Budowanie – nawet małego domu – na podstawie zgłoszenia, bez pieczy kierownika czy dziennika budowy, to oszczędzanie na bezpieczeństwie – uważa Polski Związek Firm Deweloperskich.

To już kolejna organizacja, która sceptycznie wypowiada się o szykowanej spec procedurze dla domów jednorodzinnych o powierzchni zabudowy do 70 mkw. „Przedstawione rozwiązanie rodzi poważne ryzyko dla bezpieczeństwa całej inwestycji. Zmniejszenie formalności jest nieproporcjonalne do zagrożeń, które płyną z braku posiadania kierownika budowy" – czytamy w piśmie PZFD.

Czytaj także:

Architekci mówią "nie" małym domom za złotówkę

Organizacja przypomina, że do zadań kierownika budowy należą m.in. odpowiednie zabezpieczenie terenu budowy, zapobieganie zagrożeniom bezpieczeństwa i ochrony zdrowia czy też wstrzymanie robót budowlanych w przypadku stwierdzenia możliwości powstania zagrożenia. „To kierownik budowy jest gwarantem bezpieczeństwa na budowie. Stąd zaproponowane rozwiązanie należy ocenić negatywnie" – podkreśla PZFD.

I zauważa, że koszty dziennika budowy czy powołania kierownika budowy – w porównaniu ze środkami, jakimi trzeba dysponować, by wybudować dom – są niewielkie. Tym bardziej nie ma uzasadnienia dla wprowadzenia opisywanych regulacji. Deweloperzy zwracają też uwagę, że przepisy budzą wątpliwości w zakresie odpowiedzialności w przypadku katastrofy budowlanej – w szczególności, że zgodnie z zapowiedziami rządu inwestorzy będą mogli kupić projekt budowlany za symboliczną złotówkę. Co zdaniem PZFD wykluczy prowadzenie nadzoru autorskiego projektanta nad budową.

„Nawet w przypadku zindywidualizowanego projektu trudno określić, kto i w jakim zakresie będzie ponosić odpowiedzialność za katastrofę budowlaną. Zwłaszcza że może powstać spór co do tego, czy ewentualne błędy mają charakter projektowy czy wykonawczy" – podnosi PZFD.

Sceptyczny wobec wprowadzanych zmian jest również radca prawny Tomasz Długozima z kancelarii Gajewski Trawczyńska i Wspólnicy, autor bloga Nieruchomoscirolne.pl, choć dostrzega też dobre rozwiązanie.

– Pozytywnie należy ocenić pomysł wprowadzenia kar pieniężnych za niewydanie decyzji o warunkach zabudowy w określonym terminie – mówi prawnik.

Autopromocja
CYFROWA.RP.PL

Jak cyfrowa rewolucja wpływa na biznes i życie codzienne

CZYTAJ WIĘCEJ

Zaznacza jednak, że założona w projekcie konieczność wydania decyzji w terminie 30 lub 90 dni, bez uproszczenia procesu ich opracowania, może doprowadzić do spadku ich jakości.

– Co, biorąc pod uwagę potencjalne uchylenie decyzji przez organ wyższej instancji, wcale nie przyspieszy procesu uzyskania upragnionej „wuzetki" – komentuje mecenas Długozima.