- To najwyższy wynik w rankingu najdroższych biur, który stworzył Knight Frank. Wspomniana kwota przy kursie z 6 lutego 2015 roku (3,64) oznacza wydatek na poziomie 248 tys. zł na zaledwie metr powierzchni biurowej - podkreśla Bartosz Turek, analityk Lion's Banku.

Dla porównania - z szacunków Lion's Banku wynika, że wspomniana kwota to równowartość nawet kilkunastu metrów najwyższej jakości biura w Warszawie. - Porównanie to pokazuje, jak firmy wysoko cenią unikatowe powierzchnie. Są w stanie płacić wysokie stawki za wynajem biur w drapaczach chmur. To przecież od dochodów generowanych przez biurowiec zależy wartość takich nieruchomości - tłumaczy Bartosz Turek. - Motywacją dla najemców jest oczywiście prestiż, który daje lokowanie siedziby firmy na wysokim piętrze budynku - podkreśla.

Lion's Bank, powołując się na dane Knight Frank podaje, że w takich miastach jak Londyn czy Hongkong najemcy są skłonni zapłacić 15-20 proc. więcej za wynajem najwyższych pięter w wysokościowcach. - Za Hongkongiem w rankingu miast o najdroższych biurach w drapaczach chmur uplasowało się Tokio. Tam metr kwadratowy wyceniono na 45 tys. dol. Trzecie miejsce przypadło w udziale powierzchniom na Manhattanie wycenionym na 32 tys. dol. za mkw. - podaje Lion's Bank. - Pierwsze w zestawieniu miasto europejskie zajęło dopiero czwarte miejsce w rankingu. Chodzi tu o Londyn, a dokładnie londyńskie City, gdzie powierzchnie biurowe na najwyższych piętrach prestiżowych budynków są warte nawet 26 tys. dol.

Zdaniem Bartosza Turka takie miejsce europejskiego miasta nie powinno dziwić. - Trzeba bowiem pamiętać, że wznoszone na Starym Kontynencie drapacze chmur nie należą do najwyższych, a to od wysokości budynku w dużej mierze może zależeć jego wycena - tłumaczy Bartosz Turek. - W rankingach najwyższych budynków na świecie w ostatnich latach prym wiodą kraje arabskie (Burj Khalifa, mierzący 828 m, to obecnie najwyższy budynek na świecie) i azjatyckie (Shanghai Tower 632 m), a pozycji swej broni USA (One World Trade Center 541 m).