Zdaniem posła wynagrodzenie pośredników jest za wysokie. – Niejednokrotnie przekracza całą opłatę notarialną, przyczyniając się do wzrostu cen nieruchomości. Kilkanaście lat temu, gdy mieliśmy bardzo wysokie wynagrodzenia notariuszy, przyjęto rozwiązanie zaporowe. Podobnie należy postąpić z pośrednikami, ustalając górną granicę zarobków. Prowizja nie mogłaby być wyższa niż np. opłata notarialna za umowę kupna- -sprzedaży nieruchomości – padają argumenty.

Postulaty wprawiły branżę w osłupienie. – W kwietniu 2013 r. Sejm z ówczesnym ministrem sprawiedliwości Jarosławem Gowinem na czele przeprowadzał deregulację 50 zawodów, m.in. pośrednika i zarządcy nieruchomości – przypomina Jerzy Sobański, wiceprezydent Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości. – Interweniowaliśmy jako grupa zawodowa. Koronnym argumentem za deregulacją było uwolnienie rynku, co miało wpłynąć na konkurencyjność, w domyśle – na obniżenie stawek za usługi pośrednictwa. Jako grupa zawodowa nie jesteśmy zresztą w górnej strefie dochodów – podkreśla.

Tymczasem, jak mówi ekspert, deregulacja nie wpłynęła na obniżenie stawek, wpłynęła za to negatywnie na postrzeganie zawodu pośrednika. Klienci korzystający z usług niedoświadczonych i często niewykwalifikowanych osób wystawiają im kiepskie oceny.

Ekspert PFRN podkreśla jednocześnie, że pośrednicy „jako grupa zawodowa nie są w górnej strefie dochodów".

Pośrednik i doradca Tomasz Lebiedź komentuje, że postulat posła jest propozycją wprowadzenia cen regulowanych w gospodarce. – Kolejną propozycją mogą być urzędowo wyznaczane ceny chleba. Może poseł nie pamięta, ale ceny regulowane mieliśmy w słusznie minionym ustroju, co było jedną z przyczyn braku towarów na półkach sklepowych – mówi.

Podkreśla, że nie można porównywać pracy pośrednika z pracą notariusza. Nie tylko dlatego, że obowiązkowe jest korzystanie z usług tylko tego ostatniego. – Główne czynności notariusza to sporządzenie aktu notarialnego odzwierciedlającego wcześniej już uzgodnioną dwustronnie wolę stron transakcji – wyjaśnia. – Notariusz nie wykonuje takich czynności, jak reklamowanie i prezentowanie oferty, przygotowanie do sprzedaży, udział w negocjacjach. Jego czynności sprowadzają się do napisania kilku stron aktu notarialnego, którego długość nie różni się, niezależnie, czy sprzedaje się nieruchomości za 100 tys. czy za 3 mln zł.

Tomasz Lebiedź zaznacza, że aby pośrednik mógł wykonywać pracę, muszą być klienci, którzy akceptują cenę jego usługi. – Aby pośrednik chciał wykonywać swoją pracę, musi otrzymywać wynagrodzenie stanowiące godną rekompensatę za koszty i za czas poświęcony na wykonanie usługi – mówi. – Jeśli klientowi cena nie odpowiada, to z usługi nie korzysta. Pośrednik nie może pracować za wynagrodzenie, które nie pokrywa jego nakładów i nie daje zysku. Każdy przedsiębiorca pracuje dla zysku. Właśnie na swobodzie wyboru konsumentów i przedsiębiorców polega gospodarka wolnorynkowa. Dziwne, że po upływie ponad 30 lat od transformacji ustrojowej poseł tego nie rozumie.

Pośrednik odnosi się też do opinii, jakoby pośrednicy wpływali na ceny mieszkań. - Gwałtowny wzrost cen nieruchomości spowodowany jest innymi czynnikami. Z jednej strony mamy do czynienia z ucieczką ludzi od lokat bankowych i strachem przed inflacją, a z drugiej strony rosnące na świecie ceny surowców powodują wzrost cen materiałów budowlanych. Niektóre z nich podrożały nawet o kilkaset procent – tłumaczy Tomasz Lebiedź. - No i nie można zapominać też o upartym utrzymywaniu niskich stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej oraz o tym, że pojawiają się w kraju firmy kupujące mieszkania w pakietach liczących jednorazowo kilka tysięcy sztuk. To są prawdziwe przyczyny wzrostu cen nieruchomości. Jeśli poseł tak bardzo dba o obywateli, to niech przyczyni się do powstania ustawy ograniczającej możliwość kupowania mieszkań tysiącami przez rozmaite fundusze. Niech naciska na RPP, aby urealniła stopy procentowe. Niech sprawi, aby nastąpiły zmiany ustaw faktycznie ułatwiające prowadzenie nowych budów. Niech nie szuka taniego poklasku, wskazując na pośredników jako winowajców wysokich cen nieruchomości. Polowania na czarownice odbywały się kilkaset lat temu. Dziś od posłów oczekujemy rozsądku i rzetelnej pracy, a nie populistycznych wypowiedzi.

Lebiedź podsumowuje, że "pośrednik zna swoją pracę i wie, ile roboczogodzin zajmie mu jakaś transakcja". - Trudno, by zgodził się sprzedawać jakąś nieruchomość przy wynagrodzeniu 15 zł za godzinę – mówi. – Są agencje, które pracują za 6 proc. i takie, które pracują za 0,5 proc. wartości nieruchomości. Klient, jeżeli chce skorzystać z usług pośrednika, to może sobie wybrać tego droższego lub tego tańszego. Trzeba jednak zauważyć, że ci tańsi pośrednicy zazwyczaj szybko znikają z rynku. Niech poseł zgadnie dlaczego? Ja uważam, że nie można pracować poniżej kosztów.

Także Paweł Grabowski z trójmiejskiej agencji BIG Property mówi o dobrowolności korzystania z usług pośrednika.

– Ok. 50 proc. transakcji sprzedaży nieruchomości i większość transakcji wynajmu odbywa się bez jego udziału – zaznacza. – Jeżeli zlecamy firmie lub osobie z dowolnej branży wykonanie usług, to jesteśmy zobligowani za nie zapłacić. Naturalną konsekwencją zlecenia pośrednikowi usługi pośrednictwa jest konieczność zapłaty wynagrodzenia. To albo umówiony procent od ceny sprzedaży/nabycia nieruchomości (od 1 do kilku proc. w zależności od zakresu usługi i skali transakcji), albo w przypadku transakcji wynajmu krotność miesięcznego czynszu (od 50 do 300 proc. w zależności od zakresu usługi i skali transakcji) – mówi. – Wynagrodzenie pośrednika to nie jest jego dochód, z czym błędnie jest utożsamiane, lecz przychód.

Ekspert zauważa, że istotną część kosztów sprzedaży nieruchomości stanowią podatek od czynności cywilnoprawnych i opłaty sądowe, ale na ich wysokość strony transakcji nie mają żadnego wpływu.

- Biorąc pod uwagę wysokie i stale rosnące koszty prowadzenia skutecznej działalności (np. wzrost kosztów ogłoszeń na portalach internetowych o kilkaset procent w ciągu pięciu lat) w zakresie pośrednictwa w obrocie nieruchomościami, przy zrównaniu stawek wynagrodzenia pośredników z wynagrodzeniem notariuszy za transakcję sprzedaży nieruchomości, działalność pośredników będzie nierentowna – podkreśla. - Dla przykładu – przeprowadzona kilka dni temu transakcja sprzedaży nieruchomości za 580 tys. zł. Taksa notarialna to 1,3 tys. zł netto. Ta kwota nie pokrywa nawet kosztów promocji samej oferty (fotograf, pozycjonowanie, prezentacje), nie wspominając o kosztach utrzymania biura.

Paweł Grabowski podsumowuje, że wprowadzenie górnego limitu wynagrodzenia na usługi, które nie są obligatoryjne w obrocie nieruchomościami, w żaden sposób nie wpłynie na poziom cen nieruchomości. - Zwracam jeszcze uwagę, że pośrednik pracujący na rzecz sprzedającego, nie może uzależniać prezentacji nieruchomości zainteresowanym nią klientom od tego, czy uiszczą oni na jego rzecz jakiekolwiek wynagrodzenie. Takie zachowanie świadczyłoby o tym, że decydującym kryterium wyboru klienta kupującego nie jest jakość przedstawionej oferty kupna, ale to czy kupujący płaci wynagrodzenie pośrednikowi reprezentującemu sprzedającego – mówi.