Młodzi Izraelczycy uważają Etgara Kereta za głos pokolenia. Jest nakręcony. Jak mechaniczna kolejka, jeździ w kółko w towarzystwie tych samych pomyleńców i nieudaczników. Nie inaczej w zbiorku „Tęskniąc za Kissingerem”. Tym razem Etgar Keret podzielił trasę na 49 króciutkich odcinków.
Ma metodę na czytelnika: nie marudzi ze wstępami ani przedstawianiem bohaterów. Nie podaje ich imion, poznamy je później lub wcale. Czasem snuje wynurzenia w pierwszej osobie, kiedy indziej ustawia się w roli narratora.
Zawsze zaczyna od środka historii, zagaja w pół zdania. Mistrzowsko miesza realia z fikcją. Balansuje między banałem a absurdem. Bredzi i fantazjuje sugestywnie.
Miejsce akcji: współczesny Izrael. Tyle wiadomo. Poza tym żadnych szczegółów. Umowne dekoracje, erzace sprzętów. Na tym tle – zbiorowy portret generacji pogodzonej z bylejakością życia, oswojonej z wojną, zaprzyjaźnionej ze śmiercią. Jej perspektywa życiowa to dzień dzisiejszy. Ma krótką pamięć i mało czasu.
Pisarz też nie ma cierpliwości do psychologicznych analiz ani długich opowieści. Nie pisze dramatów, lecz skecze. Kreśli wizerunki migawkowe.Jego aktorzy pojawiają się w kadrze nagle, jak za przyciśnięciem guzika pilota. Zmiana kanału, kolejna scena, nowa twarz. Jednak galeria typów Kereta jest monotonna. Zda się, że występują klony z takim samym psychicznym defektem.
Narratorem zawsze jest chłopak. Dzieciak lub młodziak przed trzydziestką. Za plecami ojciec safanduła i toksyczna matka. Młodemu dokucza samotność. Jest niedojrzały emocjonalnie, nękany problemami dojrzewania. Porzuciła go dziewczyna, następna go szantażuje. Zawodowo – bez szans na sukces.Dookoła dużo ludzkiej biedy, jeszcze więcej krwi i okrucieństwa.
Jedyne pewniki dla pokolenia Kereta to fizjologia i seks. Gdzie tam ideały, jakie uczucia. Tę generację stać tylko na sentymentalizm „Roni, Roni, kocham cię”, szepcze chłopak i roni łzy. Jak baba. Za to baby – z jajami. Przestawiło się.
Młodych mężczyzn, sól ziemi, sparaliżowała łatwa konsumpcja. Jednocześnie czemuś im markotno. Czekając na Godota, wymyślają rozrywki: poszukują jaj dinozaurów, handlują maścią na sny, zaciągają wichurę do wojska, hodują w mózgu ślimaki, zamiast królika wyciągają z kapelusza martwe niemowlę…Nie bardzo wiedzą, w jakiej rzeczywistości bytują – telewizyjnej, wykreowanej przez marketing, realnej? A może działa na nich koks?
Nawet gdy idą na wojnę, nie wiedzą, co to męstwo. Stają się karykaturą bohaterów. Zamroczeni alkoholem, odbezpieczają broń, mierząc w fantomy lub… we własną skroń. Ale nie pociągają za spust. Udają się za potrzebą do kibla.
Tęskniąc za Kissingerem
przeł. Agnieszka Maciejowska
W.A.B.
Warszawa 2008