Strajk w oświacie, zgodnie z zapowiedziami Związku Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych (organizatorzy), rozpocznie się prawdopodobnie w poniedziałek 8 kwietnia. Jednak dyrektorzy szkół, którzy muszą w tym czasie zapewnić dzieciom opiekę, do ostatniej chwili nie wiedzą, co mają robić. Wszystko zależy od wyników kolejnej tury rozmów między związkami a rządem. Rozpocznie się ona w piątek o godz. 8.

W środę wieczorem związki zawodowe zmieniły stawiane przez siebie warunki. Domagają się już nie 1000 zł, ale podwyżki w wysokości 30 proc. płaconej w dwóch ratach. Pierwsza – 15 proc. z wyrównaniem od stycznia, druga – od września tego roku.

Czytaj także: W trakcie protestu nauczycieli rodzice mogą wziąć wolne

Rząd z kolei zapowiedział jednak, że w piątek przedstawi związkowcom kolejną propozycję podwyżek pensji w oświacie.

Szkoła musi działać

Przeciągające się rozmowy to kłopot dla dyrektorów szkół, którzy w błyskawicznym tempie będą musieli zorganizować nie tylko egzaminy gimnazjalne i ósmoklasisty, ale także zapewnić opiekę pozostałym dzieciom w szkole.

– Dyrektor przedszkola i szkoły ma obowiązek zapewnić uczniom bezpieczne i higieniczne warunki pobytu na terenie placówki i nie zwalnia go z tego obowiązku przystąpienie nauczycieli do strajku – mówi Anna Ostrowska, rzeczniczka Ministerstwa Edukacji Narodowej. Jak dodaje, zapewnienie opieki ma odbyć się zgodnie z planem pracy przedszkola oraz szkoły, tj. z tygodniowym rozkładem zajęć dydaktyczno-wychowawczych, w tym godzin pracy świetlicy.

Czytaj także: Strajk nauczycieli: co o nim sądzą Polacy

Zgodnie z przepisami rozporządzenia o BHP w szkołach zajęcia można zawiesić jedynie wtedy, gdy temperatura w salach lekcyjnych jest niższa niż 18 stopni, temperatura na zewnątrz niższa niż -15 stopni, w przypadku, gdy na danym terenie może wystąpić zagrożenie bezpieczeństwa uczniów związane z utrudnieniem w drodze do szkoły. Zajęcia mogą być także zawieszone z w związku z trwającymi imprezami ogólnopolskimi i międzynarodowymi.

– Szkoła ma także obowiązek zapewnienia posiłku, jeżeli dziecko z niego korzysta – tłumaczy Ostrowska.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Pomoże samorząd

Trudno jednak mówić o zapewnieniu opieki, jeśli nie wiadomo, ilu nauczycieli przyłączy się do strajku. To się okaże dopiero w poniedziałek rano, kiedy nauczyciele podpiszą listę strajkową. Niewykluczone, że do strajku nie przystąpią tylko katecheci (diecezje im tego zabroniły). Dlatego też dyrektorzy szkół już w tym tygodniu zbierają informacje od rodziców, czy są w stanie zapewnić opiekę dzieciom.

Przepisy nie precyzują, jak dużą grupą w czasie strajku może opiekować się jeden nauczyciel. Generalnie jednak podczas zajęć świetlicowych grupa przypadająca na jednego opiekuna nie może liczyć więcej niż 25 osób.

– Jeżeli dyrektor nie jest w stanie zorganizować opieki nad wszystkimi dziećmi czy uczniami, powinien zgłosić ten fakt organowi prowadzącemu przedszkole, szkołę – przypomina Anna Ostrowska. – Organ prowadzący powinien monitorować sytuację i być przygotowany na podjęcie odpowiednich działań – dodaje.

Dlatego też większość samorządów stara się pomóc w zorganizowaniu opieki nad dziećmi w szkołach i przedszkolach. Główny ciężar opieki spadnie na rodziców, ale będą mogli wybrać, gdzie okres strajku spędzi ich dziecko.

We czwartek warszawski ratusz uruchomił na swojej stronie internetowej wyszukiwarkę zorganizowanych zajęć na czas strajku. Plan jest rozpisany do 17 kwietnia. Są to zajęcia sportowe, ale także w bibliotekach i domach kultury. Podobnie jest w Krakowie, Wrocławiu czy Poznaniu.

W wielu miastach szkoły dopiero w poniedziałek podejmą decyzję o tym, w jakim zakresie będzie sprawowana opieka nad dziećmi. Niektóre planują zapewnić ją tylko przez kilka godzin.

OPINIA

Marek Pleśniar, Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kadr Kierowniczych Oświaty

Niepewność co do strajku utrudnia organizowanie pracy podczas egzaminów oraz zapewnienie opieki innym dzieciom.

Podpisane właśnie rozporządzenie o angażowaniu do komisji egzaminacyjnych innych osób też niczego nie wyjaśniło. Czytamy, że dyrektorzy mogą korzystać z pomocy nauczycieli z innych szkół. Zatrudnienie osoby niepracującej w szkole wiąże się jednak z koniecznością sprawdzenia niekaralności, rejestru przestępców seksualnych, skierowania na badania lekarskie czy szkolenia BHP. Trudno to zrobić w jeden dzień. Nie ma też sposobu, by zgodnie z prawem zapłacić tym osobom. Dyrektorzy nie mogą przesuwać środków z płac na umowy cywilnoprawne.Dyrektorzy wcześniej sprawdzą, ilu uczniów przyjdzie do szkoły. Będą się starać organizować opiekę nad nimi. Przepisy nie precyzują, ile osób może w takiej sytuacji znaleźć się pod opieką jednego nauczyciela. Jeśli zdrowy rozsądek pokazuje, że dzieci jest zbyt dużo w stosunku do liczby opiekunów, dyrektorzy mogą poprosić o pomoc rodziców lub wolontariuszy.