Rz: Postawiliście na nieruchomości handlowe w Polsce. Jak dużo można na nich zarabiać – jaki zwrot dla akcjonariuszy wypracowaliście od wejścia na giełdę w Johannesburgu latem 2016 r.?

Jacek Bagiński, wiceprezes EPP: Nasza spółka działa w formule REIT-u, co oznacza, że większość zysków wypracowanych z najmu przeznacza na wypłatę dywidendy.

Aktywa, które nabywamy, mają średnią dochodowość rzędu 6,8–7,3 proc. i, w zależności od sposobu finansowania transakcji, stopa zwrotu z kapitału własnego z inwestycji może dochodzić do wartości dwucyfrowych.

Inwestorzy, którzy teraz nabywają akcje EPP, mogą oczekiwać dywidendy na poziomie około 9–10 proc. W I półroczu zysk na akcję w wzrósł o 12 proc. do 5,82 eurocentów, dzięki czemu jesteśmy na dobrej drodze do osiągnięcia naszego celu w postaci wypłaty dywidendy za pełny rok na poziomie 11,6–11,8 eurocentów na papier.

Jaki jest potencjał rozwoju polskiego sektora handlowego – skoro tyle słyszy się choćby o wzroście znaczenia e-commerce czy nasyceniu rynku dużymi galeriami, pojawiło się też ograniczenie handlu w niedziele?

Wzrost znaczenia e-commerce i nasycenie rynku centrami handlowymi to wyzwania, z którymi obecnie mierzy się wiele krajów Europy Zachodniej, jednak w Polsce sytuacja wygląda inaczej.

Po pierwsze, zainteresowanie marek międzynarodowych polskim rynkiem niezmiennie rośnie, przez co popyt na rynku handlowym jest wciąż wyższy niż podaż. Po drugie, w przeciwieństwie do obywateli innych krajów, Polacy nie ulegli modzie na robienie zakupów wyłącznie przez internet i handel online nie wypiera u nas tradycyjnych sklepów, a wręcz umacnia ich pozycję, m.in. za sprawą popularnej usługi click&collect (kup w internecie i odbierz w sklepie stacjonarnym – red.). Polacy wciąż nieco nieufnie podchodzą do udostępniania swoich danych w sieci i płatności internetowych, a także cenią sobie możliwość obejrzenia lub przymierzenia towaru przed zakupem. W centrach handlowych odbywa się ponad 71 proc. handlu detalicznego.

Jeśli chodzi o ograniczenie handlu w niedziele, to w krótkiej perspektywie przełożyło się ono negatywnie na funkcjonowanie sektora handlowego, który odnotował spadki. Obecnie widzimy jednak, że klienci przyzwyczaili się do nowej sytuacji i po prostu częściej robią zakupy w piątki, soboty i poniedziałki.

Od IPO podwoiliście liczbę centrów handlowych do 19 i powierzchnię najmu w portfelu do 698 tys. mkw., zwiększyliście też wartość aktywów o 71 proc., do 2,1 mld euro. Jakie są plany dalszej ekspansji?

Na początku tego roku zrealizowaliśmy pierwszą transzę przejęcia portfolio centrów handlowych, dzięki czemu powiększyliśmy nasz portfel nieruchomości o 194,4 tys. mkw. Ważnym elementem dalszej ekspansji będzie na pewno zamknięcie zaplanowanych na czerwiec tego i przyszłego roku kolejnych etapów transakcji obejmujących zakup centrów wartych 333 mln euro. Naszym długoterminowym celem jest konsolidacja rynku handlowego w Polsce. Pośrednio wiąże się to również ze stopniowym zbywaniem naszego portfela biurowego składającego się obecnie z sześciu obiektów. Uzyskane w ten sposób pieniądze planujemy przeznaczyć na inwestycje w nieruchomości handlowe, w tym m.in. sfinansowanie pozostałych etapów przejęcia M1.

Oprócz tego stale obserwujemy rynek pod kątem nowych możliwości akwizycyjnych i pracujemy nad integracją niedawno przejętych obiektów.

Jak postrzegana jest Polska przez inwestorów zainteresowanych nieruchomościami? Czy status rynku rozwiniętego, nadany Polsce przez FTSE Russell, cokolwiek zmienia?

Polska jest atrakcyjnym miejscem do lokowania kapitału. Z naszego punktu widzenia reklasyfikacja FTSE Russell zmienia niedużo, bo już wcześniej dostrzegaliśmy potencjał polskiego rynku i zgodnie z naszą strategią koncentrujemy się tylko na nim. Awans naszego kraju może jednak zmienić jego wizerunek w oczach tych inwestorów, którzy w dalszym ciągu postrzegają Polskę przez pryzmat jej postkomunistycznej historii. W optymistycznym scenariuszu może to dać nam dostęp do nowych zagranicznych funduszy. Jest jednak jeszcze za wcześnie, by przesądzać o długofalowych skutkach reklasyfikacji.

Czy macie plany ekspansji poza Polskę?

Nie, polski rynek jest dla nas bezpieczny, bo opiera się na solidnych podstawach ekonomicznych, a zarazem dynamiczny i wolny od problemów, które występują w innych europejskich krajach. Dla EPP, firmy będącej właścicielem obiektów handlowych, przewagą Polski na tle innych krajów jest też brak popularnych na Zachodzie ulic handlowych, przez co to właśnie centra są dla Polaków głównym miejscem aktywności zakupowej. Ponadto w ostatnich latach Polska plasowała się pod względem wzrostu PKB znacznie powyżej średniej unijnej oscylującej wokół 2,2 proc. Stale rosną też zarobki. Jednocześnie wciąż występuje znacząca dysproporcja w porównaniu do dochodów mieszkańców państw starej Unii, co wskazuje na duży potencjał wzrostu siły nabywczej Polaków w kolejnych latach. Zdecydowanie trzymamy się więc strategii koncentracji wyłącznie na polskim rynku. ©?

—rozmawiał Adam Roguski

Jacek Bagiński z EPP (d. Echo Polska Properties) związany jest od 2017 r. Ma ponad 20 lat doświadczenia w finansach, zebranego w wielu firmach działających w Polsce i naszym regionie Europy (m.in. Empik, Opoczno, Polfa Kutno, PepsiCo). Był odpowiedzialny za rozwój biznesu, w tym fuzje i przejęcia, finansowanie i sprawy podatkowe oraz planowanie i kontrolę. ?