Wydaje się, że ta historia nie należy do naszego „cywilizowanego" świata, ale to nieprawda. Tak wielu wciąż usiłuje oderwać się od losu przypisanego urodzeniem. Tak wielu szuka lepszego bytu.

Dwaj Belgowie: artysta globtroter bez zakorzenienia Jean-Philippe Stassen (rocznik 1966) i scenarzysta Denis Lapiere (1958) prowadzący osiadły tryb życia. Przez jakiś czas tworzyli duet doskonały i wymyślili „Bar starego Francuza". Ich mistrzowskie dzieło, obficie nagradzane na początku lat 90., dopiero teraz przełożono na polski.

Ta opowieść plastycznie jest namiętna jak afrykańska aura. Gruba, czarna krecha bezbłędnie charakteryzuje postaci. Czuje się ich temperament, moc osobowości. Zdecydowane, nasycone kolory dodają rysunkom nastroju, dopowiadają wydarzenia w tle.

W warstwie literackiej tytułowy stary Francuz nie ujawnia całej akcji, kręci, urywa. Prowadzi bar gdzieś na pustynnych terenach Afryki. Nie obowiązują tu żadne reguły poza jedną: chcesz się wygadać – dobrze trafiłeś! Tylko nie dziw się niczemu.

W barze starego Francuza jest nostalgicznie i na luzie. Właściciel służył w wojsku podczas I wojny, teraz szlaja się w żenującym podkoszulku, ale jest pełen zrozumienia dla ludzkich problemów i potrzeb. Do jego przybytku trafiają – każde z innych stron – Leila i Celestin, nastolatki, których przyspieszone dojrzewanie nie było słodkie. Są urodziwi. Inteligentni. Czuli i przedsiębiorczy, ale biedni. Czy może im się udać?

Czarnoskóry Celestin, lat 14, urwał się z rodzinnej wioski. Chciałby dotrzeć do Europy, wierzy, że tam da się żyć. Leila, zbuntowana 17-latka, córka mieszkających we Francji marokańskich uchodźców, uciekła do kraju przodków w odruchu buntu.

Stary Francuz jest ich chwilową przystanią, rajem. Tu po raz pierwszy poznają miłość. Lecz pomimo uczucia postanawiają zrealizować podjęte decyzje: on chce dotrzeć do Europy, ona – zostać w Maroku. Umawiają się w tym samym miejscu za rok. Obiecują sobie listy pisane na adres baru starego Francuza.

Pierwsze skojarzenie: Romeo i Julia. Ale uczuciu Leili i Celestina nie staje na przeszkodzie zadawniona familijna waśń, lecz aktualne problemy świata. Ich los zdeterminowany jest biedą, obyczajowością, nierównymi prawami.

Smutno mi po lekturze. Choć świat tak bardzo się zmienił, system wykluczeń jest równie rygorystyczny jak ten sprzed stuleci.

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

Monika Małkowska