Karol Szymanowski w Google Doodle. Tak uhonorowano wybitnego Polaka

Opublikowana 3 października grafika Google Doodle poświęcona jest 141., rocznicy urodzin Karola Szymanowskiego. Można sądzić, że polski kompozytor stał się już bohaterem kultury masowej, ale to przedwczesne twierdzenie.

Publikacja: 03.10.2023 11:43

Karol Szymanowski w Google Doodle. Tak uhonorowano wybitnego Polaka

Foto: google

Karol Szymanowski nigdy nie będzie idolem dla milionów, jego utwory nie doczekają się popowych czy rockowych przeróbek jak w przypadku Bacha, Mozarta, Beethovena czy oczywiście Chopina. Muzyka Karola Szymanowskiego jest zbyt wyrafinowana, zmienna i kapryśna, choć od przynajmniej trzech dekad nastała w świecie moda na nią. Grywają ją najlepsze orkiestry i dyrygenci, cenią śpiewacy, skrzypkowie. Karol Szymanowski zajął ważne miejsce w światowej muzyce, a nawet szerzej – sztuce XX wieku.

To i tak wystarczająco dużo. Przed nim jedynym polskim kompozytorem prawdziwie światowego formatu był jedynie Fryderyk Chopin. Za życia był zresztą z nim przez rodaków porównywany, co z jednej strony bardzo mu pochlebiało, z drugiej zaś ciążyło. Zżymał się na te porównania, tym bardziej że oczekiwano od niego polonezów czy mazurków. Wielkość Karola Szymanowskiego polegała zaś m. in na tym, że czerpiąc z polskich źródeł tworzył według uniwersalnych wzorów sztuki współczesnej. Współcześni mu Polacy nie rozumieli jednak tej prawdy.

Serce Szymanowskiego i serce Chopina

„Między mną a publicznością polską nie ma żadnego realnego kontaktu, jestem jej obcy, niezrozumiały”. Te słowa wypowiedział po przyjeździe do Warszawy w 1919 r., gdy musiał porzucić rodzinny majątek we wschodniej Ukrainie. Po latach nieobecności w Warszawie chciał zaprezentować swoje nowe myślenie o muzyce. Koncert, który odbył się w styczniu 1920 r., spotkał się jednak z umiarkowanym zainteresowaniem i niechętnym przyjęciem wielu krytyków. „Europejska atmosfera mojej sztuki jest wprost nie do połknięcia dla tutejszego prowincjonalizmu" - skomentował kompozytor.

Czytaj więcej

"Czarodziejski flet w Breslau": Dozwolone od lat 18

W podobny sposób przyjmowano w kraju jego kolejne utwory i w następnych latach. Za to w typowo polski sposób, gdy zmarł w 1937 roku, wyprawiono mu pogrzeb z wielką pompą. Serce Karola Szymanowskiego umieszczono w warszawskim Kościele Św. Krzyża (niestety, spłonęło podczas powstania warszawskiego) obok serca Fryderyka Chopina, prochy zaś pochowano w krypcie zasłużonych na Skałce w Krakowie, a uroczystości żałobne odbyły się w wielu miastach Polski. Pikanterii dodaje fakt, że Karol Szymanowski nie cierpiał takiej celebry. Gdy w 1927 roku w sposób równie uroczysty sprowadzono do Polski prochy Juliusza Słowackiego, skomentował to zgryźliwie: „Polska jest krajem karawaniarzy nie żałujących pieniędzy na pogrzeby”. I dodał: „Jak bym chciał mieć teraz te pieniądze, które wydadzą na mój pogrzeb”. 

Europejskie sukcesy Karola Szymanowskiego

Pieniędzy bowiem ciągle mu brakowało. Był mistrzem w szybkim ich wydaniu i w nieustannym zdobywaniu kolejnych zaliczek i pożyczek. Zostawmy jednak, z okazji tej nieokrągłej rocznicy urodzin, na boku jego życie prywatne. Kompozytorem był i pozostał do dziś dnia wielkim. A świat docenił to znacznie szybciej niż my. Już na początku XX wieku, gdy przedstawiał w Berlinie czy Wiedniu pierwsze kompozycje, zyskiwał znakomite recenzje. Lata 20. to początkowo czas dużych sukcesów w Paryżu, a ponieważ to była wówczas muzyczna stolica Europy, jego sława rosła, dotarła też do Ameryki.

Czytaj więcej

Festiwal Barokowy: Händel w roli głównej

W latach 1933-35 odbył duże tournee po całej Europie, w 1935 r. w Pradze a następnie rok później w Operze Paryskiej z niezwykłym sukcesem wystawiono jego „Harnasie”. Z kraju otrzymywał wówczas jedynie skromne stypendium rządowe przeznaczone na leczenie postępującej gruźlicy gardła, która stała się wkrótce przyczyną śmierci.

II wojna światowa przerwała tę dobrą passę muzyki Karola Szymanowskiego, a po jej zakończeniu w europejskich salach koncertowych pojawili się inni twórcy, aż wreszcie nadszedł czas awangardy. W Polsce też nie bardzo nie bardzo ona przystawała do socrealistycznych doktryn obowiązujących w sztuce.

Twórczość o wielkiej, oryginalnej wartości jednak zwycięża. Po latach nadszedł wreszcie czas prawdziwego triumfu Karola Szymanowskiego. Światowa publiczność znużona awangardą, poszukująca w muzyce przeżyć duchowych a nie ekscytujących rozwiązań formalnych doceniła oryginalność polskiego twórcy. Również w Polsce jego muzyka zajęła należne jej miejsce wśród wielkich klasyków, co nie oznacza, że ucichły pewne spory. Dotyczą one jednak samego Karola Szymanowskiego, o czym przy rocznicowych okazjach nie warto wspominać.

Karol Szymanowski nigdy nie będzie idolem dla milionów, jego utwory nie doczekają się popowych czy rockowych przeróbek jak w przypadku Bacha, Mozarta, Beethovena czy oczywiście Chopina. Muzyka Karola Szymanowskiego jest zbyt wyrafinowana, zmienna i kapryśna, choć od przynajmniej trzech dekad nastała w świecie moda na nią. Grywają ją najlepsze orkiestry i dyrygenci, cenią śpiewacy, skrzypkowie. Karol Szymanowski zajął ważne miejsce w światowej muzyce, a nawet szerzej – sztuce XX wieku.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Muzyka klasyczna
Fenomenalny Bruno de Sa: jeden na 30 tysięcy mężczyzn
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Muzyka klasyczna
Anna Netrebko rozstała się z mężem
Muzyka klasyczna
Ukrainian Freedom Orchestra zagra w niedzielę w Warszawie
Muzyka klasyczna
Kobieca muzyka świata, wspomnienie Wasowskiego, współczesne aranżacje fado
Muzyka klasyczna
Uroczysta Gala Finałowa. Zakończył się 33. Festiwal Mozartowski w Warszawie