Reklama

„Trzy miłości”: Pewnego razu w Mielnie

Trudno sprecyzować, jakie kino chciał stworzyć Łukasz Grzegorzek w „Trzech miłościach”. Erotyk, romans, pastisz? Równie trudno ocenić, czy mu się ten film udał.
„Trzy miłości”, reż. Łukasz Grzegorzek, dystr. Gutek Film

„Trzy miłości”, reż. Łukasz Grzegorzek, dystr. Gutek Film

Foto: mat. pras.

W zasadzie chodzi o kino małżeństwa Grzegorzków, bo Natalia Grzegorzek jest producentką filmów reżyserowanych przez Łukasza. „Kamper” (2016) i „Córka trenera” (2018) pokazały, że Grzegorzkowie świetnie czują dwa bardzo amerykańskie gatunki typowe dla kina niezależnego – filmy drogi i tzw. feel good movies (na poprawę humoru).

Grzegorzek jednak nie chciał być reżyserem jednego rodzaju kina i w „Moim wspaniałym życiu” (2021) już w tak dobry nastrój widzów nie wprawiał. Wiwisekcja polskiej rodziny była podlana bardzo wytrawnym sosem z ledwo dostrzegalną nutą słodyczy. Co wyróżnia kino Grzegorzka, to nie tylko dojrzałe i pełne inteligentnego humoru spojrzenie na międzyludzkie relacje, ale też świetne aktorstwo. Agata Buzek, Jacek Braciak czy Piotr Żurawski stworzyli u niego swoje najlepsze ekranowe kreacje. Wiele więc oczekiwałem po jego najnowszym filmie, którego zwiastun obiecywał tym razem thriller erotyczny.

Pozostało jeszcze 80% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok!

Wybierz roczny dostęp RP.PL i zyskaj dostęp do The New York Times!

Oferta dotyczy subskrypcji rocznej autoodnawialnej. Możesz anulować subskrypcję w dowolnym momencie.

Kliknij i poznaj szczegóły.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama