Według rzecznika przepisy dotyczące legalizacji są za surowe dla budujących. Wprawdzie dają im możliwość uporządkowania sytuacji prawnej budynku postawionego z naruszeniem prawa, ale zawieszają zbyt wysoko poprzeczkę.

Rzecznikowi chodzi o termin uregulowania opłaty legalizacyjnej. Otóż osoba, która chce zalegalizować samowolę na podstawie art. 48 prawa budowlanego, musi wnieść taką opłatę.

Ustawodawca przewiduje na to siedmiodniowy termin, co sprawia – zdaniem RPO

– że możliwość naprawienia błędu staje się iluzoryczna. Szansę na uiszczenie opłaty mają bowiem tylko osoby zamożne, posiadające wolne środki finansowe, które mogą na to przeznaczyć.

Nie ulega wątpliwości, że budowa domu jednorodzinnego wiąże się z bardzo dużymi kosztami i stanowi ogromne obciążenie dla inwestora. Wysokość opłaty legalizacyjnej w tym wypadku wynosi 50 tys. zł. Tymczasem jeśli osoba zainteresowana legalizacją nie dochowa terminu wymaganego przez przepisy, nadzór budowlany ma obowiązek wydać decyzję nakazującą rozbiórkę.

Zdaniem rzecznika nie ulega wątpliwości, że możliwość stosowania ulg i umorzeń w uiszczaniu opłaty legalizacyjnej pozwoliłaby na uporządkowanie stanu prawnego budowli dużo większej liczbie inwestorów. Analiza dotychczasowego orzecznictwa sądów administracyjnych w tym zakresie prowadzi jednak do wniosku, że w obowiązującym stanie prawnym nie jest możliwe rozłożenie opłaty legalizacyjnej na raty ani jej umorzenie w całości lub części. Z tego powodu rzecznik praw obywatelskich wystąpił do ministra transportu i budownictwa.

W ocenie rzecznika termin uiszczenia opłaty legalizacyjnej nie pozostaje w odpowiedniej proporcji do jej wysokości i powinien zostać w większym stopniu dostosowany do poziomu zamożności społeczeństwa oraz realnych możliwości uiszczenia opłaty w terminie.