Prezes InPostu Rafał Brzoska na wojnie z Markiem Zuckerbergiem

Twórca InPostu Rafał Brzoska padł ofiarą fake newsów, którymi „żywi się” m.in. Facebook. Teraz chce z internetowym gigantem walczyć przed sądem. Czy ta batalia otworzy oczy na zagrożenie, jakim stały się big techy?

Aktualizacja: 05.07.2024 06:35 Publikacja: 05.07.2024 04:30

Dziennikarka Omenaa Mensah i jej mąż Rafał Brzoska, założyciel InPostu

Dziennikarka Omenaa Mensah i jej mąż Rafał Brzoska, założyciel InPostu

Foto: PAP, Łukasz Gągulski

Skala dezinformacji w mediach społecznościowych zrobiła się niebezpieczna. Doświadczył tego właśnie na własnej skórze, choć już nie pierwszy raz, Rafał Brzoska. Na Facebooku i Instagramie pojawiły się fałszywe informacje o pobiciu i śmierci jego żony Omeny Mensah. On sam również w innych postach miał jakoby namawiać do różnego rodzaju inwestycji. To oczywisty tzw. deepfake, ale jeden z najbogatszych Polaków nie ma zamiaru przejść nad tym do porządku dziennego i wytacza działa skierowane w koncern Marka Zuckerberga. Grozi pozwami.

Rafał Brzoska kontra Mark Zuckerberg. Obalić „mityczny” regulamin Facebooka

– Podjąłem już kroki prawne. Ja i moja żona wezwaliśmy Metę do przeprosin w związku z drastycznym naruszeniem naszych dóbr osobistych, do wpłaty konkretnych kwot na cele charytatywne oraz do zaprzestania czerpania korzyści z przestępstwa – mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Rafał Brzoska. I dodaje, że na miejscu przynajmniej szefów polskiego oddziału Mety zapadłby się pod ziemię ze wstydu.

Być może to zrobili, bo – jak udało się nam ustalić – nikt z przedstawicieli Facebooka czy Instagrama do tej pory nie skontaktował się z poszkodowanym, a same fake newsy nie zostały usunięte.

Czytaj więcej

Omenaa Mensah, Rafał Brzoska: Każdy twardziel mięknie, gdy usłyszy „dziękuję”

– Jak widać, jest to modus operandi Mety. Proszę zwrócić uwagę, iż wszelkie komentarze rasistowskie, antysemickie czy polityczne są natychmiast blokowane, ale gdy naruszana jest czyjaś godność, czyjś wizerunek osobisty, firma zasłania się regulaminem. Ten mityczny regulamin trzeba obalić – komentuje Brzoska. – Nie ustąpię, dopóki ta sytuacja się nie zmieni – zapowiada.

Jak wskazuje, inne platformy społecznościowe w lepszy lub gorszy sposób radzą sobie z fake newsami i ich usuwaniem, a tylko Meta ma z tym problem. – Trzeba to jasno powiedzieć: to czerpanie dochodów z przestępstwa, gdyż za publikowanie tych fake newsów przestępcy płacą grube pieniądze. A mówienie, że tego nie da się zatrzymać bądź nie ma narzędzi ku temu, by taki proceder blokować, jest zwykłym kłamstwem. Software’owe narzędzia pokazujące, że czyjś wizerunek został zmanipulowany, np. z użyciem sztucznej inteligencji, są ogólnodostępne i często darmowe. Informacje, które pojawiły się na temat mojej żony, były osadzone na fałszywej stronie, która nie miała żadnych aktywnych odnośników. Jeśli firma zarabia grube dziesiątki miliardów dolarów rocznie, to musi sobie radzić z takim problemem – podkreśla.

Rafał Brzoska i Omenaa Mensah nie są pierwszymi – wcześniej na Facebooku pojawiały się już informacje np. o rzekomej śmierci innych popularnych osób – Wojciecha Cejrowskiego czy Huberta Urbańskiego. Eksperci mówią o konieczności egzekwowania obowiązującego prawa przez big techy, ale i o tworzeniu nowych regulacji, które będą nas w większym stopniu chronić. – Rozpowszechnianie nielegalnych treści można traktować dziś już jako rodzaj wojny hybrydowej – przekonuje Magdalena Maruszczak, radca prawny i założycielka Forigi, firmy wyspecjalizowanej w usuwaniu nielegalnych treści z internetu. – Stąd tak ważne jest wprowadzenie odpowiednich regulacji – zaznacza. I wyjaśnia, że kluczowe jest zobowiązanie platform społecznościowych do wprowadzania skuteczniejszych mechanizmów identyfikacji i usuwania fake newsów.

W koncernie Meta zapewniono nas, że tworzenie reklam, które w zwodniczy sposób wykorzystują osoby publiczne do oszukiwania innych, jest niezgodne z zasadami Facebooka czy Instagrama i są one usuwane po ich wykryciu. „To nie jest nowy problem – oszuści wykorzystują każdą dostępną platformę i stale dostosowują się, aby uniknąć egzekwowania tych zasad. Posiadamy wyspecjalizowane systemy do wykrywania tzw. clickbaitów z osobami publicznymi, inwestujemy w przeszkolone zespoły weryfikacyjne, dzielimy się wskazówkami na temat unikania oszustw i oferujemy narzędzia do zgłaszania potencjalnych naruszeń” – wyjaśnia biuro prasowe Mety.

Czytaj więcej

Politycy! Nie zabijajcie polskich mediów!

Gigant przyznał nam, że ta walka nie zawsze im się udaje, dlatego firma stale inwestuje w „ulepszanie systemów”.

– Współpracujemy też z lokalną administracją i organami ścigania oraz podejmujemy działania prawne – podkreślają w biurze prasowym Mety.

Jednocześnie firma założona przez Marka Zuckerberga wskazuje, że na świecie współpracuje z setką niezależnych organizacji zewnętrznych weryfikujących fakty, z czego ponad 20 to podmioty z Europy Środkowo-Wschodniej.

Nierówna walka z platformami

Jak tłumaczy dr Katarzyna Bąkowicz, wykładowczyni na Uniwersytecie SWPS i współtwórczyni Central European Digital Media Observatory, cele fake newsów, jak te, których ofiarą padł założyciel InPostu, są różne: od „dowcipu”, po wpływanie na wizerunek, a nawet na całe branże i sektory gospodarki. Często chodzi o podważenie reputacji, a to niezwykle cenne – jak podają analitycy firmy Reputation Dividend, wartość owej reputacji dla przedsiębiorstw sięga 30 proc. ich kapitalizacji.

Fake newsy najczęściej to jednak tzw. scam i próba naciągnięcia. – Takie manipulacje opłacają się krótkoterminowo, bo w przypadku działań na rynku finansowym w dłuższej perspektywie nie przynoszą zysków. Chodzi o wywoływanie chaosu informacyjnego, bo dzięki niemu część osób może podejmować np. niekorzystne decyzje inwestycyjne – komentuje Bąkowicz.

Jak wyjaśnia, form takich nielegalnych działań jest wiele – fake news, deepfake, propaganda, wyłudzenia danych i tzw. phishing łączy to, że wszystkie są niebezpieczne i destabilizujące. Według niej trudno właściwie określić skalę tego procederu, bo jest już powszechna. – Dezinformacja obejmuje wszystkie sfery życia i nie dotyczy wyłącznie mediów społecznościowych. W kategorii ilościowej nie jesteśmy w stanie jej mierzyć, ale widzimy jej szkodliwe efekty, których jest coraz więcej – kontynuuje.

Nielegalne treści dotyczą nie tylko wielkich platform internetowych, ale też wyszukiwarek czy dostawców usług hostingowych. Ale jak podkreśla Magdalena Maruszczak, z jej doświadczenia z codziennej pracy z klientami największy problem jest właśnie z Metą i X (d. Twitter). –Są one najbardziej oporne w usuwaniu takiego rodzaju nielegalnych treści. Z Google’em i YouTube’em mamy lepsze doświadczenia, choć ich algorytmy popełniają cały czas wiele błędów w ocenie treści mimo przekazania wiarygodnych informacji co do ich bezprawności – wskazuje nasza rozmówczyni. I dodaje, że walka z takimi potężnymi platformami jest dziś niestety nierówna.

– Ale to nie oznacza, że jest niemożliwa – zastrzega.

Skala dezinformacji w mediach społecznościowych zrobiła się niebezpieczna. Doświadczył tego właśnie na własnej skórze, choć już nie pierwszy raz, Rafał Brzoska. Na Facebooku i Instagramie pojawiły się fałszywe informacje o pobiciu i śmierci jego żony Omeny Mensah. On sam również w innych postach miał jakoby namawiać do różnego rodzaju inwestycji. To oczywisty tzw. deepfake, ale jeden z najbogatszych Polaków nie ma zamiaru przejść nad tym do porządku dziennego i wytacza działa skierowane w koncern Marka Zuckerberga. Grozi pozwami.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Media
Bruksela uznaje platformę porno za VLOP i… każe chronić nieletnich i ujawnić reklamy
Media
Oferty naciągaczy zalewają Polskę. „Króluje” Facebook
Media
Satelitarna telewizja do lamusa? Tak radzą sobie największe platformy w Polsce
Media
Nadużycia w Biełsacie? TVP zawiadamia prokuraturę. Romaszewska: ubeckie metody
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Media
Z big techami da się walczyć. Czy dojdzie do pozwów zbiorowych nad Wisłą?
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą