"Rzeczpospolita": Czym są sinice, przez które zamyka się ostatnio tyle plaż nad Bałtykiem?
Aleksandra Bukowska: Bakteriami, dość nietypowymi. Tak jak rośliny potrafią przeprowadzać proces fotosyntezy, czyli wytwarzać materię organiczną ze związków nieorganicznych. Nazwa tych bakterii pochodzi od ich sinozielonego koloru. Choć nie zawsze są one zielonkawe; przybierają różne kolory, czasem nawet czerwony. Sinice występują w wodach słodkich i słonych. W naszym klimacie umiarkowanym są pospolite zarówno w jeziorach, jak i w Bałtyku.
Występują tylko w wodzie?
Nie, porastają np. na skałach, mogą tworzyć symbiozę z grzybami, tworząc porosty, pojawiają się w gorących źródłach, a czasami nawet na śniegu. Nazywane są organizmami pionierskimi. Mają niewielkie wymagania, mogą występować praktycznie wszędzie – nawet tam, gdzie żadne inne organizmy nie występują. W przypadku środowiska wodnego rozmnażaniu się sinic sprzyja głównie podwyższona temperatura wody, duże nasłonecznienie i związki organiczne biogenne, szczególnie fosfor i azot.
Czyli ich powszechne występowanie świadczy o wysokim stopniu zanieczyszczenia Bałtyku?
Tak, wprawdzie gdyby nie było tam zanieczyszczeń – związanych przede wszystkim ze spływem ścieków i nawozów sztucznych – sinice również by tam występowały, ale nie tak masowo.
W jaki sposób sinice nam zagrażają?
Wytwarzają niebezpieczne toksyny. W zależności od gatunków sinic są to: dermatotoksyny, neurotoksyny i hepatotoksyny. W Polsce zagrażają nam te ostatnie. Hepatotoksyny, jeżeli napijemy się skażonej wody, atakują głównie wątrobę. Przy niskich stężeniach, gdy nasza skóra zetknie się z taką wodą, mogą pojawić się podrażnienia, wysypka, alergia. A przy większych stężeniach, np. wdychanie toksyn w trakcie długiej kąpieli, może skutkować wymiotami i biegunką. ©?
—rozmawiał Łukasz Lubański
Sinice odstraszają turystów
znad Bałtyku >A19