Gdyby pani miała możliwość wejścia w cudzą skórą, kogo by wybrała?
Elena Anaya:
Nie wiem... Chyba wybrałabym skórę Pedro Almodovara.
Jak pani trafiła do jego nowego filmu?
Aktualizacja: 13.09.2011 20:04 Publikacja: 13.09.2011 18:29
Elena Anaya
Foto: Gutek Film
Gdyby pani miała możliwość wejścia w cudzą skórą, kogo by wybrała?
Elena Anaya:
Nie wiem... Chyba wybrałabym skórę Pedro Almodovara.
Jak pani trafiła do jego nowego filmu?
Poznaliśmy się przy „Porozmawiaj z nią". Proponując mi występ Pedro był bardzo zakłopotany. „Ta rola jest naprawdę bardzo maleńka" — powiedział. Ale mnie to nie przeszkadzało. Mogłam być u niego nawet statystką. Zresztą tak sobie myślę, że on mnie jakoś wtedy zapamiętał, bo po kilku latach znów zadzwonił. Kiedy zaproponował mi dużą rolę w skórze, spanikowałam. Wzięłam udział w przesłuchaniu. Pedro twierdził, że to jest tylko próba, ale ja oczywiście wiedziałam, że walczyłam o rolę. Przygotowałam się bardzo dobrze. I udało się. Ale jak wyszłam z tej „próby", cała dygotałam.
Potem ten strach przeszedł?
W dużej mierze. Bo czułam, że Almodovar we mnie wierzy. Kiedy go spytałam, dlaczego mnie wybrał, odpowiedział „Jak przeczytasz scenariusz, zrozumiesz". On zresztą potrafi sprawić, że aktorzy czują się na planie rewelacyjnie. Poświęca im bardzo dużo czasu, rozmawia z nimi.
Jaką dał pani wskazówkę?
Powiedział: „Bądź jak dzikie zwierzę zamknięte w klatce. Czekające cierpliwe na pierwszą okazję, która pozwoli mu uciec". Taka była ta rola. Potem jeszcze Pedro dał mi swoje notatki, które zatrzymam na zawsze.
A aktorki Almodovara coś pani radziły?
Tak. „Ufaj mu bezgranicznie. Każe ci przejść w lewo, przejdź. Każe ci śmiać się, śmiej się. Każe ci skoczyć z wysokości, nie szukaj schodów, tylko skacz. Nigdy nie będziesz tego żałować."
Na planie „Skóry..." poznała pani z jeszcze jedną legendą hiszpańskiego kina — Antonio Banderasem.
Byłam przed naszym pierwszym spotkaniem potwornie zdenerwowana. To wielka gwiazda i wspaniały aktor, którego bardzo szanuję. Nie wiedziałam, jak na mnie zareaguje, a słyszałam kiedyś o innym gwiazdorze amerykańskim, który nie chciał pracować z mało znaną aktorką i doprowadził do zwolnienia jej. Na szczęście Antonio okazał się człowiekiem bardzo serdecznym, z poczuciem humoru, nie znoszącym sztuczności.
Jego bohater, chirurg, niemal stwarza na nowo człowieka. A co pani myśli o operacjach plastycznych?
Chirurgia plastyczna potrafi dziś czynić cuda. Przywraca normalne życie ludziom oszpeconym w wypadkach. Może też pomóc tym, którzy nie czują się dobrze ze swoim własnym ciałem. Czasem w supermarkecie widzę młodą kasjerkę, która ma poprawiony nos czy usta. Myślę: „O.K., jeśli to wpływa korzystnie na jej samopoczucie..."Ale z niczym nie wolno przesadzać. Pamiętam, kiedyś zobaczyłam bardzo starą kobietę z twarzą dwudziestolatki. Wszystko miała ponaciągane, tylko ręce i dekolt zdradzały prawdziwy wiek. Przeraziłam się.
W pogoni za młodością i idealną urodą coraz częściej poddają się operacjom plastycznym także aktorki.
Ja sama nigdy nie zrobiłabym niczego ze swoją twarzą czy skórą. Mam 35 lat, akceptuję swój wiek i swoje ciało. Akceptuję też pierwsze zmarszczki, które zaczynają się mi się pojawiać koło oczu. Dojrzałość, a potem starość jest częścią życia.
Dla Antonio Banderasa czy Penelope Cruise role w filmach Almodovara stały się odskocznią do Hollywood. Myślała pani o tym?
Nie miałam jeszcze na to czasu. Naprawdę. Nie chcę stracić niczego z tego, co dzieje się teraz. Przy Pedrze cały czas się uczę. Od pierwszych prób aż do teraz, gdy w różnych krajach razem promujemy film czuję się jak we śnie. I chciałabym, żeby ten sen trwał jak najdłużej. Dopiero jak się z niego obudzę, zacznę się zastanawiać, co dalej.
Rozmawiała Barbara Hollender
Elena Anaya,
ur. 1975 r w hiszpańskiej Palencii. Zwróciła na siebie uwagę w 2001 r. rolą w „Lucii i seksie" Julio Medema. Od tej pory grała średnio w 2-3 hiszpańskich filmach rocznie. Wystąpiła też w „Van Helsingu" Stephena Sommersa. Rolą w „Skórze, w której żyję" weszła do ekskluzywnego klubu „aktorek Almodovara".
© Licencja na publikację
© ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone
Źródło: rp.pl
Gdyby pani miała możliwość wejścia w cudzą skórą, kogo by wybrała?
Elena Anaya:
Sens powrotów do filmów mistrzów widzę w zbliżeniu się do nich dzisiaj i pokazaniu ludziom, jak ich kino jest od...
Mamy technologie i infrastrukturę, dzięki którym możemy stworzyć łączność bardzo mocno dostosowaną do potrzeb danego przedsiębiorcy. My nazywamy to sieciami kampusowymi – mówi Mariusz Garczyński, ekspert ICT Orange Polska.
Warszawa po raz kolejny stanie się sceną dla jednego z najważniejszych wydarzeń końcówki lata. XXII Festiwal Kul...
Staramy się trzymać rękę na pulsie, widzieć, co rezonuje i starać się być wszędzie tam, gdzie możemy być pomocni...
Koncertem kantorów rozpocznie się 22. Festiwal Kultury Żydowskiej Warszawa Singera. W tym roku na widzów czeka n...
Do języka potocznego przeszło nieco romantyczne powiedzenie o tym, by może jednak rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady.
Od kilku lat celebryta Matthew Christopher Pietras uchodził za hojnego darczyńcę słynnej nowojorskiej Frick Coll...
Kiedyś dotacje, teraz raczej kredyty na preferencyjnych warunkach. Podejście Brukseli do finansowania rozwoju przedsiębiorstw z branży rolno-spożywczej ewoluuje, ale niezmienne jest to, że wciąż firmy mogą liczyć na wsparcie. Co więcej, już nie tylko ze środków unijnych, ale także krajowych.
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas