We wrześniu ok. 18 proc. wszystkich wyświetleń ofert mieszkań na sprzedaż w portalu Otodom to lokale z wielkiej płyty. Najczęściej przeglądane są oferty z Warszawy i Łodzi. – Najmniejsze zainteresowanie mieszkaniami tego typu widać w Krakowie i Wrocławiu – wskazuje Jarosław Krawczyk, ekspert Otodomu. – W przypadku lokali na wynajem najczęściej wyświetlane są oferty z Łodzi, Gdyni i Warszawy, najrzadzie ponownie z Krakowa i Wrocławia.

Mniejsza oferta

Otodom podaje, że we wrześniu najwięcej ogłoszeń mieszkań na sprzedaż w wielkiej płycie – ponad 4 tys. – było na największym rynku, czyli w Warszawie. – To o 16 proc. mniej niż jeszcze w zeszłym roku – zauważa Jarosław Krawczyk. – Na kolejnych miejscach są Wrocław z 1,3 tys. ogłoszeń (rok temu 1,5 tys. ), Łódź i Kraków z mniej więcej 1,1 tys. (1,2 tys. w Krakowie, 1,3 tys. w Łodzi we wrześniu ub.r.). Najwyraźniej oferta mieszkań w wielkiej płycie się zmniejsza, choć nie są to drastyczne spadki – zaznacza.

W przypadku mieszkań na wynajem prym także wiedzie Warszawa z ponad 1,5 tys. ogłoszeń, na drugim miejscu (400 ofert) jest Kraków.

Z analiz Otodomu wynika, że za mkw. mieszkania w bloku z płyty w stolicy we wrześniu płaciliśmy średnio 12 tys. zł. W październiku średnia to 11,7 tys. zł. – To mniej niż w poprzednim miesiącu, ale wciąż o 8,3 proc. więcej niż w ubiegłym roku – podkreśla Jarosław Krawczyk. – W Gdańsku mkw. lokalu kupimy średnio za 10,4 tys. zł (9,2 tys. w październiku 2020 r.), w Krakowie za 9,9 tys. zł (8,7 tys.), a we Wrocławiu za 8,9 tys. zł (8,2 tys.).

W Warszawie dwupokojowe mieszkanie w płycie kupimy średnio za 500 tys. zł, w Gdańsku za 466 tys., w Krakowie za 416 tys., a we Wrocławiu i Gdyni za niecałe 400 tys. zł.

– Na kupno kawalerki w wielkiej płycie musimy przygotować średnio 388 tys. w Warszawie, 344 tys. w Gdańsku, 326 tys. w Krakowie, 310 tys. we Wrocławiu, 300 tys. w Gdyni, 270 tys. w Poznaniu i 220 tys. w Łodzi – podaje Jarosław Krawczyk. – Tempo wzrostów cen mieszkań w wielkiej płycie jest porównywalne do wzrostów w innych rodzajach zabudowy. Tak jak w innych przypadkach, trudno przewidzieć, czy nastąpią dalsze wzrosty. Wiele zależy od takich czynników jak wysoka inflacja przekładająca się chociażby na ceny materiałów budowlanych, co wpływa na rynek pierwotny. Mamy kolejne podwyżki stóp procentowych. Droższe i trudniej dostępne stają się kredyty. Może to prowadzić do spadku popytu na nowe mieszkania i wyhamowania wzrostów. Niektórzy eksperci spodziewają się dalszych podwyżek stóp, co może tę sytuację pogłębić – podkreśla. A część klientów może się przenieść z rynku pierwotnego na rynek wtórny.

Dobre adresy

Pytana o wielkopłytowe mieszkania Katarzyna Liebersbach-Szarek, pośredniczka z krakowskiej agencji Nieruchomości Łobzowskie, podkreśla, że dziś „popyt jest na wszystko", więc na mieszkania z wielkiej płyty też.

– Ale pod warunkiem, że mają odpowiednią, czyli niższą niż nowe mieszkania, cenę – ocenia. – Nie powiedziałabym, że popyt na nie rośnie, jest raczej constans. Takie mieszkania kupują zwykle ludzie, którym zależy na lokalizacji.

Katarzyna Liebersbach-Szarek przyznaje, że wielka płyta „drożeje jak wszystko". – Ceny transakcyjne za mieszkania w wielkiej płycie są niższe niż za mieszkania w nowym budownictwie o ok. 15–20 proc. – szacuje. Ale, jak mówi, na kawalerkę w Krakowie trzeba mieć worek pieniędzy. – To deficytowy towar. Zwykle są to małe metraże, więc jednostkowa cena za mkw. jest relatywnie wysoka. W zależności od lokalizacji i stanu technicznego waha się od 8 do 10, a nawet 11 tys. zł. Większe mieszkania są nieco tańsze. Mówimy tu o cenach transakcyjnych, nie ofertowych, które można zobaczyć w witrynach internetowych – tłumaczy.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Lidia Dołhan, starszy analityk w WGN, ocenia, że ceny wielkopłytowych mieszkań rosną wprost proporcjonalnie do wzrostu cen wszystkich innych lokali.

– W porównaniu z czasem przed pandemią ceny wielkiej płyty wzrosły ok. 30–35 proc. W porównaniu z ub.r. to korekta rzędu 7–12 proc., w zależności od standardu lokalu – szacuje. – Obserwując rynek mieszkań, widać jednak, że ceny już nie rosną. Popyt wyhamował, do czego przyczyniły się m.in. znaczna inflacja i wyższe stopy procentowe – komentuje.

Ekspertka WGN zwraca uwagę na bardzo dobre adresy wielkopłytowych osiedli, które są doskonale skomunikowane, mają rozbudowaną infrastrukturą handlową, usługową, oświatową.

– Wielkopłytowe budynki wymagają jednak remontów i modernizacji. Takie budownictwo znacznie odbiega od dzisiejszych standardów mieszkaniowych, a jego styl od współczesnej architektury – mówi Lidia Dołhan. Ekspertka porównuje osiedla z wielkiej płyty na Kozanowie z osiedlem na Krzykach we Wrocławiu, np. przy ulicy Skarbowców. – Różnice w projektowaniu budynków, w zagospodarowaniu osiedla, są ogromne – mówi.

Zdaniem Lidii Dołhan klienci poszukujący mieszkań dla siebie zdecydowanie preferują lokale o lepszym rozkładzie funkcjonalnym w nowych budynkach, z nowymi technologiami. – Wielka płyta budzi zainteresowanie pod warunkiem bardzo atrakcyjnej ceny – podkreśla.

Dodaje, że nie każdy chce zaoszczędzić np. 20 proc., kupując lokal w płycie. – Różnice między ceną mieszkań w budynkach w starszej technologii, a w nowych budynkach z czasem będą coraz większe – uważa Lidia Dołhan.