie 2 tys. mkw. przeznaczone zostanie pod usługi, a 4 tys. mkw. na szeroko rozumiane powierzchnie biurowe, skierowane chociażby do najemców świadczących usługi o charakterze medycznym. Są to przestrzenie, które będzie można łatwo dostosować pod potrzeby określonych grup.

Kolejna lokalizacja to Elbląg i Wyspa Spichrzów, gdzie mamy prawomocne pozwolenie na budowę i jesteśmy na etapie wyłaniania generalnego wykonawcy. Następny projekt to Włocławek, gdzie złożyliśmy pozwolenia na budowę.

Dwa miasta, z którymi w tej chwili prowadzimy zaawansowane rozmowy dotyczące wspólnej realizacji inwestycji, to Zamość i Chełm.

Kiedy ruszał program „Fabryka" mówiło się, że jedną z jego sztandarowych inwestycji będzie projekt w Radomiu, w starej fabryce broni. Co dzieje się z tą inwestycją?

W Radomiu pojawiły się problemy związane z samą nieruchomością. Z wykonanych ekspertyz wynika, że projekt jest bardzo trudny do wykonania. Fabryka broni to budynek z lat 20. XX wieku. Mamy tam do czynienia z dużym zużyciem części konstrukcyjnych i zaolejeniem stropów – rewitalizacja byłaby bardzo ryzykowna.

Poziom pustostanów, a więc niewynajętej powierzchni biurowej, w dużych ośrodkach miejskich jest wciąż wysoki. W takim układzie inwestowanie w biurowce w mniejszych miastach również może się jawić jako ryzykowne.

Gdybym był bankowcem, odpowiedziałbym: tak, to jest ryzykowne przedsięwzięcie i nie finansujemy tego typu projektów. Z drugiej jednak strony trzeba zauważyć, że nie mówimy o projektach stricte biurowych, również skala naszych inwestycji jest bardzo racjonalna. Mówimy o obiektach, których – poza Elblągiem, gdzie inwestycja ma mieć 11 tys. mkw. – powierzchnia najmu wyniesie od 4 do 6 tys. mkw.

Nasze analizy wykazały, że przez wiele lat na tych rynkach nie było tego typu inwestycji. Podaż? Jaka podaż – można się zapytać. Jej nie ma. A lokalny rynek np. w Chełmie – jak pokazują nasze analizy – jest w stanie aktualnie wchłonąć 2 tys. mkw powierzchni biurowej. Podobnie jest w Stalowej Woli.

Kontrola NIK z lipca 2021 roku wskazała, że pieniądze na program „Fabryka" wydatkowane są jednak zbyt wolno.

Cóż mogę powiedzieć. Wydać pieniądze jest bardzo łatwo. Zrozumiałbym zarzut, który mówiłby, że program jest realizowany zbyt wolno.

A jest zbyt wolno realizowany?

Nie. Jest realizowany szybko. Został przekazany naszej spółce w październiku 2020 r. W tym momencie mamy natomiast już jedną budowę rozpoczętą, start drugiej świadomie przenieśliśmy na kwiecień, gdyż inwestycja w Elblągu wymaga przeprowadzenia bardzo trudnych prac ziemnych. Trzecią inwestycję również rozpoczniemy w tym roku. Operator działa bardzo sprawnie.