Comarch konsekwentnie zwiększa sprzedaż za granicą. W 2011 r. przychody z tego źródła wyniosły 362 mln zł, czyli 46,2 proc. przychodów całej grupy kapitałowej. Rok wcześniej wskaźnik wynosił 41,5 proc. (316 mln zł).
Największy udział w sprzedaży zagranicznej miały rynki niemieckojęzyczne. Klienci z Niemiec, Szwajcarii i Austrii kupili od polskiej spółki aplikacje i usługi za 187 mln zł. Na znaczeniu nabrali też kontrahenci z innych państw Europy Zachodniej. Sprzedaż na tych rynkach sięgnęła prawie 144 mln zł, co oznaczało wzrost o 65 proc.
Comarch już od kilku kwartałów intensywnie zwiększa aktywność w tej części naszego kontynentu. Ma spółkę zależną we Francji. W ubiegłym roku otworzył oddział w Luksemburgu, żeby obsługiwać klientów z sektora finansowego. Uruchamia filię w Londynie.
186 mln zł taką wartość ma obecnie portfel zagranicznych zamówień grupy Comarch na ten rok
Po kilku słabszych latach, dzięki dużej umowie w Kanadzie, grupie udało się też zwiększyć aktywność w Ameryce Północnej. Sprzedaż na tym rynku powiększyła się w porównaniu z 2010 r. o ponad 75 proc., do 26,6 mln zł.
Na znaczeniu straciły za to rynki azjatyckie, z którymi jeszcze niedawno Comarch wiązał olbrzymie nadzieje. Chciał nawet stworzyć joint-venture z grupą Inspur, drugą co do wielkości spółką IT w Chinach. Uruchomił oddział w Wietnamie.
– Nasi partnerzy zainteresowani byli głównie naszymi technologiami. Ponadto marże możliwe do osiągnięcia na tych egzotycznych rynkach wcale nie były wyższe niż na bliższych nam rynkach naszego kontynentu. Również dla naszych pracowników perspektywa spędzania wielu miesięcy tak daleko od domu była mało atrakcyjna – tłumaczy zmianę strategii Konrad Tarański, wiceprezes Comarchu. Zapowiada, że priorytetem grupy są teraz Europa Zachodnia i Ameryka Północna.
Jego zdaniem tegoroczna sprzedaż eksportowa Comarchu będzie większa niż krajowa. Firma ma już podpisane kontrakty eksportowe za 186 mln zł, czyli 40 proc. więcej niż rok wcześniej.